Pozwalam ludziom grać

Magda Rybak

Romzowa z Maciejem Skawińskim

W jakich okolicznościach to zdjęcie powstało?
Ustawili się, a ja zrobiłem im zdjęcie.

Czyli to ustawiane zdjęcie.
Cóż w tym złego? Oni pokazali mi siebie, pokazali, jakimi są albo chcieliby być.

Czyli fotoreportaż można ustawiać?
Można, pod warunkiem, że to widać. Ustawienie zdjęcia i udawanie, że ustawiane nie jest, to oszustwo. Ale gdy ustawianie jest jasne, to nic złego. Przecież przez samo swoje pojawienie się ingeruję w rzeczywistość, staję się jej częścią. To jasne, że ludzie reagują na fotografa. Zasada, że ma pozostać niewidoczny jest bez sensu.

Fotoreporter reżyserem?
Nie. To nie ja jestem reżyserem. Ja pozwalam ludziom grać, pozwalam im być sobą. Pokazują, jacy są, albo jak siebie widzą, albo jak chcieliby być widziani.

Na przykład?
Fotografowałem rybaka. Poprosił, żebym mu zrobił zdjęcie z rybą. Wziął ją do rąk i stanął. Poprosiłem, żeby stanął na traktorze, była lepsza perspektywa. Na zdjęciu widać, że pozuje, że jest dumny z tej ryby. Albo w innej sytuacji chłop podniósł do góry świnię i zaprezentował ją do zdjęcia. To była jego reakcja na fotografa. Dlaczego tego nie pokazać? To ciekawe.

A to zdjęcie jak powstało?
Tułałem się po Pradze i zaglądałem do podwórek. Wszedłem w jedną z bram od ulicy Stalowej i zagadałem ze starszymi ludźmi. Potem zrobiłem zdjęcia młodym kobietom, które woziły dzieci w wózkach z hipermarketu. I zainteresowałem się dziećmi.

Tymi dziećmi?
Tak. Chłopiec był ubrany w bluzę z napisem „Your choice is right” i bawił się pistoletem. Dziewczynka była w sukience i z balonikiem. Zrobiłem im zdjęcie, ale nie byłem z niego zadowolony. Nie lubię zdjęć opartych na symbolach. To nie przedmioty są ważne, ważny jest człowiek i jego emocje. Więc zebrałem ich wszystkich i poprosiłem o zdjęcie.

Czyli to Pan ich ustawił!
Czy to takie ważne? Nie pamiętam, czy ja ich o to poprosiłem, czy zrobili to sami. Ważne jest, o czym to zdjęcie jest.

O czym?
No, o czym?

To przyszli dorośli, przyszła Polska.
Tak. I oni się już dużo nie zmienią. Ta dziewczynka w sukience, z torebką i łańcuszkiem, ten mały, wystraszony chłopiec w okularach i pozostali. Będą tylko mieli gorsze twarze. Przemoc zaczyna się wcześnie, od dziecka. Jest w zabawie, w rozmowie, w mentalności. Ten chłopiec trzyma pistolet, a ta trójka się patrzy. Pilnują go wzrokiem, zazdroszczą i boją się.

Czy to część fotoreportażu?
To część materiału, jaki robiłem na zlecenie duńskiej gazety „Politiken”. Fotografowałem dla nich warszawską Pragę. Zrobiłem wtedy ok. 5 filmów, z czego wybrałem i wysłałem im 6 zdjęć. Zdjęcia robiłem przez 1 dzień. To za mało, żeby zrobić reportaż.

Ile czasu potrzeba, żeby powstał fotoreportaż?
Wszystko zależy od tematu i okoliczności. Gdy robiłem zdjęcia studniówki, miałem na to jeden wieczór. Z kolei przy temacie wędrownego teatru lalkowego Pawlika nie mogłem dać sobie rady przez tydzień. Pierwszego dnia zrobiłem dobre zdjęcia, a potem przez tydzień nic. Nie pojawiły się żadne ciekawe wizualnie sytuacje. A postanowiłem, że nie będę ustawiał, tylko obserwował. Bo cóż ja mogę lepszego wymyślić od życia?

Czyli lepiej obserwować?
Oczywiście. Ustawić, to nie znaczy zatrzymać, poprawić. A właściwie to właśnie znaczy. Poprawić to reżyserować, kierować do jakiegoś wytyczonego celu.

Etymologicznie „ustawiać” to „reżyserować”. Dla Pana „ustawiać” znaczy co innego?
Mi chodzi o kontakt z rzeczywistością, który polega na takim jej stymulowaniu, aby zaistniało coś, co jest dla niej prawdziwe. Ja nie ustawiam po to, by otrzymać dobre zdjęcie. Ja stymuluję rzeczywistość, by spełniła się w sposób najbardziej dla niej charakterystyczny i to fotografuję. Nie chodzi zatem o ustawianie całej sytuacji, lecz o wytworzenie takiej atmosfery, w której obecność fotografa nie przeszkadza, i stymulowanie, aby stało się to, co się powinno stać, a z jakiś przyczyn się nie dzieje.

I taki kontakt z rzeczywistością nie jest ustawianiem?
Nie. Widzę, że dla Pani ustawianie jest ważne. Dla mnie nie.

Co dla Pana jest ważne?
Człowiek. Najważniejsze to opowiedzieć prawdę o człowieku. Na to nie ma metody. Za każdym razem spotyka nas inna sytuacja. Efekt pracy zależy od wielu spraw – naszego nastroju, miejsca, zachowania, stosunku do siebie, do innych. To wszystko wpływa na ludzkie reakcje. Fotografia to nie technika, to psychologia. Ja ustawiam autofocus i nie myślę o przyciskach, tylko o ludziach. Oni są najważniejsi, to ich fotografuję.

***

Maciej Skawiński (ur. 1973)
Fotoreporter Rzeczpospolitej i wykładowca w Warszawskiej Szkole Fotografii.
Fotoreportażu uczył się u brytyjskiego fotoedytora Colina Jacobsona. Pracował w Gazecie Wyborczej, agencji Reporter i Forum. Publikował również w Tygodniku Powszechnym, Polityce, Wprost, Newsweeku, Przekroju, Die Zeit, Die Tageszeitung, Politiken, Pozytywie, Fototapecie.
Fotografował m. in. w Afganistanie, Iranie, Izraelu, Autonomii Palestyńskiej, Pakistanie, Rosji, Kazachstanie, Uzbekistanie, Rumunii, Czechach, Tadżykistanie, Republice Południowej Afryki, Brazylii, Francji, Niemczech, Włoszech, na Białorusi, Litwie, Łotwie, Ukrainie, Węgrzech, Słowacji.
Obecnie wraz z grupą przyjaciół współtworzy stronę internetową www.dziennikarze-wedrowni.org poświęconą dokumentowaniu rzeczywistości.
Otrzymał m.in. nagrodę World Press Photo, kilka pierwszych nagród oraz Zdjęcie Roku w Konkursie Polskiej Fotografii Prasowej, Nagrodę Agencji Reuters i European Pressphoto Agency.

(Środa 30 Sierpień 2006)

do góry



© 2001-2006 Laboratorium Reportażu Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego