Laboratorium Re... > Dokument radiowy > Recenzje > " Przebudzenie" - reportaż Joanny Łatki  

" Przebudzenie" - reportaż Joanny Łatki

Magda Sakowska

Śpiączka to temat samograj. Napięcie, tajemnica, skrajne emocje. Dlatego tak łatwo jest wszystko popsuć. Zbyt łatwo wpisać się w stereotyp heroicznej walki ze śmiercią, niespodziewanego cudu i nowego, lepszego życia. Wystarczy tylko dodać parę pompatycznych cytatów, sentymentalną muzyczkę i - kicz gotowy. A kiedy jeszcze w śpiączkę zapada młody kierowca rajdowy, a wybudza go z niego dziewczyna tkwiąca przy szpitalnym łóżku 24h/dobę – otwiera się przed nami niezmierzone bogactwo fabularne harlekinów. Joanna Łatka, autorka reportażu „Przebudzenie”, zatrzasnęła jednak te drzwi z hukiem.

„Przebudzenie” opowiada historię Łukasza Kunickiego, pilota rajdowego Norberta Guzka. Chłopak zdobywał kolejne puchary aż któregoś dnia zdarzył się wypadek. Przez 3 tygodnie pilot leżał nieprzytomny w szpitalu. Cudem było już to, że przeżył. Jeszcze większym to, że udało się go wybudzić. Lekarze twierdzą, że duży udział miała w tym dziewczyna Łukasza, która praktycznie nie odstępowała od nieprzytomnego. – To było jak jedna wielka pigułka – mówi jeden z nich o jej obecości.

Historia ta opowiedziana jest bardzo plastycznie. Niektóre obrazy zostają w pamięci na długo, na przykład szyba samochodu tuż przed wypadkiem – biała plama, po której spływają strumienie wody. Łukasz opowiada o burzy, która szła śladem trasy rajdu. I o tym, co czuł kiedy samochód uderzył w drzewo: - Pamiętam taką ciszę, która miała swój dźwięk, było ją czuć jak dotyk – dosłownie. Towarzyszą nam odgłosy z toru wyścigowego, dźwięk odpalanego silnika i muzyka – intrygująca, ambiwalentna – świetnie dobrana.

W pamięci zostaje także wypowiedź dziewczyny Łukasza, która spokojnym, lekko zachrypniętym głosem stwierdza, że aby się przebudzić, nie wystarczy silna wola. Potrzebna jest choć jedna, namacalna, żywa i tęskniąca osoba, dla której warto będzie potem żyć. Brzmiałoby to jak banał, gdyby nie to, że istnieją ludzie, którzy żałują, że zostali wybudzeni.

W tym punkcie reportaż „Przebudzenie” mógłby zostać uznany za dobry. Ale on się tu nie zatrzymuje, on się tu dopiero zaczyna. I dlatego jest bardzo dobry. Bo kiedy już właśnie słuchacz zaczyna się zastanawiać ilu pociech dochowali się już młodzi – okazuje się, że nie są już razem. Przed wypadkiem byli ze sobą półtora roku. Później odkryli się na nowo. Łukasz był gotowy brać ślub jeszcze w szpitalu. A potem minęły 2 lata i okazało się, że ich pragnienia i plany nie dadzą się ze sobą pogodzić. Dziś, pół roku po rozstaniu, Łukasz mówi już o swoim nowym „szczęściu”... Ma na imię Ola.

Przesłaniem reportażu nie jest teza: faceci to świnie. Joanna Łatka nie chce nas przekonać do tego, że w szpitalu zdarzył się cud, ani do tego, że nawet najbardziej heroiczna miłość przegrywa walkę z codziennym życiem. Ona w ogóle do niczego nie przekonuje. Przedstawia tylko pewną intrygującą fabułę - wartką i noszącą znamiona życia.

A puenta? Jest nią nowe życie. Także nowe życie Łukasza, ale przede wszystkim to, które niedługo może się pojawić. Łukasz zrozumiał bowiem, że nie chce po sobie zostawić tylko zapisków z wyników wyścigów, czy pucharów. Chce potomka.

Reportażu można wysłuchać: "Przebudzenie"

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl