Z pamiętnika fotografa cz. XVII
Rzadko robię w Oświęcimiu zdjęcia w kolorze. Mam wrażenie, że czasami po prostu nie wypada, bo jest po prostu za pięknie. Jednak są sytuacje, kiedy nie mogę się powstrzymać - kiedy kolor jest czymś więcej niż estetyką. Tak było niedawno, kiedy w stawie przy krematorium II, do którego wrzucano ludzkie prochy, zobaczyłem różę.
Naturalnie nie ma sensu rozpisywać się na temat symboliki tej fotografii. Jest ona w samym geście anonimowego turysty, jak i w kontraście kolorów, które stworzyła jesień. Można to odczytywać na różne sposoby. Ja chciałem to po prostu pokazać - jak najprościej i jak najciszej. Tylko zieleń i róża. Ktoś pamięta.










