XXXVII Festiwal Fotografii w Arles
Jak w Karafce La Fontein’a
„No więc… w boczną kieszeń marynarki notes perforowany, przystosowany do jej formatu, w kieszeni na piersi wieczne pióro i długopis czterokolorowy (dla odsyłaczy), w prawą pudełko zasobnikami dla wiecznego pióra, pistolet gazowy, wizjer „szpiegowski” (pozwalający fotografować będąc odwróconym),w prawą wewnętrzną kieszeń flaszkę napierśną w skórze z przykręconym kieliszkiem, przez ramię aparat (czasem futerałz dodatkowym obiektywem). W wozie poza tym lekka (Hermes) maszynka do pisania, flesz, magnetofon, drugi aparat z filmemkolorowym, koperty segregatorów, w które co wieczór będzie się rozdzielać kartki z perforacji – i do kierownicy!”
Melchior Wańkowicz, Karafka La Fontein’a
No więc… do plecaka zeszyt do robienia notatek, do metalowego pudełka po belgijskich czekoladkach wieczne pióro i cztery kolorowe pisaki (dla odsyłaczy), do małej, bocznej kieszonki plecaka naboje do wiecznego pióra, karta pamięci do aparatu i zapasowe baterie, przez ramię cyfrowy aparat. W tylnej, dużej kieszeni plecaka lekki (HP) laptop, MD do nagrywania atmosfery i rozmów, mały, poręczny mikrofon stereofoniczny, plik czystych dyskietek i strona w Internecie, na której codziennie pojawiać się będą notki z wyjazdu do Arles, na festiwal fotografii – i do samolotu!







