Laboratorium Re... > Projekt Montresor > Arystokraci o s... > Arystokraci ze wschodu  

Arystokraci ze wschodu

Katarzyna Stelmaszczyk
Sabina Zaleska i Wiktor Poczobut

Wiktor Poczobut i Sabina Zaleska… Oboje pochodzą z polskich, hrabiowskich rodzin. Ich rodziny zamieszkują ziemie, które niegdyś należały do Polski, czyli Lwów i Grodno. Obecnie to teren Ukrainy i Białorusi. Czy czują się nadal Polakami?

Poczobut z „Pana Tadeusza”

Poczobuci to jest taki polsko – litewski ród, bo kiedy powstał to Polska i Litwa, to był jeden kraj – Rzeczpospolita Obojga Narodów. Ale my zawsze czuliśmy się Polakami i nadal tak jest, aż do dziś. O Litwie nikt nigdy nie wspominał.
Do pierwszej wojny światowej, do wkroczenia bolszewików na nasze ziemie, nosiliśmy duwczłonowe nazwisko Odlanicki Poczobutt . Potem zmuszono moją rodzinę do pozostawienia tylko jednego z tych nazwisk. Nasz słynny przodek Marcin Odlanicki Poczobutt to był astronom. W Warszawie jest nawet ulica nazwana jego imieniem. On był bardzo zasłużony. Jest nawet wzmianka o nim w „Panu Tadeuszu”, bo akurat Mickiewicz studiował wtedy, kiedy on był rektorem. Dlatego nazywa się nas Marciniasze, żeby odróżniać od innych Poczobutów.

Wszystko dla ludu

Największe represje spotkały nasz ród po pierwszej wojnie światowej. Nowe władze wprowadziły wtedy zasady, że wszystko należy do ludu. I nie może być tak, że ktoś ma dużo ziemi, czy jakiś inny majątek na własność. Mój pradziadek miał las, ziemię, pracowników, a po przyjściu bolszewików to wszystko trzeba było oddać państwu. Ustalono, że można mieć tyle ile ma każdy, jakieś minimum.

Moja rodzina nie była wywieziona na Syberię, jak wiele innych. Po prostu zabrano im cały majątek. Musieli ukrywać się, uciekać gdzieś do lasu, coś kombinować, żeby ich nie wywieźli. Wielu z nich wyjechało wtedy do Polski. Wtedy jeszcze była taka możliwość, bo do II wojny światowej te okolice gdzie zamieszkiwali Poczobuci to były polskie tereny. Moi dziadkowie mieszkali w małej miejscowości Poczobuty, która leży obecnie zaledwie 30 km od obecnej granicy z Polską.

Podczas drugiej wojny światowej mój dziadek walczył w wojsku polskim, otrzymał nawet krzyż za zasługi. W 1996 roku wypłacano kombatantom Polakom, którzy teraz mieszkają w Rosji, czy na Białorusi, dotacje finansowe. Ale on w tym roku zmarł i nigdy się nie doczekał rekompensaty.

Teraz każdy może wierzyć w to, co chce…

Po 1989 roku u nas nic się zmieniło. Nikt nie wrócił, z tych którzy wyjechali z Białorusi. Myślę, że jakieś 20 proc. mieszkańców Grodna, gdzie obecnie żyje moja rodzina, to Polacy. Było kiedyś liczenie ludności, i wtedy władze coś kombinowały z pochodzeniem. Kto pisał, że jest Polakiem, to zmieniali.
Chodziłem do zwykłej szkoły, białoruskiej, bo wtedy nie było w Grodnie szkoły polskiej. Ale przez trzy ostatnie lata mojego pobytu tam uczęszczałem do takiej niedzielnej szkoły polskiej. Uczono tam polskiego i kilku innych przedmiotów w języku polskim. A tak to w domu u nas mówiło się po polsku. Z obcymi jednak rozmawia się po rosyjsku.

Zawsze podkreślało się u nas polskość. Nigdy nie chowaliśmy się mówiąc, że jesteśmy Białorusinami, czy Rosjanami. Kiedy były takie czasy represji Polaków, a przede wszystkim katolicyzmu to nie można było chodzić do kościoła otwarcie. Rodzice brali ślub i chrzcili nas potajemnie. Mnie nie mogli ochrzcić w Grodnie, więc zrobili to w jakiejś wsi, gdzieś w zakrystii po cichu.

Teraz każdy może wierzyć w co chce. To zmieniło się, jeszcze jak za czasów Związku Radzieckiego, przy Gorbaczowie. Zaczęło się wtedy reformowanie ustroju całego politycznego i kulturalnego. A Łukaszenko już nie miał nic do powiedzenia, bo to tak ruszyło do przodu, że nie sposób było tego powstrzymać.
Ostatnio głośno było o tym Związku Polaków na Białorusi. Na Białorusi różne dziwne rzeczy się dzieją. To trzeba sobie otwarcie powiedzieć. Należę do tego związku i rodzice też. My teraz mało działamy, bo ja wyjechałem, ojciec już jest starszy, więc nie angażuje się tak aktywnie . Jego chrześniak Porzecki, był przewodniczącym tego związku.

Głośno było też o Andrzeju Poczybucie, moim kuzynie. On był redaktorem jednej z gazet. Ich teraz cały czas prześladują. To nieczysto wszystko było zagrane przez władze. Był taki prezes związku Polaków, Gawin, on wszystko organizował. Potem startował na stanowisko Józef Porzecki, ten chrześniak mojego ojca, i on na granicy dostał zakaz wyjazdu do Polski. I jako człowiek sumienny, powiedział: Wiecie, ja dostałem zakaz wjazdu do Polski na 5 lat i nie mogę być prezesem, takiej organizacji, jeśli nie będę mógł wyjechać do ojczyzny. Założył taką spółkę, czy raczej koalicję z Tadeuszem Kruczkowskim. I to tamten został prezesem, a Porzecki wiceprezesem. Ale potem skończyła się kadencja Kruczkowskiego, i miał być zjazd i kolejne wybory. Wybrali Andżelikę Borys, ale władze nie uznały tego wyboru i oznajmiły, że Kruczkowski nadal będzie prezesem. I związek domagał się demokratycznego wyboru, czyli wymiany władzy, na tą, którą wybrali. Władze Białorusi zaczęły więc wątpić w legalność tego stowarzyszenia Polaków. I tak to się nadal toczy. Nie mają możliwości demokratycznie działać, a to przecież nie jest żadna organizacja polityczna, więc nie rozumiem z jakiej racji, ktoś w to w ogóle ingeruje!

I jak Poczobuty miewają się?

Poczobutów jest dużo w Polsce, i kto szuka kontaktu z rodziną, to zawsze znajdzie. Poczobuci mają nawet jakąś fundację, pomagają innym krewnym w różny sposób. Poznałem niedawno takiego emerytowanego profesora ekonomii, Andrzeja Poczobuta. On mieszka w Warszawie i zawsze jak dzwonię to pyta I jak Poczobuty miewają się?.
Myślę, że chciałbym zostać w Polsce.

Pierścień z godłem

Mój dziadek od strony ojca, pochodzi z hrabiowskiej rodziny Zaleskich. Mieszkali we Lwowie. Było ich pięcioro. Kiedy nadeszły te trudne czasy i Związek Radziecki chciał znaleźć te rody, żeby zabrać im majątki i rozdać biednym chłopom, wtedy matka mojego dziadka wzięła tylko dwójkę dzieci ze sobą i uciekła do Polski. Trójkę zostawiła i trafili do domu dziecka, w tym ten mój dziadek. Potem, zupełnie niedawno ta matka próbowała nawiązać jakieś kontakty z dziadkiem, przepraszać i tak dalej, ale mój dziadek ma taki głęboki uraz, że nie chce żadnych kontaktów z nią i wręcz wyrzeka się jej. Podobno ma w domu nawet pierścień z godłem hrabiostwa, ale nie chce o tym mówić. I może dlatego, dla mojej rodziny to pochodzenie nie ma wielkiego znaczenia.
Wiem, że moja rodzina miała swoje ziemie, majątki, ale nie wiem w jakich miejscowościach. Mieli służbę, srebrne sztućce i wszystko, co przynależy hrabiostwu. Ale zabrano im to. Może dlatego prababka uciekła? Wybrała sobie dwójkę dzieci, a to jest tragiczne rozwiązanie dla pozostałej trójki.

Namiastka Polski

Moi rodzice ślub kościelny brali w ukryciu, i ja też byłam chrzczona potajemnie, gdzieś w podziemiach naszej katedry łacińskiej we Lwowie. Kiedy były majowe uroczystości, to wszyscy musieli być, bo sprawdzano listę. Moja mama nie chodziła, bo wtedy ja byłam malutka, więc jej siostra chodziła zamiast niej. Mamie groziłoby wyrzucenie z uczelni.

Ten słynny cmentarz Orląt Lwowskich był zasypany śmieciami podczas rządów Związku Radzieckiego. Nie chcieli takiego symbolu polskości. Kiedy miałam pięć lat, to wraz z innymi Polakami mieszkającymi we Lwowie odgrzebywaliśmy te śmiecie i wynosiliśmy. To było strasznie niebezpieczne, bo moi rodzice ryzykowali utratą możliwości studiowania, albo pracy.

Wydaje mi się, że Polacy mieszkający na Kresach, są bardziej patriotyczni, niż inni, bo my cały czas musieliśmy pilnować tego, co było. Kiedy Lwów, czy Grodno przestały być polskimi miastami, ale było tam bardzo dużo pozostałości polskich to sami musieliśmy tego pilnować, dopieszczać, żeby nikt nam tego nie zniszczył, nie zabrał tej namiastki Polski.

Idol

Podczas rewolucji pomarańczowej moja rodzina reagowała raczej spokojnie, ale też byli po stronie „pomarańczowej”. Ale nie jeździli do Kijowa, bo nie było to możliwe. Mama nie mogła dostać urlopu w pracy. Też chcieli, żeby zwyciężyła ta partia, która bardziej zmierzała do Polski, do Unii Europejskiej, niż ta, która zwiastowała to, żeby się połączyć z Rosją i iść w tym kierunku . Głównie o to chodziło. Bo czy to był słuszny wybór tego akurat prezydenta dziś nikt nie jest pewny, zwłaszcza, że sobie trochę nie radzi. Zrobili z niego takiego idola, a on po prostu nie mógł temu podołać. To jest dobry człowiek, ale nie ma takiej władzy.

W Ukrainie potrzeba wielu zmian, a tylu reform naraz żaden człowiek nie będzie mógł przeprowadzić. Ukraina walczyła o tą swoją niepodległość przez wiele stuleci. W 1991 roku to się udało zrobić, ale niezupełnie, bo Leonid Kuczma pierwszy prezydent, nie potrafił tego udźwignąć i był manipulowany korupcjami, układami i wciąż pod opieką Rosji. A pomarańczowa rewolucja to miał być przełom, zmiana. Czy nastąpiła? To się okaże.

Lachy, wracajcie do siebie

Była możliwość repatriacji naszej rodziny do Polski, ale moi rodzice zrezygnowali z tego. Moja babcia miała pracę, mama starała się o pracę, ja kończyłam polską szkołę. Natomiast wydaje mi się, że byłoby im tu lepiej, niż tam. Gdybym kiedyś mogła im pomóc, to zrobię co mogę, żeby ich stamtąd zabrać.

We Lwowie jest kilka takich patriotycznych ukraińskich ruchów, których członkowie palą od czasu do czasu flagi polskie, rosyjskie, niemieckie…Zdarzało się im też coś napisać na polskich szkołach, typu „ Lachy wracajcie do siebie”. Natomiast po pomarańczowej rewolucji, kiedy Polska bardzo pomogła, to nawet i oni przyjaźnią się już z Polakami. Wiktor ma te wszystkie dokumenty o swoim rodzie, o swoich korzeniach, ja tego nie mam i chyba już nie będę miała takiej możliwości. A to jest bardzo cenne, wiedzieć, skąd się pochodzi.

Komentarze

 Przyszywani hrabiowie.

Autor: tomasz jaskóła (Poniedziałek 23-10-2006 20:46)

Powielacie Państwo nieprawdę. Zalescy uprawnieni do tytułu to Wacław - minister de.spraw Galciji. Panowie Aleksader i Roman już nie żyją.
Podobjie jest z Poczobutami. Pisze o takich przyszywanych "hrabiach" Pan Szymon Konarski w książce "O heraldyce i heraldycznym snobizmie, W-wa. 1992 a poza tym w Armorial de la noblesse titre polonaise, Paris 1958

 To też nie są wyczeroujące źródła

Autor: Zygmunt Rogalski (Niedziela 25-02-2007 00:30)

To też nie są wyczeroujące źródła

 Nieprawda

Autor: Nosowicz (Piątek 28-12-2007 12:29)

Co to za brednie!!!!

 Brednie trzeba udowodnić

Autor: TJ (Czwartek 07-02-2008 05:23)

Jeśli się zarzuca komuś brednie to warunkiem koniecznym jest udowodnienie, tychże bredni. Zatem czekam na powołanie się na dokument [dyplom nobilitacyjny, dokumenty Heroldii itd.]

TJ

 Szykam Rodu Białoruskich

Autor: Monik (Poniedziałek 10-11-2008 22:01)

szukam korzeni rodu o nazwisku Bialoruscy, jak ktoś coś wie to zapraszam by podzielił się wiedzą.

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl