Laboratorium Re... > fotoReportaż > Sylwetki > Karnawał bycia  

O fotografii Tadeusza Rolke.

Karnawał bycia

Paulina Capała

Tadeusz Rolke opowiedziany od nowa: poza chronologią wydarzeń, nielinearnie, jakby na przekór fotograficznym definicjom.

-„To nie są moje najlepsze fotografie [...] są bardzo dobrze zestawione, dzięki Beacie [Majchrowskiej] odkrywam je na nowo” - o wydanym przez Fundację Galerii Foksal albumie fotografii opowiada Tadeusz Rolke. Beata Majchrowska odważnie wkracza w świat fotografii Rolkego.Tworzy kompozycje w oderwaniu od standardów poprawności i łatwego czytania obrazu. Zestawione przez nią obrazy świata "rozbitego na setki trudnych do zdefiniowania doznań" pozostają w pamięci jeszcze na długo po zamknięciu albumu. Zaskakują, drażnią wyobraźnie, nie sposób wobec nich pozostać obojętnym.

Okładka albumu fotografii pt."Tadeusz Rolke.Fotografia 1944-2005"

Nielinearny portret fotografa

Podróż po historii zamkniętej w albumie "Tadeusz Rolke. Fotografia 1944 - 2005", to wyzwanie jakie Majchrowska stawia nie tylko przed jego odbiorcą;ale przede wszystkim przed samym Mistrzem. We wstępie wyznaje: "To nie mógł być album typu the best of w poprawnej, chronologicznej perspektywie. A to dlatego, że Twoje życie nigdy nie było linearne. Żyjesz wciąż w kilku światach jednocześnie i bycie na granicy weszło Ci w krew". Odczytanie zaszyfrowanego w obrazie portretu artysty jest kontynuacją gry, którą fotograf od wielu lat prowadzi z odbiorcą swoich prac.Marek Grygiel i i Adam Szymczyk, których refleksją - komentarzem poprzedzony jest prezentowany zbiór z niezwykłą trafnością analizują Rolkego - "artystę wierzącego w wartość fotografii, jako zapisu momentu objawienia". Próba zdefiniowania osobowości takiego formatu, to nie lada zadanie. Fotograf, mężczyzna, artysta, wnikliwy obserwator rzeczywistości. Kim jest Tadeusz Rolke? Jednoznacznej odpowiedzi nie ma i być nie może. Jak zinterpretować kogoś, kto swobodnie porusza się w kilku płaszczyznach rzeczywistości jednocześnie? Fotoreporter, portrecista, fotograf mody, który niezależnie od granej w danym momencie roli ma swój wyjątkowy, niepowtarzalny styl. Styl, obserwatora - dokumentalisty. Adam Szymczyk słusznie zauważa: "formalista od wyrafinowanej gry świateł i perfekcyjnego kadrowania walczy w nimi najczęściej przegrywa na całej linii z dokumentalistą przypadków cudownie beznadziejnych i animatorem podłych panoptikonów".

Artysta i jego dzieło złączeni w spójną całość. Fotografia Rolkego jest jednocześnie odbiciem rzeczywistości i jego metaforom. Nieostre, poruszone obrazy przefiltrowane przez fotograficzną wrażliwość odsłaniają świat w całej jego urzekającej brzydocie, absurdalności przemijających chwil. Portret artysty i otaczającego go świata.

Karuzela życia

Człowiek zaklinowany w czasoprzestrzeni nie może uciec. Zawstydzony tym,co sam stworzył, musi trwać. Rolą artysty jest dawanie świadectwa, tropienie i odsłanianie rys na pozornie spójnej powierzchni rzeczywistości. Rolke, jak chyba żaden inny polski fotografik ma umiejętność wyszukiwania takich momentów. Szaman, który przy pomocy aparatu - czarodziejskiej różdżki przywołuje chwile zaskakujące, czasami tak niespodziewane, że nikt nie uwierzyłby w ich istnienie. Rolke daje dowód temu istnieniu. Uwiecznia to na światłoczułej kliszy.Materia życia, którą dzieli się z widzem bywa mroczna i gorzka w swojej wymowie. Ten rachunek sumienia ludzkiej cywilizacji nigdy jednak nie jest nadużyciem, krzykliwym wystawianiem etykietek. Czułe oko obieżyświata, który potrafi odnaleźć się w różnych sytuacjach przynosi refleksję wyważoną, podpatrzoną, nienachalną.

Fotograf intuicyjnie wyczuwa sztuczność sytuacji, które tworzy codzienność. Czy właśnie dlatego chętnie fotografuje aktorów, artystów i ich prace, sprzedawców ulicznych, lalki i monumentalne posągi? Symultanicznie rejestruje teatr życia. Podgląda społeczności uwikłane w ramy kultury, w pewne konwencje, umowność regulującą ich funkcjonowanie.Przedstawia "potworki" wyobraźni. Sfotografowane przez niego symbole ludzkiej potęgi są jednocześnie śmieszne i straszne. Gatunek ludzki próbujący zagarnąć Ziemię na własność przegrywa z jej pierwotną doskonałością. Rolke w prześmiewczy sposób odsłania człowieka uwikłanego w okrucieństwo materii, którą sam stworzył: posągi, gigantyczne wieżowce, szerokie ulice i sunące po nich puszki samochodów; w sferze abstrakcyjnej natomiast: powtarzalność historii i niedoskonałość polityki. Tworzy portret istnienia wciśniętego w "ulepszoną rzeczywistość".

Karnawał i "moment tuż po"

Skadrowana rzeczywistość staje się "odświętna", bardziej jaskrawa - ma w sobie coś z karnawału. Jest zapisem czasu magicznego. Rolke chętnie fotografuje ludzi na ulicy. Ludzi najczęściej "niepojedynczych", uwikłanych w karnawał bycia razem.- "Zestawione tak [fotografie] zyskują nowe znaczenie. Tworzą pewną opowieść, która nie byłaby w taki sposób czytelna w pojedynczej fotografii"- opowiada o albumie sam autor.Odciskając na światłoczułym papierze historię nie boi się opowiadać za pomocą kontrastu. Piękno i brzydota, życie i śmierć, stare i nowe, żart i przestroga -te potwierdzające swoje istnienie, a zarazem wykluczające się pary potrafi zmieścić na kilkunastu centymetrach fotograficznej opowieści. Dynamicznie, drapieżnie ułożone obrazy przykuwają uwagę. W albumie Rolkego wszystko jest zaskoczeniem, nie tylko w warstwie treści, ale i w sposobie jej prezentowania. - "Podoba mi się pomysł tak różnorodnego graficznie prezentowania moich prac. Fotografie małe jak znaczki, jedna lub dwie na stronie. A za chwilę fotografia w dużym formacie, jak oddech, przecinek w opowiadaniu"- przyznaje fotograf. Album "czyta się", jak sprawnie napisaną powieść. Rolke przedstawia wielu bohaterów, bardzo różnych, zawsze ciekawych.

Kontrasty w wymiarze wizualnym to tylko jeden z elementów jakimi w opisywaniu świata posługuje się fotograf. W harmonii, w akceptującym oko obiektywu spojrzeniu swoich bohaterów zamyka kolejną wizję świata. Świata, którego najistotniejszą cechą jest wspólne bycie - istnienie razem. Uparcie tropi momenty, chwile, gesty opowiadające o człowieku jako stworzeniu z natury społecznym. Konsekwentnie od lat dzieli się obrazem istoty człowieczeństwa i towarzyszących temu emocji. Czeka cierpliwie i jakimś tylko sobie znanym sposobem, rejestruje opowieści w mikro skali, tak, że stają się uniwersalne i mogą funkcjonować także poza rzeczywistym czasem. Czy uniwersalnymi czyni je moment, w którym naciska spust aparatu? Moment "tuż po", kiedy fotografowany człowiek przestaje pozować i zgadza się być nośnikiem pewnej opowieści, ale jeszcze "na chwile przed"- zanim skończy odgrywać swoją rolę. Takie podpatrywanie nie ma znamion nachalności, nadużycia. Pomiędzy fotografowanym, a fotografującym zachodzi interreakcja. -"Już właściwie skończyliśmy sesję - Tadeusz Rolke wspomina okoliczności powstania fotografii przedstawiającej muzyków Silnej Grupy pod Wezwaniem - Nie byłem z niej zadowolony. Wszystko było za ładne, za łatwe. Mazurski piękny krajobraz, jezioro... po prostu banalnie. No więc skończyliśmy i muzycy zaczęli przenosić instrumenty. Sfotografowałem ten moment. Tych kilka zdjęć, które wtedy powstało, to było właśnie to czego szukałem”.

Fotografia przedstawiająca grupę muzyków, podobnie zresztą jak wiele innych prac tego artysty przywodzi na myśl klimat towarzyszący pracą Augusta Sandera (np. fotografii pokazującej młodych farmerów w drodze na sobotnią zabawę). Fotografie Tadeusza Rolkego są dokumentacją rzeczywistości i zarazem czymś znacznie więcej. Album tak licznie gromadzący jego prace jest więc nie tylko z multiplikowanym portretem artysty, ale także portretem świata w ogóle.

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl