Barcelona
Ciągle mówiła, żebym nie palił. Poznała mnie przecież, gdy paliłem papierosy. Zakochała się we mnie, gdy paliłem papierosy. Nie przeszkadzało jej to na początku...Odbierałem to tak, jakby ona czuła, ze obudziła się z jakiegoś snu, bo nagle to, jaki byłem, przestało jej odpowiadać.
Wydawało się, ze palę ot tak, normalnie, niezbyt dużo. Czytałem np. książkę i wtedy sięgałem po papierosy. Zapalony papieros wzmagał jakoś tę ciszę, która mi była potrzebna. Właściwie każda ważna czynność, którą miałem wykonać sam, bez nikogo, nie obyła się bez papierosów. Poważny konflikt związany z moim paleniem powstał, gdy poznałem moją narzeczoną Kasię.
Gdy się poznaliśmy właśnie skończyłem urządzać kawalerkę, którą kupili mi rodzice. Kasię poznałem na uczelni, widywaliśmy się nieraz w szkole, spotykałem ją w klubie studenckim. Na ostatnim roku, zaraz na początku, była jakaś impreza u niej, na którą mnie zaprosiła. Zostałem u niej trochę dłużej, na drugi dzień nie mogliśmy się rozstać, następnego też nie...i wtedy już wiedzieliśmy, że zakochaliśmy się w sobie jak szaleni. Od razu chciałem, żeby ze mną zamieszkała. Wprowadziła się do mnie, przebywaliśmy ciągle razem. W pewnym momencie jednak pewne rzeczy zaczęły jej przeszkadzać, między innymi moje palenie papierosów. Wieczorem często ja chciałem mieć uroczysty czas dla siebie. Zapalałem papierosa i czytałem. Nawet gdy spała wtedy, budziła się nieraz i wyganiała mnie do kuchni. Siedzenia na stołku w kuchni z książką nie sprawiało mi takiej przyjemności. A nie potrafiłem siedzieć w pokoju, czytać i nie palić. Gasiłem więc światło i zły kładłem się spać. Papierosy rano też zaczęły jej przeszkadzać. Ciągle mówiła, żebym nie palił. Dla mnie to był absurd. Poznała mnie przecież, gdy paliłem papierosy. Zakochała się we mnie, gdy paliłem papierosy. Nie przeszkadzało jej to na początku...Odbierałem to tak, jakby ona czuła, ze obudziła się z jakiegoś snu, bo nagle to jaki byłem przestało jej odpowiadać. Lubiłem papierosy. Nie wyobrażałem sobie siebie bez nich. Papierosy wiązały się z poczuciem tożsamości. Przecież nie tylko sami głupi ludzie palą papierosy.. Vaclav Havel pali namiętnie. A czy jest głupim człowiekiem? Wiele rozmawialiśmy o moim paleniu. Próbowałem rzucić, ale nie potrafiłem. Tak naprawdę chyba nie chciałem. Paliłem dalej, ona się denerwowała, irytowała się na mnie coraz częściej, próbowała różnymi sposobami wymusić na mnie niepalenie. Przynosiło to odwrotny efekt. Gdzieś się buntowałem przeciw tej jej presji, czułem, że tracę niezależność, a chwila ciszy z papierosem powodowała, ze wracałem do siebie. W pewnym momencie konflikty między nami przybrały poważny wymiar. Skończyliśmy studia, pracowałem sporadycznie, ona wstawała codziennie rano do pracy i po powrocie nie mogła znieść mojego widoku z papierosem. "Nie dość, ze nic dziś nie robił, to jeszcze pali" - to było wypisane na jej twarzy...W końcu nie mogliśmy ze sobą wytrzymać, ona była mną rozczarowana, nie spełniałem jej oczekiwań...Stawała się nieznośna, przestaliśmy umieć ze sobą rozmawiać. Rozstaliśmy się.
Po naszym rozstaniu zacząłem głęboko oddychać. Byłem znowu panem siebie. Wolność uderzyła mi do głowy. Balowałem więc ostro. Wreszcie poczułem się tym zmęczony, chciałem zacząć żyć inaczej, sam zatęskniłem do tej odpowiedzialności, której ona ode mnie wymagała. Gdy się wylizałem z ran, zacząłem do niej tęsknić.
Uświadomiłem sobie, że chcę żyć tylko z nią. W czasie wakacji w Hiszpanii, po roku milczenia, pomyślałem, że może jest w jej życiu jeszcze miejsce dla mnie... Byłem na wakacjach w Barcelonie, zawsze chciałem zobaczyć to miasto, byłem nim zafascynowany. Kasia wiele mi o nim opowiadała, była tu nie raz. Chodziłem po Barcelonie i czułem, że jest moim przewodnikiem, patrzyłem na Barcelonę jej oczami.
Chodziłem więc po Barcelonie i myślałem o niej...To piękne miasto nakładało mi się na wszystko, co czułem do Kasi. Gdy podróżowaliśmy po wschodniej Hiszpanii, było tak gorąco, że zupełnie nie chciało mi się palić...Nieznośny upał...Papieros był wtedy jak suchy wiór i nie sprawiał mi przyjemności. Paliłem coraz rzadziej, pewnego dnia w ogóle nie zapaliłem, potem kolejne parę dni...I pomyślałem, ze to niezła okazja, by przestać. Po powrocie do Polski po miesiącu podróży w upale byłem już tak przyzwyczajony do niepalenia, że niepalenie w Polsce przyszło mi z łatwością.
Po powrocie wysłałem do Kasi smsa, na kontakt telefoniczny nie potrafiłem się zdobyć. Leżałem całą noc i myślałem o Barcelonie i o Kasi. Napisałem: "nie wiem, jak wygląda Madryt, ale wiem jak wygląda Barcelona, a to dlatego, ze byłaś moim przewodnikiem. Buenos noces." Wiedziałem, że zrozumie, jak ważna jest dla mnie nadal. I udało się.
Spotkaliśmy się i było tak, jakby ten czas, kiedy nie byliśmy razem, nigdy nie istniał. Między nami było tak intensywnie jakbyśmy się dopiero poznali i zakochali w sobie.
Na początku Kasia nawet nie zauważyła, ze nie palę już papierosów. Nie mieszkamy na razie ze sobą. Kasia pracuje i mieszka w innym mieście. Spotykamy się w weekendy. Kiedyś gdy byliśmy w knajpie i ktoś zapytał mnie o papierosa i powiedziałem, ze nie mam, zdziwiła się.
Powiedziała, że papieros był dla niej już częścią mnie, tak, że widząc mnie, widziała też papierosy. Ucieszyła się, że nie palę. A ja myślę, że to dobrze, ze sam do tego doszedłem. Kasia stwierdziła, że to co we mnie kocha jest ważniejsze od tego, ze jestem palaczem i mam wiele innych wad. Ten czas wiele nas nauczył.







