Laboratorium Re... > fotoReportaż > Poszukujący fot... > Czy fotografia ma płeć?  

Czy fotografia ma płeć?

Tekst: Anna Rusiecka.

Walker Evans powiedział, że sekret fotografii polega na tym, że "aparat przejmuje osobowość fotografującego myśl oddziałuje na maszynę". Czy również płeć może oddziaływać na aparat? Czy ma wpływ na robienie zdjęć? Diane Arbus wykrzyknęła kiedyś do swojego znajomego:"Posłuchaj, ja jestem fotografem, nie fotografką!" po tym jak ten zauważył, że kobiety mogą być dobrymi fotografkami, bo budzą większe zaufanie. Były to lata sześćdziesiąte XX wieku. W Ameryce fotografowało już wtedy wiele kobiet ( Lisette Model, Margaret Bourke-White, Louise Dahl-Wolfe, Eve Arnold...), ale gazety płaciły im za zlecenia połowę tego, co ich kolegom po fachu.

O tym, jak czują się polskie fotografki w zawodzie, w którym ciągle jeszcze są w mniejszości oraz o tym jak patrzą kobiety i czy widzą inaczej niż mężczyźni rozmawiałam z Moniką Bereżecką, Sylwią Biernacką, Mają Kaszkur, Grażyną Makarą i Moniką Redzisz.

A.Rusiecka: Zdjęcia fotografek różnią się od zdjęć fotografów?

M.Kaszkur: Moim zdaniem w zdjęciach np. Diane Arbus czy Sally Mann, widać, że robiły je kobiety. To naprawdę strasznie czuć. Jest to związane z podejściem do ciała, do fizyczności. Widzą jakoś pełniej. Inaczej to czują.

M.Redzisz: Ja, gdy oglądam zdjęcia nie myślę kto je zrobił, kobieta czy mężczyzna. Fotografia albo mi się podoba albo nie. Płeć fotografa nie wpływa na mój odbiór zdjęcia.

S.Biernacka: Myślę podobnie. Patrzę na obraz, który albo wywołuje we mnie chęć dociekania, tropienia tego co osoba (nie kobieta czy mężczyzna) po drugiej stronie aparatu chciała mi opowiedzieć – albo nie. Chociaż, oglądając kolejne cykle kobiet fotografek –tych które znam ­–zastanawiam się, czy mężczyzna mógłby tak na to spojrzeć, tak poprowadzić historię. To często są portrety kobiet w typowo kobiecych rolach. Kobiety w ciąży,samotne matki, kobiety porzucone (np. cykl Sophie Calle).

Kobiety inaczej widzą?

M.Kaszkur: Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytucję: ktoś pokazuje ci zdjęcia Helen van Meene i mówi, że te zdjęcia robił mężczyzna. Wtedy przyjdzie ci do głowy, że niewiarygodnie dużo widzi. Zaskoczy cię to. Abstrachując od fotografii, myślę, że kobiety w ogóle są ciekawsze siebie. Świadczy o tym choćby to, jak różnorodne są pisma dla kobiet. Kobiecych czasopism jest więcej, bo jest na nie zbyt. Bo kobiety są ciekawe siebie. Chcą widzieć inne kobiety, chcą rozumieć ich życie, chcą poznawać swoją psychikę. A pisma dla facetów są czystą rozrywką, o gadżetach...

M.Redzisz: Faceci w ogóle mniej czytają. Bardziej są praktyczni niż teoretyczni. Więcej działają.

Jak patrzą kobiety a jak mężczyźni?

S.Biernacka: Każdy fotograf i każda fotografka patrzy poprzez swoją własną indywidualną wrażliwość, wiedzę, umiejętność rozróżniania i odczytywania świata i ludzi. Ja jako fotografująca kobieta patrzę blisko. Uwielbiam ciasne kadry, lubię podchodzić blisko.

G.Makara: Nie uznaję podziału na fotografię kobiecą i męską. Myślę, że efekt zależy od wrażliwości osoby fotografującej, a ta jest niezależna od płci. Albo ktoś widzi, albo nie. Jeżeli organizuję wystawę „Fotografki czyli patrzenie kobiet”i mówię o kobiecym widzeniu, to mam na myśli konkretne fotografki o określonej wrażliwości, wyobraźni i ciekawości świata.

M.Kaszkur: Diane Arbus i Sally Mann nie myślały o tym, że będą robić coś kobiecego, coś co ma mieć kobiecy wymiar. To po prostu wyszło naturalnie. Jeśli upierasz się, że to, co teraz zrobisz ma być kobiece – to się nie uda.

Heidi Bradner, amerykańska fotografka dokumentująca m.in. wojnę w Czeczenii wspomina [w: „Twój Styl” 10/2006 „Kuloodporna sukienka”– przyp.red], jak pewnej nocy dom, w którym spała został otoczony przez rosyjskich komandosów. Żołnierze podejrzewali, że jest litewską snajperką i zabrali ją do KGB. Po wnikliwym przesłuchaniu w końcu uwierzyli, że jest dziennikarką i nagle stali się szarmanccy. Całowali po rękach, częstowali wódką, flirtowali, pozowali do zdjęć. Zrozumiałam, że płeć ułatwia mi pracę w Czeczenii – powiedziała Bradner.

Kiedy Wam bycie kobietą ułatwia w pracy?

M.Bereżecka: Przy żeńskich aktach.

M.Kaszkur: Gdy bohaterki reportażu „Matki” [Zorka Project – przyp.red.] stają przed aparatem tylko w bieliźnie, to jest to akt obnażenia siebie, swojej historii. To rozebranie się ma szerszy aspekt. I kobieta to zobaczy. A facet zobaczy gołą babę. Kobieta też zobaczy ranę.

M.Redzisz: W momencie kiedy wszyscy jesteśmy bardzo pozakrywani, żyjemy w kulturze, w której jest niemoralne pokazywanie się nago, każdy odczuwa brak nagości. Jest tego wręcz ciekaw. Myślę, że bardzo wielu ludzi w ogóle nie patrzy w lustro. Szczególnie kiedy nie są już najmłodsi albo są właśnie zbyt młodzi i jeszcze się wstydzą. Ciało jest dla nich obce, a jednocześnie mają dużą potrzebę zaakceptowania go. To jest też kwestia przełamywania tabu, zrobienia czegoś na przekór. Wiele z naszych kobiet właśnie tak do tego podchodziło.

A kiedy bycie w tym zawodzie kobietą utrudnia?

S.Biernacka: Dla mnie trudne stało się w pewnym momencie kontynuowanie rozpoczętej pracy nad cyklem SAMOTNE – SAMODZIELNE, dokumentu o życiu samotnych matek w Polsce. Zauważyłam, że wchodzę w zbyt głębokie relacje z bohaterkami. Wychodzę z roli fotografki, przejmując na siebie także inne role: trochę koleżanki,trochę psychoterapeutki. To było dla mnie duże obciążenie. Bałam się również o to , że nie będę w stanie obiektywnie pokazać ich życia. Jestem typem nadwrażliwca, a te spotkania – spotkania z tak ogromnym bagażem lęku, samotności, odrzucenia – otworzyły we mnie moje niepozałatwiane sprawy... Chciałam we wszystkim pomagać i nie mogłam już dłużej fotografować. Musiałam przerwać pracę i podjąć ją na nowo z innym nastawieniem. Ale naprawdę trudno jest mi powiedzieć, czy stało się tak ze względu na moją człowieczą czy kobiecą wrażliwość.

G.Makara: Kiedy fotografowałam kobiety, które znalazły się w trudnych sytuacjach życiowych, miałam wrażenie, że łatwiej mi nawiązać z nimi kontakt i je zrozumieć, bo jestem kobietą. Jednak – tak jak Sylwia – zauważyłam, że zbytnie zaangażowanie emocjonalne powoduje brak obiektywizmu. Nauczyłam się, że do pewnych spraw trzeba podchodzić z dystansem i fotografować tak, jak się czuje. Po ludzku. Po prostu.

Jakie tematy najczęściej realizujecie?

M.Redzisz: Ja i Monika robimy reportaże głównie o kobietach.

No właśnie. Z czego to wynika?

M.Redzisz: Bo takie się sprzedają... Bo publikujemy przede wszystkim w „Wysokich Obcasach”... Bo rynek jest ograniczony...

M.Bereżecka: Gdyby było w Polsce dużo miejsc, gdzie można by publikować materiały o mężczyznach albo takie mieszane, to pewnie więcej byśmy robiły o mężczyznach. Chociaż nie wiem jaka byłaby tego proporcja.

Czyli rynek zweryfikował to, że „Zorki są od kobiet”.Ta metka uwiera?

M.Redzisz: Pewnie. Jak każde ograniczenie.

Są w fotografii pewne obszary zarezerwowane tylko dla mężczyzn?

G.Makara: Pracuję w Gazecie Wyborczej. Jak mam dyżur, to często nie mam wyboru, robię wszystko. Malgośka Kujawka pewnie by się oburzyła słysząc na przykład, że piłka nożna to męska „działka”. Podział na męskie i żeńskie tematy nie istnieje.

W artykule o fotoreporterkach wojennych [„Kuloodporna sukienka” w: „Twój Styl” 10/2006 – przyp.red] zawarta została teza, że wiele reportaży nie mogłoby wyjść spod męskiej ręki, bo są kultury, gdzie drzwi przed mężczyznami są zamknięte. Istnieją w Polsce miejsca, gdzie kobieta nie wejdzie z aparatem?

M.Redzisz: Raczej nie.

M.Bereżecka: Może w Teheranie, ale u nas chyba nie. Chociaż z aparatem nie weszłybyśmy pewnie do klubów gejowskich, ale też nie myślałyśmy o tym. Nie zdarzyło się jeszcze, żebyśmy, robiąc temat, nie zrealizowały go dlatego, że jesteśmy kobietami.

Mężczyźni dominują na rynku – przynajmniej w sensie ilościowym. Czujecie się dyskryminowane?

M.Bereżecka: Nie.

M.Redzisz: Nie, chociaż środowisko fotografów jest patriarchalne, to fakt. Dziewczyna w studio fotograficznym jest po to, żeby robić kawę, a nie zajmować się fotografią. Wiem, bo „chwilę” byłam asystentką w takim studio.

M.Kaszkur: Ja w ogóle o tym nie myślę. Chcępo prostu robić zdjęcia. Nie jestem aktywistką rynku fotograficznego. Nie walczę żeby było po równo, żeby ktoś miał jakieś prawa... To nie ma sensu, lepiej zająć się robieniem zdjęć.

Czy fotografia ma płeć?

S.Biernacka: Ja mam płeć! Jestem kobietą, która przeżyła w swoim życiu to, co przeżyła,przeczytała te, a nie inne książki, zachwycała się tymi a nie innymi obrazami, tematami, filmami, postaciami... Jestem kobietą. Mam w sobie pierwiastek żeński – kobiecego ducha Animę oraz męski – Animusa. Staram się rozwijać oba. Więc raczej powiedziałabym, że moja fotografia ma męskie i żeńskie aspekty. Jestem kobietą, którafotografuje, fotografką o określonej wrażliwości, ciekawości i wyobraźni.

G.Makara: Wybrałam ten zawód z całą jego nieprzewidywalnością. Bycie fotoreporterką raz fascynuje, zachwyca, kiedy indziej wręcz rujnuje życie prywatne. Telefon dzwoni w czasie, gdy przeciętny Polak dawno zapomniał już o robocie w danym dniu. Jestem fotografką i liczę się z tym, że los czasem może być niełatwy lub na przekór. Nie ma tu miejsca na narzekanie, że sprzęt jest za ciężki, że właśnie teraz potrzebne są zdjęcia z budowy, a ja ubrana jestem niewłaściwie. Że sukienka wkręca mi sie w łańcuch roweru, którym przemieszczam miasto... Za to robotnicy na budowie przenoszą entuzjastycznie mój rower przez błoto. I chyba nie tylko z tego powodu, że jestem kobietą, tylko bardziej dlatego, jakim jestem człowiekiem i w jaki sposób kontaktuję się z ludźmi.
Notki biograficzne:

Maja Kaszkur –ukończyła projektowanie graficzne w Wyższej Szkole Reklamy oraz fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Współtworzy kolektyw artystyczny Ikoon. Swoje prace pokazywała w BWA w Słupsku, Galerii Arsenał , Zero Gallery w Berlinie, Targach Sztuki w Karlsruhe. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie.

Monika Bereżecka i Monika Redzisz poznały się na poznańskiej ASP. Tam skończyły wydział fotografii, a w 2000 roku założyły grupę fotograficzną "Zorka Project". Zrealizowały mi.in. reportaże: „Matki”, „Laski” [patrz: http://www.luksfera.pl/kolekcja.php?LANG=pl&cykl=Laski&autor=31],„Drag quenn”, „Kulturyści”, „Miss Polski”, „Bufetowe”, „Kelnerki”, „Tramwajarki”. Publikowały w Wysokich Obcasach, Rzeczpospolitej, Życiu Warszawy, Polityce, Przekroju, Playboyu, City Magazine, Aktyvist, w czasopismach fotograficznych: Pozytyw, Fototapeta, Foto, Biuletyn Fotograficzny. W 2004 roku Ministerstwo Kultury przyznało im stypendium twórcze dla młodych artystów. We wrześniu 2006 r. ich prace można było oglądać w Centrum Sztuki Współczesnej na wystawie „Nowi Dokumentaliści”.

Grażyna Makara – fotoreporterka Gazety Wyborczej (Kraków) i Agencji Gazeta. Publikuje w Polsce i zagranicą. Jej cykl fotografii „Arcykobiecość” wystawiono m.in. w londyńskim Compleston Center Peccham jako część projektu Beetwen Nations. Dwukrotnie nominowana do nagrody Grand Press Foto 2005 i 2006 roku.

Sylwia Biernacka – absolwentka Kulturoznawstwa, Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Studentka Instytutu Twórczej Fotografii w Opavie. Pracuje w Krakowie. Wystawia w kraju i zagranicą. Publikuje m.in. w pismach: „Kino”, „Film”, „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”.

Sylwia i Grażyna stworzyły w Krakowie Miejsce Fotograficzne Machina Fotografika. To przestrzeń wystawiennicza, miejsce warsztatów fotograficznych (także teoretycznych z historii, filozofii, estetyki fotografii), miejsce spotkań z twórcami. Jednym z głównych celów Machiny jest promocja twórczości oraz prezentacja sylwetek kobiet - fotografek. 18 grudnia rusza cykl „Fotografki czyli o patrzeniu kobiet" wernisażem Anny Bedyńskiej – fotoreporterki GW. W nowym roku będzie można oglądać wystawę artystek z Bułgarii. Boryana Katsarova i Nikolaeva Vesselina zaprezentują swoje prace oraz poprowadzą warsztaty.


Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl