BLOG O WYPRAWIE - PROLOG
To nieprawdopodobne! Jeszcze kilka miesięcy temu brzmiało jak mrzonka! Pojechać na Trobriandy, wypełnić testament Kapuścińskiego, zobaczyć wyspy które badał Malinowski. Napisać reportaż. Te hasła przewijały się gdzieś pomiędzy sprawami dnia powszedniego, jak coś co trzeba zrobić, ale nie należy marzyć że się uda...
Koperta
Dziś wracam pamięcią do dnia, w którym Marek Miller pokazał nam zajęciach z reportażu tekst, który opublikował w „Tygodniku Powszechnym”. „Co Rysio zostawił w kopercie” - brzmiał tytuł. Tekst ukazał się tydzień po śmierci wielkiego reportera. Był tam akapit przeznaczony dla nas. Nie sposób było przejść obok niego obojętnie: Trzy miesiące przed śmiercią spotkaliśmy się i mówił o Trobriandach: „Słuchaj, nie można opisać świata, ale można opisać jedną wyspę na Pacyfiku. Bronisław Malinowski zrobił to bardzo dokładnie. Chcę tam pojechać. Pożyć z tymi ludźmi i opowiedzieć, co zrobiła z nami cywilizacja. Jestem tego ciekawy". (...) Zostawił ten fantastyczny pomysł jak wyzwanie, jak tajemnicę w zamkniętej kopercie, ale kto to podejmie? Nikt już tego nie napisze tak jak Rysio. Wszystko będzie natychmiast porównywane. Wszystko będzie gorsze i skazane z góry na przegraną, ale przecież w każdym normalnym kraju nie zmarnowano by tak świetnego pomysłu. (http://www.kapuscinski.info/page/po_smierci/jezyk/1/kat/25/txt/50)
Cel wyprawy
Postanowiliśmy otworzyć tę kopertę. Naszą ambicją nie jest zrobienie czego „za” Ryszarda Kapuścińskiego, napisanie reportażu tak, jak on by to zrobił. Wiemy, że nikt nie jest w stanie doścignąć tego ideału. Nie chcemy też badać czegoś, co było wielokrotnie badane przez ekipy, które miały na to dużo więcej czasu niż miesiąc. Chcemy tylko zobaczyć, nieśmiało przyjrzeć się temu, jak zachodnia cywilizacja wpłynęła na Trobriandczyków sto lat po Malinowskim. Jednak przede wszystkim chodzi nam o pokłonienie się, oddanie hołdu przodkom tych, którzy niegdyś przyjęli naszego rodaka, pozwolili mu żyć i pracować na swojej ziemi, wśród swoich współplemieńców.
Chcemy zachować skromną postawę uczestniczącego obserwatora. Nie chcemy się narzucać. Nie jesteśmy pyszni czy zadufani w swojej wiedzy czy obyciu w świecie. Wiemy, że zamiast mówić tamtej cywilizacji, powinniśmy wreszcie oddać głos im. Pozwolić, by to oni powiedzieli coś o nas samych. Dlatego końcowym etapem wyprawy będzie zaproszenie pochodzącego z Trobriandów studenta dziennikarstwa do Warszawy, aby to on mógł potraktować nas jako swój materiał badawczy i napisać tekst ze swojej wyprawy „na koniec świata”.
Od teraz będziemy prezentować Wam w formie bloga krótkie relacje z przygotowań do wyprawy – krok po kroku, jak to się zaczyna i dochodzi do końca, a jeśli nie, to w jaki sposób i w którym momencie umiera. Ale my mamy nadzieję, że nie umrze. Jest w nas tyle optymizmu i energii! A poza tym, gdzieś wśród nas czujemy duch Ryszarda Kapuścińskiego, który na pewno teraz trzyma za nas kciuki...
Adriana Winiarek
koordynator projektu
Czytaj więcej: http://wyprawatrobriandy.pl/