W świecie "dmuchanego" jedzenia

Joanna Wilczewska

Każda bułka jest mrożona, potem jest wyjmowana 12 godzin przed zużyciem i rozmrażana. To lepiej kupić zwykłą kajzerkę niż taką bułkę mrożoną jeść. Moim zdaniem jest to zdrowsze bo po takim jedzeniu dmuchanym to po 15 minutach jest się znowu głodnym.

Uwagi Marka Millera W całym wywiadzie szukam elementów mówiących o funkcjonowaniu amerykańskich wzorów w systemie McDonald's wdrażanym w Polsce. Większość podkreśleń wskazuje na te właśnie elementy .

Rozmowa Joanny Wilczewskiej z byłą pracownicą McDonald's

Joanna Wilczewska: Stwierdziłaś, że chciałabyś pracować w McDonaldzie i co było dalej?

AP: To nie było tak, że ja tam chciałam pracować. Koleżanka mnie namówiła, a ja nie miałam co w domu robić więc się zgodziłam. Chociaż nigdy nie lubiłam chodzić do McDonalda, KFC itd.

JW.: A dlaczego nie lubiłaś tam chodzić?

AP: Ja nie byłam nigdy nauczona do takiego jedzenia, wolałam przyjść do domu i tak zawsze wiedziałam, że mam w domu jedzenie.

JW.: Czy przechodziłaś jakąś rozmowę kwalifikacyjną?

AP: To było tak, dostałam taki formularz do wypełnienia, imię, nazwisko, itd., ... musiałam mieć zrobione badania i dopiero mnie do pracy przyjęli. Oni nie patrzą na wykształcenie, możesz być nawet po podstawówce. Nie musisz mieć doświadczenia, oni mają swoje reguły, dają ci takie kartki gdzie masz np. skład kanapki w gramach, wysokość bułki. Była taka książeczka, szło się na szkolenia, oglądało się filmy jak się robi kanapki...

JW.: Czyli nie miałaś żadnej rozmowy, tylko wypełniłaś formularz i przyjęli cię do pracy?

AP: Musiałam zrobić badania i dopiero mnie przyjęli, bez badań nie przyjmują. Tak samo, wiesz, kolczyki, np.

.

JW.: Dlaczego?

AP: To jest cała higiena. Stoisz, robisz kanapki, dotkniesz twarzy, musisz iść umyć ręce. Ja bym takiej kanapki nie chciała zjeść, jeżeli obca osoba dotyka twarzy i mi za chwile kładzie sałatę na kanapkę, to sorry, ale mnie to już obrzydza. Nieraz, szczególnie jak operacyjny coś zauważy, to tam awanturę robią na cały gwizdek, naprawdę, tam jest inny rygor niż w jakiejkolwiek innej pracy.

JW.: Jak wyglądały szkolenia?

AP: W ogóle jak się zaczyna pierwszy dzień pracy to jesteś najpierw

. Ja dałam sobą przez dwa dni pomiatać a na trzeci mówię: słuchajcie, albo będę mogła się naprawdę czegoś nauczyć albo ja po prostu się stąd zwalniam. Co ja będę chodziła po sali tacki zbierała, co ja jestem: śmieciarz? A on: a do czego tutaj jesteś? No, a ja mówię: może bym się nauczyła jakieś kanapki robić? A on: no dobrze, no to idz na kuchnię. .... Dochodziłam do takiego miejsca gdzie kanapki leżą, to się nazywa „bin”, każda kanapka może tam leżeć 25 minut, bo później mięso się robi gumowe, wszystkie te przyprawy wsiąkają w bułkę...

JW.: Czyli wszystko to wyrzucacie?

AP: Tak, pod sam koniec dnia wpisuje się to wszystko do komputera i na koniec każdego miesiąca robi się raport, zlicza się wszystkie straty.

Jw.: Co było na szkoleniach?

AP: Np., jak się powinno odzywać do klienta, chociaż nie było czegoś takiego jak „klient”, mówiło się „gość”. To była bardzo dobra zasada, moim zdaniem, w ogóle McDonald uczy kultury. ...

. Wobec gościa trzeba być miłym, uprzejmym, uśmiechniętym, na luzie trzeba być. I nie wiem czy zauważyłaś każdy kto podjeżdża do McDrive`a to ma tą regułkę do wyklepania i np. jak dostajesz torebkę to musi być dwa razy zwinięta i M-ką do Ciebie.

JW.: A kto to jest ten operacyjny?

AP: To jest taka osoba wyższa od kierownika . Np., dzisiaj pracuję, a jutro już mogę nie. Nawet jak ma się na stałe umowę ich to nie interesuje. Oni mieli takie charaktery, że cos im się nie spodobało, źle cos zrobiłaś... To było tak, operacyjny wchodził, zakładał białą rękawiczkę i jak było brudno, to dzwoniło się do ludzi w nocy i oni musieli przyjeżdżać i sprzątać. U nich musiało wszystko błyszczeć. Jak na parkingu był pełen kosz i operacyjny to zauważył to obrywał kierownik zmiany, kierownik serwisu, ponieważ osoba odpowiedzialna za kasę powinna

która powinna sprawdzać to wszystko, żeby było czysto, żadnego papieroska, żadnych gum poprzyklejanych do chodnika na parkingu.

.

JW.: Jak wyglądał przeciętny dzień pracy?

AP: Jako instruktor najpierw patrzyłam w papiery kogo mam dziś wyszkolić. Ludzie niektórzy naprawdę szybko łapią, a niektórzy są tak tępi że do tej pory są zwykłymi pracownikami.

JW.: A zanim zostałaś instruktorem?

AP: Jak byłam zwykłym pracownikiem to byłam najgorszym obijakiem . Bo przychodziłam, mówiłam: nie chce mi się nic robić, może pójdę na zaplecze coś poustawiać. Mówią: dobra, weź se klucz. Szłam, brałam książkę i czytałam. Słyszałam, że idzie ktoś to książkę chowałam, ściereczka w rękę i "sprzątam". ...

JW.: Jak się zostaje instruktorem?

AP: To jest taki zwykły awans tak jak w pracy. Oczywiście dostajesz więcej pensji.
Do kierownika nie mówiło się „proszę pana” tylko na ty, np. Darek,

JW.: Jak wyglądał przeciętny dzień zwykłego pracownika?

AP: Przychodzisz do pracy, myjesz ręce, podchodzisz do kierownika zmiany i pytasz się na jakie masz stanąć stanowisko i on ci mówi np. że idziesz na kuchnie,. Zakładasz fartuch, myjesz ręce, idziesz na kuchnie, no i osoba, która stoi na binie i jest odpowiedzialna za kanapki, to w jaki sposób są zrobione, ona je pakuje, jeżeli kanapka leży dłużej niż 25 minut to trzeba ja wyrzucić do śmieci, spisać na straty. Ta osoba jest odpowiedzialna za porządek na kuchni, na zapleczu.

JW.: Czy macie jakieś przerwy?

AP: Tak w czasie pracy jest oczywiście przerwa. Półgodzinna.

JW.: Jest jedna taka przerwa?

AP: Tak, kierownik zmiany podchodzi do ciebie i mówi ci: idź na przerwę. Tylko ja to się kłóciłam, mówię mu, chyba żartujesz, pracuje 10 godzin, a ty mi po trzech każesz iść na przerwę.

JW.: A można było sobie robić jakieś pięciominutowe przerwy?

AP: Ze stanowiska nie mogłaś odejść bez powiadomienia osoby, która jest za ciebie odpowiedzialna. .... Po przerwie pytam się kierownika czy mam z powrotem iść np. na kuchnie, jeśli kierownik mówi tak to idę na kuchnie, jeśli mówi żeby iść na kasę to idę na kasę. Idę do kierownika serwisu i mówię mu, że mam iść na kase, że kierownik zmiany mi kazał. Nie,

.

JW.: Czy to też było na szkoleniach?

AP: Tak, to była taka kultura, nie można na nikogo krzyczeć, trzeba wszystko tłumaczyć. Instruktor miał wiedze od menadżera, menadżer przejął taka wiedzę od wcześniejszego menadżera, to taka woda piąta po kisielu. A menadżer przeszedł takie szkolenie.

JW.: Jak długo ludzie przeciętnie pracują w McDonaldzie?

AP: Znam dziewczynę, która jeden dzień pracowała, znam dziewczynę która pracowała godzinę i znam dziewczynę, która pracowała pół godziny.

JW.: ???

AP: Na początku jest to praca ciężka, praca wyzyskiwana przez ludzi. Jeżeli osoba przychodząca do pracy da się wykorzystać i widzą ludzie, że daje się wykorzystać, to się tak nią poniewiera, tak wszystko można z nią zrobić, że

JW.: Na czym polegało „poniewieranie”?

