Pomysł na scenariusz: Wigilia Bożego Narodzenia
Temat i pomysł na film dokumentalny - 5 prac studentów Laboratorium Reportażu. Wyboru dokonał i opatrzył komentarzem warsztatowym Michał Bukojemski.
Michał Bukojemski:Nie ma specjalnego klucza w doborze prezentowanych prac. Zdecydowana większość jest na podobnym poziomie. Decydował gust prowadzącego.
autor: Urszula Beata Gralińska
komentarz warsztatowy Michała Bukojemskiego:
To może być fascynujący film. Dała Pani w opisie pomysłu niezbędne minimum informacji żeby mnie zainteresować.
Radbym przeczytać rozwinięcie tego tematu i pomysłu, jak pani wyobraża sobie kształt filmu. Bo cała "akcja" że siedzą przy stole i słuchają babci, to trochę mało.
Film dokumentalny o wigilii Świąt Bożego Narodzenia
Poprzez relacje członków rodziny polsko-żydowskiej poznajemy jej nietuzinkową historię.
Podczas wojny poznają się i zakochują w sobie młoda Żydówka i młody Polak. Ona - wychowana w religijnej rodzinie żydowskiej, on jest ateistą. Cała rodzina dziewczyny - rodzice oraz troje rodzeństwa - ginie podczas wojny. Jej tylko cudem udaje się przeżyć. Po wojnie młodzi ludzie pobierają się. Rodzi się kolejno sześcioro dzieci, pięć córek i jeden syn. Troje z nich przyjmuje chrzest, syn - profesor fizyki jest ateistą, a pozostała dwójka jest wierna wierze matki. Dwie córki zakładają rodziny. Obecnie są już babciami.
I cała ta rodzina spotyka się na wspólnej wigilii. Najciekawszą postacią jest oczywiście prababcia - urocza staruszka, wdowa - która wspaniale opowiada
o wojnie, nienawiści, miłości i tolerancji...
autor: Agnieszka Jelonek
Dodam tylko, ze bohaterem jest moja przyjaciółka,która, nic jeszcze nie wiedząc o pomyśle, nagrała na swój aparat cyfrowy fragment z jej wigilii w domu i faktycznie wygląda to tak, jak sobie wymyśliłam.
Prawdziwa "Warszawianka"?
komentarz warsztatowy Michała Bukojemskiego:
Czytając Pani tekst, w połowie pomyślałem sobie, jaka będzie pointa, chyba okaże się, że pracuje w najstarszym zawodzie świata.
Zarysowała Pani ciekawą, ale jednowymiarową sytuację. Żeby ostatnie sceny były wzruszające, wcześniej trzeba by zbudować jakiś "dramat".
Pomysł:Historia przygotowań do Wigilii jest opowiadana poprzez filmowanie młodej dziewczyny, która mieszka i pracuje w Warszawie. Wynajmuje piękne mieszkanie, jeździ dobrym samochodem, a zakupy świąteczne robi w Galerii Mokotów. Zadbana, nowoczesna, wesoła (jeżdżąc samochodem zawsze śpiewa z radiem).
W dzień Wigilii kończy pracę wcześniej i jedzie do domu, do małej miejscowości pod Radomiem, w której mieszkają jej rodzice i czworo dorosłego rodzeństwa.
Kolacja wigilijna jest bez alkoholu. Prezenty skromne (oprócz tych z Warszawy).
Jest głośno i wesoło "jak na greckim weselu".
Po kolacji wszyscy idą na pasterkę do małego kościoła, ojciec organista zasiada do gry, a cała rodzina śpiewa. Dziewczyna też śpiewa, już nie z radiem, tylko ze swoją rodziną, do akompaniamentu ojca.
Film ma być skonstruowany na zasadzie kontrastu: życie w Warszawie a dom. Ostatnie sceny mają być wzruszające.
autor: Krzysztof Jóźwiak
Wigilia wśród ruin Warszawy
komentarz warsztatowy Michała Bukojemskiego:
Bardzo dobry pomysł. Ale właśnie tak wąsko potraktowany - Wigilia. Historia tych prawie trzech miesięcy tylko jako tło. Sądzę, że tak należałoby myśleć o tym temacie. Czy zna Pan jakiś konkretnych ludzi, czy to temat "z kapelusza"?
Ja mam w swoim dorobku film o dwu paniach, które miały wtedy 11 i 12 lat. Były w ruinach Warszawy w tym czasie. Ostatnio spotkałem je w Oświęcimiu, na uroczystościach rocznicowych. Żyją w Moskwie.
Po upadku Powstania Warszawskiego, w ruinach zburzonego miasta, mimo zakazu, pozostały setki ludzi. Samotnie lub w małych grupkach ukrywali się przez wiele dni w bunkrach, kanałach i zamaskowanych piwnicach, czasami aż do momentu wkroczenia Sowietów w styczniu 1945 r. W ukryciu spędzili także Wigilię.
Chciałbym, poprzez zachowane relacje i opowieści tych, którzy przeżyli, przypomnieć tamten specyficzny moment. Noc wigilijną w piwnicach opustoszałego miasta. Jakie było znaczenie tego święta dla ukrywających się mieszkańców Warszawy, czy o nim pamiętali, jak je obchodzili w tak skrajnie trudnych warunkach. Między innymi na te pytania spróbowałbym znaleźć odpowiedź.
Wigilię 1944 r. chciałbym skonfrontować z Wigilią w czasach obecnych. Pokazać jak wyglądało to święto 60 lat temu, a jak wygląda w dzisiejszej Warszawie, w całkowicie zmienionym mieście, w zupełnie innych warunkach.
Byłby to także pewien suplement do licznych historii dotyczących Powstania Warszawskiego.
autor: Anna Konieczna
Korporacyjny opłatek.
komentarz warsztatowy Michała Bukojemskiego:
Uwaga "techniczna". Nie należy omawiać filmu, używając słów "film zaczyna się..." czy "pomysł na film opiera się..." w "filmie wystąpią". Należy wprost opisywać scenę czy obrazy.
Jest Temat, jest opis, czy rozwinięcie tego tematu.
Ale mam niedosyt, jeśli idzie o sam pomysł na film. Nie mam sygnału od Pani, co będzie istotą tego pomysłu-filmu, czy pointa będzie zawarta w patrzeniu sprzątaczki na tą całą imprezę, czy w spojrzeniu szefa firmy.
temat: "Meetingi" świąteczne w korporacjach i dużych firmach.
Pomysł na film opiera się na nowym zwyczaju organizowania wigilii w dużych korporacjach. Wg. przeprowadzonych statystyk ta forma wigilii jest dla pracowników bardzo ważna, a wielu ludzi nie wyobraża sobie Świąt bez wigilii w pracy. Nowy obyczaj? Kolejny sposób na subtelną indoktrynację i przywiązanie pracownika do pracy? Czy wynika to z "komercjalizacji" świąt, czy z tego, że osoby, które mają wigilie w pracy, tak naprawdę nie mają tej wigilii w domu, nie celebrują jej, bądź nie mają jej z kim spędzać?
Bohaterami filmu będzie kilku uczestników takiego spotkania. Będzie też szef firmy, który inicjuje takie spotkanie. Chcę skonfrontować ich zachowanie na takich "wigiliach" z rzeczywistą postawą i opiniami na ten temat. W filmie wystąpią też osoby, które pośrednio są uczestnikami takich wigilii, "obsługują" też takie wigilie. Czyli obsługa cateringu, jak i sprzątaczka, która sprząta po przyjęciu i ostatnia opuszcza budynek. Będzie też ochroniarz, który wigilie spędza w budynku.
autor: Monika Stelmach
komentarz warsztatowy Michała Bukojemskiego:
To świetny temat. Od strony formy napisała Pani wszystko tak jak należy. Czy to jest realna sytuacja? Czy Pani zna tych ludzi?
Odpowiedź: Tak, to jest realna sytuacja. Dziewczyna wciąż jest przed ślubem. Rozmawiałam z nią przed kilkoma miesiącami, ale z tego, co wiem, mają się pobrać. Na razie rodzeństwo może zabierać na weekendy, ferie, ale to odwiedziny, a ona chce mieć rodzinę.
Temat: Pierwsza wspólna wigilia rodzeństwa wychowywanego w różnych domach dziecka.
Pomysł: Pięcioro rodzeństwa wychowuje się w domach dziecka. Najstarsza siostra jest pełnoletnia. Chce odbudować więzi, stworzyć dom, którego nigdy nie mieli. Postanawia utworzyć rodzinę zastępczą dla swego rodzeństwa. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ełku stawia wymóg - musi być mężatką. Jeszcze latem miała wziąć ślub. Do dziś tego nie zrobili, ale datę mają już wyznaczoną. Mam wrażenie, że wychodzi za mąż, dlatego, że inaczej nie poskleja swojej rodziny. Wolny stan to jest jedyna przeszkoda. Stanie na ślubnym kobiercu, nawet, gdyby miał to być z mężczyzną z ogłoszenia, czy biura matrymonialnego. Za rok będzie pierwsza wigilia tej rodziny. Za stołem zasiądą ludzie, którzy wiedzieli o sobie, że są rodzeństwem, czyli kimś ważnym, ale tak na prawdę nie znają się. Są sobie bliscy, a z drugiej strony obcy. Chcę, żeby wigilia była zwieńczeniem tej historii. Niech opowiedzą jak budują rodzinę, jak docierają do sobie i dlaczego to takie istotne, żeby byli razem.







