Europa wg Auschwitz

PROJEKT – EUROPA WEDŁUG AUSCHWITZ

W Radzie Programowej projektu zasiadają: Prof. Izrael Gutman – dyrektor Centrum Naukowego Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem, Prof. Władysław Bartoszewski – przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, były Minister Spraw Zagranicznych RP, [Wojciech Adamiecki] – były ambasador RP w Izraelu, były dyrektor Biura ds. Kontaktu z Diasporą Żydowską, Krystyna Oleksy – wicedyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, [Ryszard Kapuściński] - pisarz, reporter.

Instytucje i osobistości wspierające projekt:

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent – patronat honorowy, Tadeusz Mazowiecki, były Premier RP, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Rektor Uniwersytetu Warszawskiego – prof.dr hab. Katarzyna Chałasińska-Macukow, Instytut Pamięci Narodowej, Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem, Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, Żydowski Instytut Historyczny, Niemiecki Instytut Historyczny, Żydowskie Centrum Edukacyjne w Oświęcimiu, Stowarzyszenie Romów w Polsce, Węgierski Instytut Kultury, Fundacja na rzecz Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego „Optimi Elaturi”

Idea i cele

 

Ideą projektu „Europa w/g Auschwitz” jest stworzenie Kroniki-Reportażu obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Unikalna metoda jej tworzenia polega na montażu tekstu, wykorzystując wyłącznie relacje i zeznania bezpośrednich świadków i uczestników wydarzeń – więźniów i esesmanów.

Metoda ta narodziła się w Laboratorium Reportażu Instytutu Dziennikarstwa UW, które jest ośrodkiem dziennikarskich poszukiwań badających możliwości multimedialnej pracy nad tematem i zespołowej pracy nad tekstem. Kronika zapełnia lukę między pracami naukowymi, a literaturą wspomnieniową, prezentując niewykorzystany dotąd w literaturze faktu materiał.

Większość zgromadzonych przez nas relacji pochodzi z polskich archiwów, przez co obraz w nich zawarty, to obraz Auschwitz według Polaków. A co z obrazem Auschwitz według Żydów, Niemców, Romów, Rosjan, Ukraińców, Czechów?

Od początku pracy nad projektem każdego roku odbywają się międzynarodowe warsztaty dziennikarskie w Oświęcimiu, podczas których m.in. prowadzona jest kwerenda archiwalna. Spotkania te umożliwiają współpracę młodych ludzi z różnych krajów, na których terytorium miał miejsce Holocaust. Wspólnie próbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy doświadczenie Auschwitz może integrować Europę? Praca i wzajemne poznanie uczestników służy budowaniu przyjaznych kontaktów i rozumienia innych kultur. Udział w warsztatach to nie tylko poszukiwania w archiwach, poznawanie topografii wydarzeń, rozmowy z żyjącymi jeszcze świadkami, to również ciągła wymiana poglądów i dyskusje. To głęboko mądra praktyka dziennikarska, mająca wpływ na życie zawodowe młodych ludzi – przyszłych pracowników mediów, którzy w najbliższej przyszłości będą decydować o obrazie Europy i świata, wpływać na kształtowanie opinii publicznej oraz inspirować działania w walce z antysemityzmem, rasizmem i w obronie praw mniejszości narodowych. Uważamy, że tylko poprzez poznanie historii można zrozumieć współczesność i kształtować przyszłość. Dopiero wtedy, gdy nastąpi poparte dobrą wolą gruntowne rozpoznanie i zrozumienie przyczyn Holocaustu uzupełnione przewartościowaniem wielu elementów tradycji europejskiej, wtedy tragiczna przeszłość będzie nas jednoczyć ku przyszłości.

Na obecnym etapie realizacji projektu współpracujemy z dziennikarzami, studentami, historykami i tłumaczami z różnych krajów. Dotychczas nawiązaliśmy współpracę z Uniwersytetem w Kassel i Uniwersytetem Lwowskim. Prowadziliśmy rozmowy z instytucjami propagującymi pamięć o Holocauście w Wielkiej Brytanii, Czechach, na Węgrzech. Rozwojowi projektu na skalę międzynarodową służy również wykorzystanie nowoczesnych mediów i technik komputerowych. Stworzona została strona internetowa, która jest miejscem prezentacji aktualnych raportów o postępach prac oraz ułatwia koordynację międzynarodowych działań. Poprzez nieograniczony dostęp i powszechną znajomość języka angielskiego, strona pełni funkcję edukacyjną i popularyzatorską, znacznie wykraczającą poza polskie granice.

Celem projektu i efektem pracy będzie wydanie publikacji, w języku polskim i angielskim. Projektowi towarzyszą realizacje multimedialne: teksty prasowe, filmy dokumentalne, dokumenty radiowe i wystawy fotograficzne, realizowane wspólnie przez pracowników i studentów Laboratorium Reportażu Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatecznymi celami projektu Europa w/g Auschwitz nie są jednak produkty materialne, jak książka, filmy dokumentalne, audycje radiowe, przedstawienia teatralne oparte na wątkach Kroniki, czy prezentacja multimedialna w Internecie, ale wpływanie na zmianę myślenia o historii – wydarzeniach II wojny światowej, Holocauście – ale także, a może przede wszystkim – o zmianę postaw, światopoglądu, która przyczyni się do integracji europejskiej. Uważamy, że w dalszej perspektywie, program „Europa w/g Auschwitz” mógłby stać się początkiem programu edukacyjnego o Holocauście dla szkół wyższych, inspirującym współpracę studentów Europy Wschodniej i Zachodniej. Powstające właśnie rządowe i międzynarodowe centrum edukacyjne w Oświęcimiu mogłoby stać się naturalnym jego gospodarzem. Czytaj dalej…

Z Kroniki Auschwitz

“Z Kroniki Auschwitz”, film dokumentalny Michała Bukojemskiego (2005)

 Film powstał w kilku wersjach językowych (także w jidysz, węgierskim, rosyjskim), gdzie głosu użyczyli wybitni aktorzy (m.in. Kenneth Branagh w wersji angielskiej, Andrzej Seweryn w wersji francuskiej, Adam Ferency w wersji polskiej). Całość materiału liczy 134 minuty.

 Cykl pięciu dokumentalnych filmów pt: “Z Kroniki Auschwitz” jest unikalny co najmniej z jednego powodu. Nie występują w nim tradycyjne “gadające głowy”, a mimo to mamy do czynienia wyłącznie z autentycznymi wypowiedziami ludzi. To fragmenty relacji zapisane w tomach akt zalegających archiwa muzeów, instytutów naukowych, a także fragmenty relacji z książek i filmów dokumentalnych. Ogromny materiał poddany redakcyjnej obróbce uzyskał ogromną siłę wyrazu. Czytaj dalej…

UNIEŚĆ TEMAT AUSCHWITZ

wywiad z reżyserem Michałem Bukojemskim

 MARTA URBANIAK: Powiedział Pan: “Pełniejszy obraz moich czasów, naszych czasów, uzyskuję poprzez filmy które robię”. Jak bardzo zmieniło się Pańskie widzenie Oświęcimia po nakręceniu “Z Kroniki Auschwitz”?

MICHAŁ BUKOJEMSKI: Prawdę mówiąc nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek w swojej karierze zajmę się problematyką Holokaustu. Wydawało mi się, że jest to dla mnie za ciężki temat. Dopiero namówiony przez Marka Millera postanowiłem nakręcić film o Auschwitz. I niewątpliwie praca nad tym projektem wiele mi dała. Okazało się, że temat jest, jeśli tak mogę powiedzieć, do uniesienia. Marek Miller był pomysłodawcą filmu “Europa według Auschwitz”, to autorski projekt Marka Millera. Zawsze zachęcał on pozostałych wykładowców Laboratorium Reportażu do wykorzystywania w swojej pracy zawodowej materiałów zgromadzonych w tym projekcie przez naszych studentów. Jestem pierwszą osobą, która to zrobiła. Czytaj dalej…

Mój Oświęcim – na 60-lecie muzeum

Przy okazji 60. rocznicy założenia muzeum w Oświęcimiu zdałem sobie sprawę z tego, że z tym miejscem związany jestem już od 20 lat. Jedna trzecia historii tego miejsca, gdzie sacrum miesza się z profanum, straszne z fascynującym, a niepojęte z jak najbardziej namacalnym, jest w pewnym sensie także moją historią.

Najpierw jako szkrab przychodziłem tu na darmowe lody serwowane na parkingu przez mojego wujka i po zagraniczne puszki, które uzupełniały moją kolekcję. Potem z ciekawością kręciłem się pomiędzy muzealnymi wystawami. Gdzieś w wieku 11 lat pojawiła się pierwsza książka. Pamiętam ją do dziś – była to „Oświęcimska droga krzyżowa” znaleziona w starym tapczanie w mieszkaniu babci. Czy to był ten kamyczek, który uruchomił lawinę? Nie wiem i nigdy chyba nie będę miał świadomości co było najpierw. Tak samo jak nigdy nie doznam pierwszego wrażenia – tego niezwykłego uczucia zderzenia człowieka z prawdą tego miejsca, które tak często obserwuję u zwiedzających. Brzmi to dziwnie, ale w mojej świadomości muzeum jest od zawsze.

Muzeum się zmieniało i zmienia nadal. Gdzieś daleko w pamięci potrafię odnaleźć obrazy starych wystaw, których dawno już nie ma: kupa żelastwa w bloku radzieckim, tajemnicza urna u Austriaków, przedziwna spirala, która do dziś fascynuje na wystawie włoskiej; sauna w Birkenau, która z ruiny zamieniła się w jedną z najpiękniejszych symbolicznych wystaw poświęconych ofiarom oraz budynki krematoriów, które niestety z upływem lat zamieniają się w coraz większą ruinę. W pamięci mam moment, kiedy w Birkenau pojawiły się nowe tablice informacyjne i zdjęcia oraz kiedy po raz pierwszy zobaczyłem kolejkę przed blokiem 11. Te drobne wydarzenia to moja pamięć tego miejsca.

Do tego dodać muszę dwie najważniejsze rzeczy – ludzie i książki. Książki były pierwsze. W 1995 roku przywiozłem do domu jeszcze ciepłe pięciotomowe wydanie historii obozu. Ten egzemplarz służy mi do dziś. Wspomnienia więźniów, analizy historyczne, albumy, poezja – to wszystko zapisane na tysiącach stron tworzy obraz obozu – niezwykłego mikrokosmosu, gdzie mieszało się wszystko, co złe, i wszystko, co dobre. Kiedyś wydawało mi się, że im więcej przeczytam, tym bliżej będę jakieś obiektywnej prawdy dotyczącej tego miejsca. Dziś już zdaję sobie sprawę, że im więcej wiem, tym prawda jest bardziej skomplikowana, nabiera przeróżnych odcieni, tak samo, jak wiele odcieni ma czerwień w Birkenau. Kiedy wydaje mi się, że poznaję odpowiedź na jakieś pytanie, kolejna strona, czy kolejna książka uświadamiają, że to jeszcze daleka podróż.

Po książkach przyszli ludzie, którzy są prawdziwym skarbem tego miejsca. Byli więźniowie, historycy, kustosze, przewodnicy, konserwatorzy, służby techniczne, panie opiekujące się pokojami gościnnymi, wartownicy, księgarze, kierowcy – ci ludzie tworzą niezwykłą atmosferę muzeum. Przykładów jest mnóstwo. Dr Piper, który zawsze spotyka się ze mną o 8 rano, pan Wojtek cierpliwie znoszący prośby o kolejne tomy, kolejne kopie, kolejne dokumenty, Mirek, którego pamięć wielokrotnie przetestowali studenci, Andrzej ze spokojem reagujący na wszystkie, nawet te najdziwniejsze pomysły, panowie wartownicy, którzy udostępniają swój telewizor, bo ktoś chce obejrzeć mecz, Jacek… Teresa… Edyta… Jadzia… wymieniać można długo. To, że ich poznałem to dla mnie wielki zaszczyt.

60 lat już za muzeum, ale jego rola z pewnością nie została zakończona. Dziś w Oświęcimiu powinno powstać centrum edukacji, którego zadania znacznie wykroczą poza granice Polski. Bo czym może stać się muzeum, jak nie polskim odpowiednikiem Instytutu Yad Vashem. Przecież wszystko, co w Jerozolimie pokazuje się globalnie, w Oświęcimiu można pokazać w skali mikro. Tam mamy Holokaust w całości, tutaj pokazujemy największą fabrykę śmierci, tam mówimy o Sprawiedliwych, tutaj o Ludziach Dobrej Woli, tam dowiemy się ogólnie o życiu w obozach, tutaj możemy zajrzeć w każdy zakamarek, tam śledzimy cały pejzaż, tutaj możemy zagłębić się w szczegółach. Prawdziwość i namacalność tego miejsca, mimo wszystko potrafi zafascynować. Dzięki relacjom możemy wsłuchać się w opowieści, które o człowieku mówią więcej niż wiele traktatów filozoficznych. Gdzie indziej absolutne zło spotkało się z tkwiącym w człowieku dobrem, gdzie indziej ludzie zdejmowali maski i pokazywali jakimi są naprawdę w obliczu śmierci i walki o przetrwanie, gdzie znaleźć takie miejsce, gdzie na kilkuset hektarach ogrodzonych drutami spotkał się świat – religie, kultury, języki, charaktery, postawy, stereotypy. Gdyby szukać miejsc, gdzie miałby powstać wydziały globalnego instytutu nauki o człowieku, Oświęcim byłby z pewnością jednym z nich.

Muzeum to tylko jedna z instytucji tworząca ów „konglomerat” pamięci. Centrum Żydowskie, Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży, Centrum Dialogu i Modlitwy, Centrum św. Maksymiliana z przedziwną, hipnotyzującą wystawą Mariana Kołodzieja – te wszystkie instytucje pokazują różne perspektywy pamięci, różne możliwości badania tego miejsca i ta różnorodność jest wartością nie do przecenienia.

Gdzieś w tym wszystkim często zapomina się o mieście, a przecież muzeum i miasto powinno być organizmami połączonymi. Szkoda jednak, że często brak zrozumienia tej prostej rzeczy. Pierwszy z brzegu przykład to przedziwny konflikt o siedzibę centrum edukacji. Biorąc pod uwagę, jakie korzyści instytucja ta może przynieść miastu – nie tylko prestiż, ale i pieniądze – miasto powinno zrobić wszystko, aby powstało ono jak najszybciej – i to nie tylko w Starym Teatrze. Wyzwania stojące przed edukatorami Holokaustu są wielkie. Gdzieś w głowie krąży mi małe marzenie, że w Oświęcimiu, gdzieś obok muzeum, gdzieś bliżej miasta, mogłoby powstać nowe centrum w nowym budynku zaprojektowany przez wielkiego architekta, spełniające rolę mostu pomiędzy historią obozu i historią miasta. Niestety obecnie obserwuję niezrozumiały spór, którego materialnym przełożeniem jest koncepcja kopca pamięci.

Już pomnik w Brzezince pokazał, jak problematyczne może być ingerowanie w miejsce pamięci. Betonowa konstrukcja sztucznie zamykające rampę wyładowczą jest niepotrzebnym dokumentem pewnej epoki. Z nim jednak musimy żyć. Ale dlaczego musimy wznosić czterdziestometrowy kopiec górujący nad cichym cmentarzem? Czy kamienie nie mogą być upamiętnione skromniej i prościej? Nie jestem przeciwny upamiętnieniu, ale jego forma w tym miejscu jest niezwykle ważna. Odwiedzającemu potrzebne jest wytchnienie od ogrodzonej drutem kolczastym rzeczywistości obozu. Wspinaczka na kopiec będąca jakąś dziwną formą pokuty nie służy refleksji. Znacznie bardziej podoba mi się koncepcja ogrodów pamięci, będąca symbolicznym miejscem zbliżenia miasta i muzeum. Można tam odetchnąć, przemyśleć i uczyć o trudnym sąsiedztwie – możliwości jest bardzo wiele. Jeśli chcemy aby choć część z miliona osób odwiedzających miejsce pamięci dostrzegła istnienie miasta, trzeba zachęcić ich do tego w sposób przyjazny dla nich. Ogrody dają taką szansę.

Historia pokazuje, że do tej pory udawało się stawić opór próbom instrumentalizacji miejsca pamięci. Mam nadzieję, że sytuacja ta nie zmieni się i w tym konflikcie zwycięży rozsądek. Wyzwania stojące przed muzeum wymagają bowiem przede wszystkim spokojnej i rozsądnej dyskusji. To miejsce zbyt ważne, bo ważne dla tak wielu. I przepełnia mnie ogromna radość, że na swój sposób stałem się jego małą częścią.

Z pamiętnika fotografa cz. XVII

Rzadko robię w Oświęcimiu zdjęcia w kolorze. Mam wrażenie, że czasami po prostu nie wypada, bo jest po prostu za pięknie. Jednak są sytuacje, kiedy nie mogę się powstrzymać – kiedy kolor jest czymś więcej niż estetyką. Tak było niedawno, kiedy w stawie przy krematorium II, do którego wrzucano ludzkie prochy, zobaczyłem różę.

Naturalnie nie ma sensu rozpisywać się na temat symboliki tej fotografii. Jest ona w samym geście anonimowego turysty, jak i w kontraście kolorów, które stworzyła jesień. Można to odczytywać na różne sposoby. Ja chciałem to po prostu pokazać – jak najprościej i jak najciszej. Tylko zieleń i róża. Ktoś pamięta.

Paweł Sawicki


Paweł Sawicki

Rupert Butler – “Gestapo”

„Gestapo” Ruperta Butlera to ksiązka słaba, ogólnikowa, która o samym Gestapo mówi bardzo niewiele. Nie będzie to długa recenzja, ponieważ nie mam szczególnej ochoty jeszcze raz wertować książki i wytykać kolejne błędy, uogólnienia i słabości. Mam wrażenie, że autor chciał bardzo o Gestapo napisać, ale niestety – nie wyszło. Czytaj dalej…