Laboratorium Re... > Nakręceni > Filmy dokumentalne > Sprzedawcy cudów  

Dokument w Planete

Sprzedawcy cudów

Marzena Indra

Uzdrowienie na telefon

Gdyby „Sprzedawców cudów” obejrzał Tymochowicz, to jestem pewna, że mógłby się jeszcze wiele nauczyć. Na całość filmu składają się głównie przemówienia pastorów, według mnie, jedynie pozornie improwizowane, oddziałujące szczególnie mocno na odbiorcę. Pytanie tylko, czy za pośrednictwem socjotechnik i wyjątkowo chwytliwych haseł, dobrze nam znanych z niedawno goszczącego na ekranach kin „Jak to się robi”, czy raczej to kwestia charakteru publiki, która zdaje się brać ich słowa śmiertelnie poważnie?

Demokratyczna Republika Konga. Stolicę Kinszasę według danych statystycznych zamieszkuje mniej więcej siedem i pól miliona ludności. Prezydent Mobudu w latach osiemdziesiątych minionego stulecia chcąc osłabić kościół katolicki, spowodował wzrost zainteresowania kościołem ewangelickim. Rezultaty widzimy dzisiaj: około ośmiu tysięcy takich kościołów i jedenaście stacji telewizyjno-radiowych. Brzmi imponująco. Prawie tak samo dobrze, jak słyszane przemówienia kolejnych pastorów skierowane ku zgromadzonej na placach i w świątyniach kinszaskiej ludności. „To Bóg da ci żonę, to on sprawi, że opuści cię bieda” wykrzykuje unisono Osbin Tumba. „Handlowałem narkotykami, byłem w więzieniu. To Biblia sprawiła, że teraz jestem tu z wami. Oklaskujmy Boga!”. I tłum głośno klaszcze. Nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie drobny, niesmaczny szczegół. Gorącym namowom ku wierze można wierzyć lub nie, tak samo jak sugestywnym hasłom, ale w parze z namawianiem do składania datków, ba, do dziesięciny, w zamian za zwielokrotnienie ofiarowanej sumy, brzmi to mało dyplomatycznie. Gorący apel, by na kopertach pisać imiona i nazwę choroby, a uzdrowienie nadejdzie lada moment, jest, jakby to powiedzieć, dość tanim chwytem.

Kulminacyjny jednak moment następuje wraz z pojawieniem się na scenie wydarzeń Denissa Lessisa. „Wysłannik Chrystusa, namiestnik Boga, najlepszy sługa, prorok narodów” – takie i podobne stwierdzenia towarzyszą mu w drodze na jedno ze spotkań z kinszaską ludnością, kiedy przedziera się przez tłum, dotykany i popychany przez religijnych wielbicieli. Kilka sloganów, wypowiadanych podniesionym głosem, pojedyncze okrzyki. Tłum faluje, większość porusza się jak w transie, niektóre kobiety płaczą. A potem koniec ceremonii. Nadszedł czas składania dziesięciny. Większość robi to z ochotą, jak pewna dwudziestoparoletnia dama, twierdząca, że jak dzisiaj da dziesięć czy dwadzieścia dolarów, to jest pewna, że wieczorem jak pójdzie do dyskoteki to znajdzie tam takiego chłopaka, który da jej zarobić sto lub dwieście. No cóż, niełatwo wejść w polemikęz takim stwierdzeniem...

Na koniec Dennis przez telefon pośle uzdrowujące moce do sparaliżowanego mężczyzny, a chwilę później, również zupełnie gratis będzie usilnie namawiał do przykładania rąk do ekranu, co rzekomo przynieść ma uzdrowienie. I pojawiają się końcowe napisy.

O Denisie mówią, że to człowiek, który wstrząsną Afryką – co spokojnie można odnieść do całości dokumentu. Nie wiem jedynie, czy nie bardziej mną.

„Sprzedawcy cudów”

Merchands de Miracles

film dok. Belgia, 2006, 52 min.

Reż. Gilles Remiche

Następne emisje:

22.03, godz. 22.40

01.04, godz. 22.45

Komentarze

 Szukam ...

Autor: Marek (Niedziela 02-11-2008 14:48)

Witam,

Nie mogę nigdzie znaleść tego filmu. Jeśli ktoś miałby tyle chęci i pomógł w jego zdobyciu to proszę o kontakt

dazzy(AT)op.pl

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl