BULSIET
Afryka i Jamajka jeszcze do nas, na Jackowo, nie dotarła. Na razie tylko Porto Rico. Ale są też czasem klienci, którzy preferują afrolook. Nie powiem, ma zalety. Jak dreadlocks.
Hi! How are you? Magda, tak? My tu mówimy do siebie po imieniu, bo to Ameryka! Wejdź i załóż jeans. U nas nie ma fartuchów. Fartuchy są tylko w Polsce, honey. Musisz się nauczyć luzu od szefowej, Orajt? No i English. English to podstawa.
W tym sezonie stawiamy na dreadlocks. U nas na Greenciaku każdy chłopiec chce być w tym sezonie rasta, to znaczy szerokie spodnie i koszula z zielonym liściem na plecach. To ich rozpoznawczy sign. Mój syn też ma tatuaż z takim liściem. Co zrobić, taki luz!
Afryka i Jamajka jeszcze do nas, na Jackowo, nie dotarła. Na razie tylko Porto Rico. Ale są też czasem klienci, którzy preferują afrolook. Nie powiem, ma zalety. Jak dreadlocks. Raz się zrobi i na kilka miesięcy spokój z czesaniem. Choć się wróbel czy guma do żucia łatwo wkręca.
Mamy też czesanie tradycyjne. Trwała ondulacja to po prostu perm, easy, co? Właśnie w permach się specjalizujemy. Nasza stała klientka, pani Jadzia, co często robi permy, czesze się u nas przed każdą mszą w niedzielę. A w Wielki Post to nawet po kilka razy na tydzień, bo msze częściej. Ale to forsiasta babka! Pracuje na piątej awenie, a nie u Żyda, Włocha albo Ruska. Ale co oni wiedzą na temat English? Bulsiet! Mówię Ci!
Dżizes! Piesek się rozszczekał! Siarap, Ciapek! Psów nie strzyżemy, ale pozwalamy wejść z pupilem. Trzeba być w końcu flexible. I pamiętaj, take it easy! A jak ci się coś nie podoba, to tu jest szczotka, tam zmiotka na dust i do zamiatania.
Tylko pamiętaj, keep smiling!







