Laboratorium Re... > Nakręceni > Dokumentaliści > Sylwetka dokumentalisty: Ewa Borzęcka  

Sylwetka dokumentalisty: Ewa Borzęcka

Grażyna Miciałkiewicz

To, co najważniejsze o Ewie Borzęckiej - autorce takich filmów dokumentalnych, jak "Arizona", "Trzynastka", czy "Damsko-męskie sprawy".

Choć większość źródeł jako rok i miejsce urodzenia podaje 1960 i Warszawę, Ewa Borzęcka przyszła na świat 2 maja 1961 roku w Ostrołęce. Do Warszawy, a ściślej rzecz ujmując do Raszyna, przeprowadziła się z rodzicami, gdy miała 14 lat. Studiowała pedagogikę specjalną w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej i jako drugi kierunek dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

To, że zajęła się filmem dokumentalnym można by nazwać przypadkiem, gdyby nie to, że Ewa Borzęcka w przypadki nie wierzy. Na przedostatnim roku studiów dziennikarskich, została przydzielona na praktyki do telewizji, do redakcji publicystycznej Dwójki. Po miesiącu praktyk dowiedziała się, że nie dostanie zaliczenia i "pani redaktor w ogóle dziwi się co ja robię na studiach dziennikarskich, bo jestem wyjątkowo debilna, nie nadaję się do kontaktów z ludźmi i radzi mi, żebym zajęła się czymś zupełnie innym". Dziś tę opinię kwituje śmiechem, ale wtedy o odbiór dzienniczka praktyk z telewizji poprosiła koleżankę. Sama za bardzo się wstydziła. Żeby zaliczyć praktyki przez następny miesiąc pracowała w radiowęźle w Kasprzaku (Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka), który to okres bardzo mile zresztą wspomina.

Na ostatnim roku, jak na złość, ponownie została skierowana na praktyki do telewizji. Tym razem jednak trafiła do redakcji filmu dokumentalnego, czyli do ówczesnej mało znanej edukacyjnej Trójki. "Cudowna redakcja, cudowni ludzie - podróżnicy, między innymi Mieczysław Siemieński, Wanda Rutkiewicz, Szwarc-Bronikowski, Szymon Wdowiak, Ania Pietraszek, wszyscy alpiniści". Wspomina, że ludziom z którymi pracowała zależało, żeby jak najwięcej się nauczyła, poznała kulisy pracy w dokumencie. Żeby dostać zaliczenie musiała nakręcić przynajmniej dziesięciominutowy felieton. Dostała od szefa redakcji Wojciecha Iwańskiego spis ciekawych dokumentów do obejrzenia. Musiała się sporo napracować, bo przed obejrzeniem filmów, trzeba je było znaleźć w magazynie i założyć na stół montażowy - dwie taśmy: obraz i dźwięk. Zrobiła półgodzinny materiał na podstawie własnego scenariusza o domu poprawczym na Placu Narutowicza. Znała go z czasów studiów na pedagogice specjalnej. "Urodziłem się aniołem" został przez komisję kolaudacyjną przekwalifikowany na film dokumentalny i wysłany na festiwal do Krakowa, gdzie zdobył Brązowego Lajkonika. "Miałam zalecenie, żeby z filmu wyciąć kilka scen. Nie zrobiłam tego. I myślę, że gdyby nie to, że film dostał nagrodę, zrobiono by to bez mojej wiedzy. Na szczęście film uratował się w takiej postaci, w jakiej ja go zrobiłam". "Urodziłem się aniołem" dostał także między innymi wyróżnienie na festiwalu w Lipsku. Sukces filmu był dla jego autorki zupełnym zaskoczeniem.

Ewa Borzęcka ze swoim bohaterem na planie "Pekin Złota 83"

Dostała etat w telewizji i zrobiła następny film - "Sprawa szeryfa". Kolejny film przyniósł kolejne nagrody. Na zaproszenie organizatorów pojechała z filmem do Oberhausen. "Ze mną pojechali jacyś trzej dziennikarze, o których już później nie słyszałam. W Oberhausen spotkałam ludzi z Wolnej Europy. Pogadaliśmy jak Bóg przykazał, nikt nikomu nic złego nie zrobił, nie miał nic na myśli. Wróciłam do Warszawy i przestałam dostawać pensję w telewizji. Nikt nie wiedział, o co chodzi. Szłam do jednego dyrektora, do drugiego kierownika, a oni wzruszali ramionami - może się finanse opóźniły? Już więcej pieniędzy nie dostałam,a gdy po jakimś czasie poszłam do pani kadrowej usłyszałam - a co się Pani dziwi? Nie dostałam nigdy wymówienia, a okazało się, że juz mnie nie ma w telewizji".

Następne kilka lat wspomina jako najszczęśliwszy okres w swoim życiu - zrobiła serial dla BBC ("Beyond 2000"), odwiedziła Japonię, rozpoczęła współpracę z tamtejszą telewizją HBC, zrobiła kilka filmów jako współpracownik telewizji polskiej. W 1991 roku nowy dyrektor Programu 1 Maciej Strzębosz zaproponował jej ponownie etat w telewizji, na którym pozostaje do dziś. Emisji doczekały się jej filmy, które dotychczas leżały na półkach w magazynie. Pod koniec 2005 roku Program 1 wyemitował jej nowy serial dokumentalny "U nas na Pekinie". Prawdopodobnie w 2006 roku będzie można obejrzeć w telewizji pełnometrażowy film "Pekin Złota 83".

Nie zgadza się, by jej bohaterów nazywać ludźmi z marginesu. "To jest dla mnie niezrozumiałe. Nie wiem, o co tu chodzi? Ludzie z marginesu, czyli ludzie gorsi, tak? Ale pod jakim względem? Ja robię filmy o ludziach, normalnych ludziach. Moi bohaterowie nie mają nic do stracenia, nie muszą udawać, dlatego może jest w nich więcej człowieczeństwa. Tego właśnie szukam w ludziach. I nigdy nie zawiodłam się na moich bohaterach. To są piękni ludzie, tacy od początku do końca. Przecież człowiek ma prawo do wielu rzeczy, także do popełniania błędów". Mówi, że są to ludzie wewnętrznie bogaci, dzięki licznym doświadczeniom, które stały się ich udziałem. Z wieloma bohaterami utrzymuje kontakt, odwiedza ich, oni bywają u niej. Zawsze ciepło o nich mówi.

Dziś wciąż mieszka na wsi, jak mówi, czyli w Raszynie. Ma syna Bartka, który 13 grudnia skończył dwanaście i pół roku. Nie chce mówić o zawodowych marzeniach, żeby nie zapeszyć. Pracuje nad trzema filmami, nad jednym już od dwóch lat. Będzie to tym razem historia tylko jednego człowieka. Chce też nakręcić fabułę. Na pytanie dlaczego, odpowiada "Bo już się nie boję".

Filmografia (lista będzie uzupełniana):

Urodziłem się aniołem (1986)

Sprawa szeryfa (1987)

Futerał na szczęście

Poszła Ola do przedszkola

Odpuście nam nasze winy

Skarb

Onna - znaczy kobieta (1990)

Bilet do wieczności (1992)

Kobiety, koty i dzieci (1995)

Trzynastka (1996)

Arizona (1997)

Oni (1999)

Damsko-męskie sprawy (2001)

U Danusi (2002)

Pekin Złota 83 (2003)

U nas na Pekinie - serial (2004)

Nagrody i wyróżnienia (lista będzie uzupełniana):

Urodziłem się aniołem - Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Lipsku, wyróżnienie (Lipsk, 1987); Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Brązowy Lajkonik (Kraków, 1987)

Sprawa szeryfa - Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Nagroda Specjalna (Oberhausen, 1987); Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Brązowy Lajkonik (Kraków, 1988)

Onna - znaczy kobieta - Międzynarodowy Festiwal Filmowy, Nagroda Specjalna (Tokio, 1990)

Kobiety, koty i dzieci - Festiwal Filmowy w Łodzi, Nagroda Główna Wojewody Łódzkiego (Łódź, 1995); Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Lipsku, nagroda za Najlepszy Film Europejski (Lipsk, 1995)

Trzynastka - Festiwal Filmów Państw Bałtyckich, Grand Prix w kategorii filmu tv (Bornholm, 1996); 30. Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Nagroda FIPRESCI "za ludzkie potraktowanie uniwersalnych problemów w kontekście współczesnego polskiego społeczeństwa" (Kraków, 1997)

Arizona - Festiwal Mediów "Człowiek w zagrożeniu", Nagroda Prezydenta Miasta Łodzi (Łódź, 1997); 31. Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Złoty Lajkonik (Kraków, 1998)

Oni - certyfikat INPUT (Halifax, Kanada, 2000)

Damsko-męskie sprawy - Festiwal Filmowy Prowincjonalia, Nagroda Publiczności Wydarzenie Festiwalu (Września, 2001); Międzynarodowy Nowojorski Festiwal Filmowy, certyfikat i status finalisty oraz wyróżnienie w kategorii "Human relations" (Nowy Jork, 2002); certyfikat INPUT (Rotterdam, 2002)

Pekin Złota 83 - udział w 39. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach (Karlowe Wary, 2004)

Komentarze

 kłamstwo

Autor: Koleżanka (Poniedziałek 09-06-2008 22:11)

Bzdura.Pani Bożęcka po pierwsze miała duuże poparcie i kase ze strony rodziny i nie tylko...Po drugie film na którym"wypłynęła "o Ośrodku Wychowawczym na Placu Narutowicza(hi,hi nie Zakład Poprawczy!-to było zupełnie co innego!)to materiał skręcony w głębokiej reżyserii i głęboko fabularyzowany..po prawdzie to sceny były "ustawiane"od początku do końca!Jakim prawem było to pokazane jako wiarygodny materiał!.Ona wie kto jej w tym pomógł...To było oszczerstwo i kłamstwo.Ale nagrode dostała i Świat jej uwierzył.Boże.Teraz mamla sie w tematyce społecznej udając wielce wrażliwą.Prawda jest taka ,że to zimna ,niewrazliwa karierowiczka.Pomyślcie ludzie kto za czasów Komuny miał dostęp bez znajomości do mediów!Udaje wielce ciepła osobę i wrażliwa reżyserką.Tak naprawdę gówno ja obchodza ci ludzie o których nakręca filmy.Wiem to bo wiele ludzi skrzywdziła...nawet nie prawdą .Szkoda aby jej łzawe dalsze produkcje powstawały.Żenada.

 U nas na pekinie

Autor: Bette (Niedziela 04-01-2009 19:08)

Film opowiadający o mieszkańcach przy ulicy złotej "Pekinie" jest przekłamany wszystko wiekszość byłao wyrezyserowana albo wyjęta z kontekstu, płakać sie chce jak na to patrze i wiedząc o tym ze ludzie oglądający to wierzą w to wszystko, A wiem co mówie bo mieszkałam tak prawie 20 lat i znałam tych ludzi.

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl