Otto Küsel - więzień nr 2
Otto zabierał nas na strych bloku i przez ściągnięte dachówki pokazywał okolice Oświęcimia. Siadaliśmy na krokwiach, rozstawialiśmy warty, aby nikt nas nie naszedł i wtedy Otto rozpoczynał nas uświadamiać, że nie trzeba się załamywać, że pobyt w obozie nie potrwa długo.
|
Augustyn Franczyk |
unkcję Arbeitsdiensta pełnił Otto Küssel, który przybył do Oświęcimia w pierwszym transporcie kryminalistów z Sachsenhausen w maju 1940 roku. Na ubraniu obozowym nosił numer 2. |
|
Zbigniew Adamczyk |
Mimo że był niemieckim więźniem kryminalnym, cieszył się wśród nas jak najlepszą opinią. Zawsze był gotów przyjść nam z pomocą. |
|
Bronisław Cynkar |
Nastawiony był do nas przychylnie i sam nawiązywał z nami rozmowę. Jakoś się z nim dogadywaliśmy, chociaż język niemiecki znali tylko niektórzy spośród nas. Z początku pytał nas, za co dostaliśmy się do obozu. Obiecywał nam swą pomoc i rzeczywiście dzięki niemu wielu więźniów dostało pracę w lepszych komandach. |
|
Tadeusz Kośmider |
Poszedłem do Arbeitsdiensta Otto Küssela, którego trochę znałem i poprosiłem o skierowanie mnie na Bunę. Moja prośba trochę go zaskoczyła, ale wytłumaczyłem mu, iż mam nadzieję znalezienia tam „zacisznego kąta”. Dzięki Küsselowi pierwszym formowanym transportem około 200 Zugangów (najprawdopodobniej Żydów) udałem się do Monowic. |
|
August Korzuch |
Również i ja interweniowałem u schreibera Kussela w sprawie mojego kolegi sprzed wojny Zygmunta Jankowskiego. Zygmunt Jankowski przybył do obozu w 1943 roku. Był on inwalidą, bez ręki. Obawiałem się, że SS-mani skierują go na uśmiercenie w komorze gazowej. Dlatego poprosiłem Küssela o przydzielenie mu takiej pracy, która odpowiadałaby jego możliwościom – w ten sposób, aby w sprawę przydziału nie wmieszał Arbeitsdienstführer Fries. Kussel zrealizował moją prośbę. Więzień Zygmunt Jankowski został skierowany do pracy w biurach przedsiębiorstwa DAW. |
|
August Kowalczyk |
Pewnego dnia Stolten wezwał mnie do siebie i rozkazał, abym pełnił funkcję Vorarbeitera brukarzy. (...) Zaskoczony tą sytuacją wpadłem na pomysł, że uratować mnie może jedynie Otto Küssel (...). Zwróciłem się do niego, ażeby mnie wspomógł brukarzami, bo przecież nie miałem pojęcia o tej robocie. I rzeczywiście po apelu poszliśmy na plac, gdzie blokowy „ćwiczył” nowy zugang, z którego na komendę „Steinsetzerzy wystąp”, nieśmiało wystąpił jeden, a potem jeszcze jedenastu. |
|
Czesław Bartys |
Przebywając w karnej kompanii wykonywałem różne prace, między innymi, zatrudniony byłem przy równaniu i plantowaniu placu apelowego. (...) Pracowałem przy obsłudze żelaznego walca o dwóch dyszlach, do których wprzęgano ponad dwudziestu więźniów. Średnica walca mogła wynosić ponad 160 centymetrów. Praca odbywała się biegiem. Walcem równaliśmy także ulice biegnące przez Bauhof. Razu jednego za radą ówczesnego Arbeitsdiensta, więźnia kryminalnego Otto Küssela, wypuściliśmy wodę, którą napełniony był walec. Przez to stał się lżejszy. Praca szła łatwiej. |
|
Kazimierz Sawicki |
Należeliśmy do najcięższej tzw. Sondergrupy, która liczyła szesnaście osób. Każdego rana, gdy Sondergrupa szła po narzędzia dostawaliśmy po pięć kijów, abyśmy nie zapomnieli, gdzie jesteśmy. Znajdowałem się w okropnym stanie, gnił mi już pośladek. Akurat wtedy przyjechał do Buny Otto Küssel. Zapytał, jak mi idzie, opowiedziałem mu więc o wszystkim. Nadszedł w tym momencie nowy obercapo , następca Bonitza, Bolesław Pressen. Kussel uderzył go trzy razy w twarz. Od tego momentu Pressen już mnie nie bił. |
|
Alojzy Drzazga |
akiś więzień na terenie obozu „podpadł” pewnemu SS-manowi, który krzycząc zaczął więźnia bić, co jak na ówczesne czasy mogło się skończyć „wykończeniem” więźnia. Przypadkowo przechodził obok Arbeitsdienst Otto Kussel numer dwa. Podszedłszy z krzykiem wybił więźnia po twarzy i kazał mu odejść do bloku. Więzień odszedł. SS-man zdziwiony ingerencją Otta wymienił z nim kilka słów, lecz również odszedł. Wieczorem przyszedł Otto do kuchni (...), zwracając się do mnie i Schnajkarta poprosił o chleb, kostkę margaryny oraz kiełbasę. O kiełbasę było wówczas trudniej, więc zapytaliśmy, czy bardzo mu ona potrzebna, na co on powiedział, że dał więźniowi po twarzy i musi go przeprosić. Schnajkart, który umiał po niemiecku, zwrócił się do Otta, że przecież tym biciem uratował więźniowi życie. Otto prosił jednak nadal, a otrzymawszy od nas żądane przedmioty, odszukał więźnia i wręczył mu. |
|
Andrzej Wójcik |
eżeli trzeba było czyjejś ucieczki Otto Küssel przekazywał wówczas takiego więźnia na komando, gdzie ucieczka była łatwiejsza. |
|
Stanisław Białas |
Otto Küssel zabierał nas na strych bloku i przez ściągnięte dachówki pokazywał okolice Oświęcimia. Siadaliśmy na krokwiach, rozstawialiśmy warty, aby nikt nas nie naszedł i wtedy Otto rozpoczynał nas uświadamiać, że nie trzeba się załamywać, że pobyt w obozie nie potrwa długo. Wypytywał nas o rodziny, o powód aresztowania, zapytywał też czy utrzymujemy kontakt z rodzinami. Pomimo że przez cały czas pobytu mieliśmy z Ottonem tylko dwa spotkania, mnie osobiście pozostały te spotkania najdłużej w pamięci. Odzyskałem przez to wiarę w człowieka. Uwierzyłem, że nawet wśród Niemców, którzy szczególnie się nad nami znęcali, są jednostki godne noszenia nazwy „człowiek”. |
|
Bolesław Grzyb |
Otto Küssel, gdy wręczał mi w Haftlingsschreibstube skierowanie do Lagerdrückerei, zauważył przez okno, że na teren obozu wchodzi Rapportführer Palitzsch. Ku memu bezgranicznemu zdziwieniu Otto Küssel, wskazując na Palitzscha, czystą polszczyzną oświadczył: „Popatrz i zapamiętaj twarz zbrodniarza”. Nie wiedziałem, że Otto rozumie po polsku, że po polsku mówi. Bałem się nawet, że to jakaś prowokacja. |
|
Edward Kiczmachowski |
Otto po otrzymaniu Ehrenhaftling planował ucieczkę od dłuższego czasu. W tym celu gromadził pieniądze i kosztowności, które w dużej mierze otrzymywał od Mietka Morawy z więzienia z Krakowa poprzez Izaaka Wołkowicza z Sonderkommanda. Osobiście doręczyłem Ottowi dwie przesyłki. |
|
Edward Kiczmachowski |
Otrzymywałem większą ilość złota i dolarów z przeznaczeniem dla Otto Küssela numer 2. Otto przychodził do mnie i jemu przekazywałem przesyłki. Dalsze dolary, złoto i nowe buty oficerki dostarczył Mietek Morawa. |
|
Wilhelm Brasse |
Przygotowując się do ucieczki Otto potrzebował legitymacyjnego zdjęcia, które mogło być wykorzystane do jakiegoś dokumentu. Jedynym miejscem w obozie, gdzie takie zdjęcie mogło być wykonane była oczywiście pracowania fotograficzna. |
|
Wilhelm Brasse |
Abyśmy byli „kryci” na wszelki wypadek Otto zobowiązał się nam dostarczyć zezwolenie komendanta na wykonanie zdjęcia cywilnego, czego jednak nie zrobił. |
|
Wilhelm Brasse |
Spełniając prośbę Otto Küssela, sfotografowałem go, lecz zdjęcie to nie nadawało się do użytku, gdyż fotografowany był na ciemnym tle. Wobec tego sfotografowałem go na tle jasnym. |
|
Wilhelm Brasse |
Otto Küssel został celowo sfotografowany w białej koszuli. |
|
Wilhelm Brasse |
Po wykonaniu odbitki zdjęcie zabrał Otto, a drugi uciekinier Baraś w odpowiedni sposób spreparował zdjęcie, tzn. w bardzo perfekcyjny sposób musiał domalować na zdjęciu mundur SS, w który niby był ubrany Otto. |
|
Roman Holi |
Po Świętach Bożego Narodzenia 1942 roku obozem wstrząsnęła wiadomość, że uciekł Arbeitsdienst Küssel Otto. |
|
an Dziopek |
Wraz z nim uciekli Mietek Januszewski, również Arbeitsdienst, dentysta Kuczbara i Baraś. Przejechali oni przez Postenkette wozem naładowanym starymi szafami, które rzekomo wieźli do obozu w Brzezince. Jako komendant prowadził ich Kuczbara, przebrany za SS-mana. Żołnierz stojący na bramie znał doskonale Otta, więc nie pytał o przepustkę. Odjechali do wsi Budy – gdzie w stodole pozostawili konie, a sami zwiali. |
|
Edward Kiczmachowski |
Pod Krakowem, kiedy spali w stodole, wczesnym rankiem, kiedy Otto się obudził, nie było już Mietka i Kuczbary. Zostawili go samego, jedynie posiadał adres meliny pod Warszawą w Wilanowie i część pieniędzy. Wszystkie dolary – około 4 800 dolarów w złocie zabrali koledzy i ulotnili się.Otto odnalazł melinę i tam przebywał. |
|
Jan Dziopek |
Niestety w rok później złapano Kuczbarę i Otta w Warszawie w kawiarni w czasie obławy. Ottona Küssela przywieziono do Oświęcimia po raz drugi i osadzono w Bunkrze. |
|
Edward Kiczmachowski |
Przetransportowano go do bunkra na moją celę. Otto nie posiadał fałszywych dokumentów, jak również nie pracował dla Ruchu Oporu, jedynie pisał bardzo dużo po niemiecku i intensywnie uczył się po polsku. Kto zdradził, nie wiedział, posądzał Kuczbarę – dopóki nie nawiązał z nim kontaktu, był bezpieczny. Największą pretensję miał do Kuczbary. Nie chodziło o pieniądze, lecz o jego zdradę. |
|
Czesław Nadolski |
Widziałem, jak prowadzono go na przesłuchanie z bloku 11 na oddział polityczny. |
|
Erwin Olszówka |
Podczas przesłuchania w oddziale politycznym do zwracających się do niego w języku niemieckim SS-manów powiedział, że tego języka nie zna, za co został bardzo pobity, osadzony w bunkrze, a następnie 8 lutego 1944 wysłano go do Flossenburga. |
|
August Kowalczyk |
Przeżył i na pierwszym zjeździe więźniarskim w „Romie” w Warszawie w 1946 roku przyznano mu honorowe obywatelstwo polskie. Do Polski nie wrócił, był dyrektorem UNRR-y w Wiedniu. |
|
Jan Dziopek |
Otto Küssel wstydził się swych rodaków za ich morderstwa i powiedział, że jest „volksdeutschem polskim”. |










