Fotografia polityczna i społeczna
Anders Petersen
Kiedy patrzę na zdjęcia Andersa Petersen, to czuję jakbym była bliżej prawdziwego życia, prawdziwych ludzi.
Życia bez makijażu, pięknych strojów, ładnych wnętrz. Petersen fotografuje przypadkowo spotkane osoby. Ludzi brzydkich, nieogolonych, pomarszczonych, grubych, wytatuowanych. Są tak brzydcy, że aż w tej brzydocie pięknieją. Czuję, jakbym poprzez jego zdjęcia, dotykała ich smutku i zobojętnienia, zwątpienia wymalowanego na twarzach, czasem strachu. Nagość w kadrze Petersena, nawet ta najbardziej odsłonięta, nie jest niesmaczna, wulgarna ani obrzydliwa. Jest ludzka. Kiedy patrzę na uchwycone w miłosnym uścisku pary, to czuję prawdziwą miłość. Kiedy patrzę na klęczącą na łóżko grubą, wytatuowaną prostytutkę, to niemalże widzę jak za chwile będzie z całkowitą obojętnością i profesjonalizmem przyjmować swoich klientów. To co bez wątpienia najwspanialsze w zdjęciach Petersena, to umiejętność z jaką potrafi oddać historię ludzkich uczuć.