AP: Np., ludzie zawsze jak przychodzili to nie lubili chodzić na sale, to była dla nich katorga. Ale jak np. taki chłopak, nic nie umiał to tylko się nadawał do sprzątania. I siedział na tej sali dziesięć godzin i sprzątał.

JW.: A co z tą dziewczyną co pracowała jeden dzień?

AP: Przyszła i narzekała że jej się nudzi, że cały czas siedzi na sali, że trzeba na okrągło myć podłogę. Ludzie nie są przyzwyczajeni do takiej pracy, i każdy sobie myśli że w McDonaldzie jest tak łatwo. A tam trzeba ciężko pracować żeby zarobić. Teraz stawki za godzinę się zmniejszyły, teraz osoba zarabia na godzinę 3,60 po odjęciu podatku. Ja jak tam przyszłam to zarabiałam 4,60, około 5 złotych. A jak byłam menadżerem, to była taka ocena pracownika, to kierownik robił, oceniał jak pracowałaś przez cały rok. I jeśli wszystko jest Ok. to dostajesz podwyżkę do pensji i z tym może wiązać się twój awans, np. jak jest miejsce wolne to biorą ciebie pod uwagę. Jest jeszcze cos takiego jak trzynastka. Pensji jest dwanaście przez cały rok a dostawałaś trzynastą w grudniu, nie wszyscy o tym wiedzieli oczywiście. Masz siedem dni zwolnienia lekarskiego do wykorzystania i 14 dni do wykorzystania urlopu.

JW.: A jak ktoś choruje dwa tygodnie?

AP: To wtedy mu przepada trzynastka. Nie można się spóźniać, nie można podpaść itd. .... Jak ja odeszłam to się wycwanili i każdy dostaje bardzo mało pieniędzy, tam ludzie zarabiają po 500, 600 złotych, a wcześniej na początek dostawali 800, 900 złotych. ... Ludzie też

.

JW.: A jaka jest atmosfera w pracy, jak czuje się nowy pracownik?

AP: Każdy jest przyjmowany bardzo ciepło, pogada się z taka osobą, gdzie pracowała, itd., taki wywiad się robiło. Jak ja zaczynałam prace to szkoliła mnie dziewczyna, która teraz jest menadżerem i akurat wtedy były jej imieniny. A na imieniny, każdy pracownik dostawał tort, za darmo, no i się dzielił z pracownikami, jeżeli chciał, jeżeli nie chciał to zabierał go po prostu do domu.

JW.: Czy w czasie dostawaliście jakieś darmowe posiłki?

AP: Nie, jeżeli brałaś jakiś zestaw to szłaś do kierownika serwisu i on wbijał to na twój rachunek,

. Nie było tak że się gadało i tłumaczyło.

Ile? Dążyć do konkretu. (M.M.)

JW.: Musiałaś ich wyrzucić?

AP: Tak, bo i ja bym sama była zwolniona. Śmieszne reguły, ale... tam się człowiek szybko uczy. Tam przychodzili różni ludzie

Pogłębić! (M.M.)

.

JW.: I wszyscy się przystosowali?

AP: Musieli się przystosować, to była normalna, przeciętna praca. Ale moim zdaniem nigdzie takiej pracy nie ma, trochę głupie są reguły, ale naprawdę

JW.: Jakie są zalety tej pracy?

AP:

Poprosić o przykłady! (M.M.)

– nie można było przekląć, hm..

JW.: Co ci się jeszcze podobało?

AP: Prawdę mówiąc nic. Mnie tam trzymało

Co to dla niej znaczy? Rozwinąć! (M.M.)

, nic więcej.

JW.: Na czym polega szkolenie na menadżera?

AP: Siedzi facet, ględzi przez trzy godziny...

JW.; Ale co on mówi?

AP: No on mówi w jakim stopniu osoba menadżerska jest odpowiedzialna, jak powinna pokazywać pracownikom jak powinni pracować, jak ich zachęcać do pracy...

JW.: I jak powinna zachęcać?

AP: Ja nigdy z tego nie korzystałam, ale tłumaczyłam ludziom że jak będziesz chciał się nauczyć to później łatwiej ci przyjdzie jakakolwiek praca, to było takie gadanie, to było po prostu kitowanie ludziom w oczy. Kłamstwo tam bardzo szybko wychodziło. Jak jeszcze pracowałam jako menadżer to

Bomba! Pogłębić! (M.M.)

JW.: Ale dlaczego nie można zjeść czegoś co i tak jest do wyrzucenia?

AP: To jest ciężko do pojęcia. Nie ma prawa tego jeść, to jest wyrzucane, OK. Ale jeżeli każdy by tak to jadł... , tak nie można, to jest tak jakby ktoś to kradł. Jeżeli coś się wyrzuca to się wyrzuca, to nie ma prawa być zjedzone.

JW: Czy uważasz że można szybko zrobić karierę w McDonaldzie?

AP: Tak, tylko się musi dużo, dużo poświęcić dla pracy i trzeba tez wiedzieć do kogo zagadać.

JW.: A w jakim wieku przeciętnie są pracownicy?

AP: Do trzydziestu lat są osoby przyjmowane. Po trzydziestu już nie przyjmują.

JW.: Na żadne stanowisko?

"Oni" - to kto? (M.M.)

AP: Nie.

wolą młodzież, w młodzież lepiej się inwestuje.

JW.: Dlaczego zrezygnowałaś z pracy w McDonaldzie?

AP: Ze względu na szkołę, żeby zdać maturę; tam wszyscy się uczyli...

JW.: Gdybyś nie zdawała matury, nie musiała się uczyć, zostałabyś w McDonaldzie?

AP: Chyba nie, wiesz. Nie miałam takich wielkich planów, ja tylko liczyłam na to żeby dojść do menadżera i zrezygnować. Bo dalej już mnie to nie rajcowało, bo i tak wiedziałam tyle samo co kierownik.

JW.: A uniformy?

AP: Dostawało się dwa uniformy, chociaż ja miałam z dziesięć (śmiech). Dostawało się 10zl na proszek. ... Każdy miał swoją szafkę, ale kazali zabierać bo jak przychodziła druga zmiana to nie miała się jak przebrać.

JW.: Czy była tam jakaś przebieralnia?

AP: Tak, jest przebieralnia, normalnie są prysznice, możesz się wykapać po pracy.
... Stopy się strasznie niszczą bo to na okrągło w butach, jak ma się buty skórzane to nogi się pocą. Rajstopy trzeba mieć czarne albo brązowe, białych nie można mieć. Nie można mieć było długich paznokci,

...

JW.: Co ci się najmniej w tej pracy podobało?

AP: Każdy ma swój charakter, każdy miał do każdego jakieś „ale”, ale nie można się było na jakiejś osobie się tak uwiesić, gnębić ją dotąd, aż ona po prostu zacznie płakać. A niektórzy kierownicy zmiany tacy byli. Był taki kierownik zmiany, który po prostu tak ludzi gnębił, że te osoby po prostu płakały. Chciał pokazać że wszystko to co on robi to jest najlepsze, a kto inny to jest śmieć. Ja nieraz przez tydzień pracując tam to ja przychodziłam spłakana do domu. Nogi, wszystko mnie po prostu bolało. Ja stamtąd wracałam jak przez maszynkę przemielona, taka byłam zmęczona.

JW.: Jak pracowałaś w McDonaldzie to nie myślałaś, żeby zmienić prace na jakąś inną?

AP: Nie myślałam, bo nie miałam czasu. Przychodziłam do domu to byłam zmęczona, gazet nie czytałam, telewizor to nie wiedziałam jak wygląda, i nie wiedziałam co się dzieje na świecie.

JW.: Za co zwalniano pracowników?

AP: To zależy od podejścia kierownika. Np., osoba która się nie nadaje, to przytrzymają te trzy miesiące, ale... Jak ktoś jest powolny, flegmatyczny, ciężko mu coś w ogóle do głowy wchodzi to nie nadaje się na żadne stanowisko, była taka osoba. Popracowała parę miesięcy i zrobiła proces McDonaldowi.

JW.: O co dokładnie chodziło?

AP: Powód był bardzo śmieszny, ale z tego co wiem to ta osoba wygrała ten proces. To było tak, że mamy takie wielkie zamrażarki.

Bomba! Zrobić dziewczynę od zamrażarki! (M.M.)

. Potem ona się strasznie rozchorowała, miała zapalenie płuc i powikłania. Jej mama co miesiąc przychodziła do restauracji po pensje. Ta sprawa się ciągnęła chyba przez pół roku, ale w końcu dali jej odszkodowanie. Była jeszcze taka sytuacja ze dziewczyna wracała z pracy i potracił ja samochód, całą miednice miała zmiażdżoną, nogi w gipsie, odwiedzaliśmy ja w szpitalu. I ona tez dostała odszkodowanie, i miała wypłacane 4tys.złotych miesięcznie.

JW.: Praca w McDonaldzie opiera się na amerykańskich wzorach, jak się w tym znajdują Polacy?

AP: Niektórzy sobie radzą, a niektórzy... Polak jest Polakiem i trochę inna niż przeciętna praca to dla nich to już jest problem, dla nich to już jest ciężko.

JW.: Czy mogłabyś coś powiedzieć o dyscyplinie pracy?

AP: W każdej pracy jest jakaś dyscyplina, ale tutaj jest bardzo duża dyscyplina. Ale ja miałam luzy. Jak się żyło dobrze z menadżerami to się wszystko miało. Jeśli chodzi o higienę to

Bomba! Takich rzeczy szukamy! (M.M.)

Było mydło, ale też specjalny płyn odkażający.

JW.: Dlaczego kanapek nie robi się na „oko” tylko wszystko jest wyliczone w gramach?

AP: To wszystko zostało przetestowane na ludziach zanim zostało wprowadzone na rynek. Były degustacje, każdy próbował, każdy miał swoja ocenę i tak mniej więcej wyliczyli.

JW.: Zanim pracowałaś w McDonaldzie to nie lubiłaś do niego chodzic, czy teraz tez do niego nie chodzisz?

AP: Nie, w ogóle. Tylko jak czekam na autobus to tam posiedzę czasami, żeby nie stać na mrozie. Siedzieć można, za siedzenie nic nie płacisz.

JW.: Dlaczego ludzie chodzą do McDonalda, a nie do zwyczajnych barów?

AP: To jest pięknie urządzona restauracja, ludzi przyciągają jaskrawe kolory, ... wchodzimy do Unii to pchamy się do McDonalda, a

.

JW.: Czy w czasie przerwy wszyscy sobie kupowali hamburgery?

AP:

. Po za tym, to jest tzw. jedzenie dmuchane. Każda bułka jest mrożona, potem jest wyjmowana 12 godzin przed zużyciem i rozmrażana. To lepiej kupić zwykłą kajzerkę niż taką bułkę mrożoną jeść. Moim zdaniem jest to zdrowsze bo po takim jedzeniu dmuchanym to po 15 minutach jest się znowu głodnym. Więc

Piękna scena! Prywatne bułki w "państwowym" McDonald's. (M.M.)

.

JW.: Kto przychodzi do McDonalda?

AP: Przeciętni, ale częściej bogaci co kupią 55 zestawów Bóg wie po co, na co i dlaczego. Są też tacy, którzy przychodzą na śniadanie, obiad, kolacje i podwieczorek. I przychodzą tez żebracy,

.

JW.: Czy poleciłabyś komuś prace w McDonaldzie?

Ap: Jeśli takiej osobie są potrzebne pieniądze, chce jak najszybciej gdziekolwiek pracować to tak. I też jeśli ktoś nie ma zielonego pojęcia o tym jak się zachować w towarzystwie.

.

JW.: Czy zatem McDonald uczy dobrych manier?

AP: Tak, naprawdę tak.

Bomba! Idź do niej jeszcze raz i pogłębiaj wywiad wykorzystując uwagi. (M.M.)

Komentarze

 buhahahaha!!!!!!

Autor: qbek (Sobota 11-02-2006 13:45)

OK.... Nie wiem jak zacząć.... Skąd Ty wzięłąś tę dziewuchę?!?
Też pracuję w McD... i jak tam pracuję (jakieś 5 lat) kanapki w binie trzymało sie 10 (słownie: dziesięć) minut! I nadal tak jest!
Poza tym..., eeech szkoda gadać... Jeśli ktokolwiek chce się czegoś dowiedzieć o pracy w tej firmie, niech sie w niej zatrudni! Jeśli ma głowę na karku, dowie się wszystkiego, co go interesuje...
Pozdrawiam!

 do qbek'a

Autor: normalny (Sobota 11-11-2006 13:00)

A jakie ma znaczenie, ile kanapki leżą w binie??

Czy jak ja bym robił reportaż o zakładzie mechanicznym, którego szef to palant, to czy miałoby znaczenie np. w jakich butach chodził??

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl