Richard Avedon - sylwetka artysty
"Fotografia jest jak atleta. To jest działalność atletyczna. Zdjęcie powstaje momentalnie, w każdej chwili, w ułamku sekundy. Bez fotografii ten moment jest dla mnie na zawsze stracony, tak jakby nigdy nie istniał..."
Urodził się 15 maja 1923 roku w Nowym Jorku. Jego ojciec, Jacob Izrael Avedon był właścicielem sklepu z konfekcją damską, matka natomiast była rzeźbiarką. W dzieciństwie marzył o tym, żeby zostać poetą. Już w wieku 14 lat wspólnie z Jamesem Baldwinem - przyszłym pisarzem wydawał szkolne pismo literackie The Magpie. Cztery lata później za swoje wiersze dostał główną nagrodę New York City High Schools. Jednak to nie poezja była mu pisana... W 1942 roku zgłosił się do odbycia służby w marynarce handlowej, gdzie został przyjęty do działu fotograficznego. Jego pierwszym aparatem był, podarowany przez ojca Rolleiflex. Tu zaczęła się jego przygoda z fotografią.
MODA
Zainteresowanie modą udzielało się Avedonovi już w dzieciństwie: Jak szpieg z innego kraju obserwowałem moją matkę, moje siostry i moją starszą kuzynkę. Bezpośrednio odczuwałem, jakie wysiłki one ponosiły, żeby podobać się mężczyznom, jakie znaczenie przykładały do tego, żeby wyglądać ładnie, imponować właściwym kapeluszem, fryzurą lub szminką. Napięcie, które towarzyszyło przygotowaniom do ich występów było dla mnie tajemnicze i kuszące. Niezwykle podziwiałem dzielność, z którą wystawiały się na musztrujące spojrzenia. Jego pierwszą modelką była jego młodsza siostra Louise, która na skutek psychicznej choroby zmarła w wieku 40 lat. Modelki, które Avedon fotografował na początku były uderzająco podobne do jego siostry.
W 1944 roku, Richard Avedon poznaje Alexey'a Brodowitcha, dyrektora artystycznego miesięcznika "Harper's Bazaar" i zaczyna dla niego fotografować. Ten etap kariery młodego fotografa to ważny moment nie tylko w jego życiu ale także w historii fotografii mody.
Avedon nie ogranicza się do studia fotograficznego. Wyprowadza modelki na zewnątrz, fotografuje je w ruchu, na deszczu, wysiadające z samochodu, śmiejące się i skaczące. Zdjęcia nabierały fabuły. Nie ograniczał się również do mody amerykańskiej. W 1946 roku fotografuje w Paryżu powojenne kolekcje wielkich domów mody. Modelki nie były dla niego manekinami w pięknych, drogich sukniach, stawały się ozdobą tych sukni. Wiele lat później Avedon wyznał: Moich prac nie traktuję jako zdjęć mody, ale jako obserwacje kobiet w sukniach.
Zaczyna fotografować dla prestiżowego czasopisma francuskiego "Vogue", gdzie kilkanaście lat później w 1966 roku zostaje naczelnym fotografem.
Richard Avedon staje się gwiazdą. Zaczyna być uznawany za specjalistę od fotografowania mody. Fotografuje najmodniejsze kolekcje największych projektantów, tworzy plakaty reklamowe. Pracuje dla Chanel, Versace. Dzięki ogromnemu rozwojowi mody, dynamicznie rozwija się segment miesięczników poświeconych kolekcjom mody konfekcyjnej. Dla czasopism ilustrowanych zaczyna się złoty wiek. Docierają do milionów odbiorców. Jest to wspaniałe pole do popisu dla fotografów, pole w którym Richard Avedon czuje się wyśmienicie, i w którym nie ma sobie równych.
PORTRET
Świat mody okazał się jednak za ciasny dla Richarda Avedona. Jak sam twierdził fotografowanie mody to przyjemne źródło utrzymania, i mimo, że sprawiało mu to dużo satysfakcji, prawdziwe spełnienie odkrył w portretach. Portretuje największych, najsławniejszych, najbogatszych, najbardziej kontrowersyjnych, ale także nędzarzy, alkoholików. Jeżeli fotografował kogoś nieznanego, było pewne, że osoba ta stanie się wkrótce znana. Jego portrety wyróżniały się białym lub szarym tłem. Starał się fotografować w taki sposób aby zdjęcie niczego nie ukrywało, aby odzwierciedlało prawdziwą naturę człowieka. Avedon stara się nie ingerować, nie daje wskazówek, nie doradza. Robiąc zdjęcie stara się ujawnić intencje pozującej osoby. Jednak wszystkie jego portrety są w jakimś stopniu do siebie podobne. Pozujący wydają się smutni, zamyśleni... Jego zdjęcia charakteryzują się "brutalną szczerością", precyzją, ale nie przedstawiają do końca prawdy.
Sam autor twierdził: Portret nie jest odbitką rzeczywistości. Od momentu kiedy jakaś emocja lub jakiś fakt zamieniają się w fotografie, nie chodzi już o fakt, tylko o opinię. W fotografii nie istnieje coś takiego jak niedokładność. Wszystkie fotografie są dokładne. Żadna z nich nie jest prawdą.
W jego studiu pojawiali się między innymi Marlin Monroe, prezydent Eisenhower, Henry Kissinger. Był ulubionym fotografem Elizabeth Taylor i Audrey Hepburn. Fotografował Andy Warhola. Jest autorem ostatniego zdjęcia Charlie Chaplina przed jego wyjazdem do Europy. Przed jego obiektywem stawali także Kofi Annan, Michael Moore, senator John Kerry. Fotografował również dziewczyny dla kalendarza Pirelli.
Jego portrety są niesamowite, inteligentne. Patrząc na nie można wyczytać jaka jest osoba fotografowana, jakie jest jej życie, a jednocześnie tkwi w nich pewna tajemnica. Te zdjęcia są pełne szczerości, często nawet zawierają cierpienie. Pełna cierpienia była wstrząsająca i bulwersująca seria zdjęć dokumentująca ostatnie dni ojca Richarda Avedona. Cykl zdjęć zatytułowany "Jacob Izrael Avedon" wywołał falę krytyki wobec fotografa. Zarzucali mu brak szacunku dla śmierci i wykorzystywanie ludzkiej tragedii do wzniecenia sensacji. Avedon nie zgadzał się z opinią krytyków, określał te zdjęcia jako "akt współczucia".
Za swój największy sukces uznaje album In the American West 1979-1984. Na zlecenie Amon Carter Museum przez pięć lat dokumentował życie mieszkańców zachodnich stanów federalnych. Interesowała go klasa robotnicza, włóczędzy, więźniowie, bezrobotni. Wybór takich postaci na bohaterów swoich portretów sprawiło, że Avedon obalił mit Zachodu jako ziemi obiecanej: Zachód nazywany jest "żywicielem Ameryki", gdyż tam znajduje się cały przemysł stalowy, mięsny i węglowy, uprawy zbóż i fermy bydła. W osiemdziesiątych latach większość tych zakładów została zamknięta. Ludzie cierpieli tak, jak podczas światowego kryzysu gospodarczego w latach trzydziestych. Ci ludzie nie mieli wykształcenia żeby rozpocząć pracę w zawodach komputerowych. Społeczna ruchliwość Anglo-Amerykanów, wielki amerykański sen, nie mógł już dalej być śniony... Tak właśnie Avedon przedstawił społeczeństwo Zachodu. Społeczeństwo przegrane, bez szans i perspektyw na przyszłość. Ludzi, na twarzach których nie widnieje uśmiech ale rezygnacja, zniechęcenie i obojętność. O tym, czym dla tych ludzi było fotografowanie mówi Avedon w ten sposób: Ludzie traktowali akt fotografowania jako szansę. Byli dumni z tego, że są fotografowani. Nie chcieli żebym ich fotografował w brudnych ubraniach. Ale ja im wytłumaczyłem dlaczego ich tak chcę fotografować, jak oni żyją i pracują - a nie odświętnie wyszykowanych do zdjęcia. Chciałem uhonorować ich pracowite życie. Pogadaliśmy sobie trochę, a potem robiłem im zdjęcia.
Efekt pięcioletniej pracy Richarda Avedona - 124 wielkoformatowych zdjęć, pokazany został pierwszy raz w Amon Carter Museum w Fort Worth w 1985 roku. Później zdjęcia te można było zobaczyć w muzeach w Waszyngtonie, San Francisco, Chicago, Bostonie, Atlancie i Nowym Yorku.
DOKUMENT
Avedon próbował również fotoreportażu. Na początku lat sześćdziesiątych fotografował ruch na rzecz zniesienia segregacji rasowej na południu USA. Stworzył serię zdjęć Zakład Psychiatryczny, gdzie przedstawiał osoby przebywające w tych zakładach. Na przełomie lat 60 i 70 fotografował demonstracje przeciwników wojny w Wietnamie. Robił zdjęcia podczas upadku muru berlińskiego. Wszystko to świadczy o tym, że Richard Avedon to nie tylko fotograf mody. To także fotograf faktu, fotograf, który interesował się i poruszał sprawy społeczno-polityczne. Nigdy jednak nie poświęcił się do końca fotografii dokumentalnej. Powody były trzy. Po pierwsze nie miałby wpływu na wybór zdjęć, po drugie nie miał pewności, że osiągnie zamierzony cel i po trzecie - czuł, że wkracza na nie swój teren, na teren, gdzie jest wielu o wiele lepszych fotografów. Jego terenem była moda, modelki, świat ubrań i wielkich kreacji. Jego specjalnością - portrety. Jego pasją - fotografowanie.
Największym szczęściem jest dla mnie, kiedy mogę pracować. Nie ma dnia w moim życiu, w którym zajmowałem się czymś innym niż fotografią. Bo fotografia jest jak atleta. To jest działalność atletyczna. Zdjęcie powstaje momentalnie, w każdej chwili, w ułamku sekundy. Bez fotografii ten moment jest dla mnie na zawsze stracony, tak jakby nigdy nie istniał.
Richard Avedon został do końca wierny swojej pasji. 25-go września 2004 roku robiąc kolejny cykl zdjęć dla "New Yorkera"
doznał wylewu krwi do mózgu. Zmarł w szpitalu 1-go października w wieku 81 lat. Po śmierci Avedona, Ryszard Horowitz napisał: Tylko wielcy artyści mają szansę wybrać sobie własną śmierć.







