Kołtuny moje nocne
KOŁTUNY MOJE NOCNE
kołtuniaste myśli
przeplatają się
między godzinami
jedną
A
drugą
krążą nad łóżkiem
mrugają okiem
zaczepiają rękaw
nocnej koszuli
szepną to
i tamto
(niestety)
tak właśnie zaczyna się praca
na pół etatu
we śnie
szybszy oddech
strach
ból i wstyd
płaczę
budzę się
oddycham
znowu
Jestem
(na szczęście)
Grudzień 2004r.








Komentarze
Autor: swiesia (Poniedziałek 27-02-2006 10:30)
Chocby nie wiem jak któś twierdził,że poeta nie piszę o sobie,to ja będe twierdzić,że sposób odbierania swiata,leki ,nadzieje,spełnienia,oczekiwania zawsze znajduja ujście w wierszu.Na podstwie kilku utworów można stwierdzić,czy autor jest optymistą czy pesymistą,ma w swojej duszy mrok czy światło...A zreszta każdy się czegos boi,a jak wiadomo w nocy zawwsze zaczynają sie koszmary.Moze dlatego że ludzie preważnie umierają noca >i choćby nie wiem kto przy nich był,każdy umiera w samotnosci.Przekracza tą niewidzialną smuge cienia .Śa lęki ogólnoludzkie,śa lęki tylko osobiste...Ale czy kołtunowe?A moze każdy z nas jest swoistym kołtunem?Bo swóją ocenę świata odnosi do włąsnych doswiadczeń...