Laboratorium Re... > Raport o społec... > Raport-Nadawca > Wolne media czy "wolne media", czyli sprawa Andrzeja Marka.  

Wolne media czy "wolne media", czyli sprawa Andrzeja Marka.

Agnieszka Olesińska

Andrzej Marek

Andrzej Marek

 

Wolność - zdecydowanie TAK, w końcu jesteśmy krajem demokratycznym, państwem prawa. Ale jak się okazuje nie wszędzie i nie zawsze. Za słowo "kombinatorstwo" w tytule artykułu lokalnej gazety można trafić do więzienia. Przekonał się o tym dziennikarz z Polic, Andrzej Marek.

Wojciech Czuchnowski (Gazeta Wyborcza):
Andrzej Marek jest dziennikarzem i redaktorem naczelnym tygodnika "Wieści Polickie"...Przed sąd zaprowadziły go artykuły o Piotrze Misile - działaczu ZCHN, który dzięki partyjnym układom pod koniec 2000 r. został naczelnikiem promocji gminy i jej rzecznikiem prasowym.
W lutym 2001 r. Andrzej Marek opublikował krótki tekst o rzeczniku Misile. Napisał, że urzędnik jest jednocześnie dyrektorem agencji reklamowej i rozdaje prywatnym firmom wizytówkę tej spółki, namawiając je do zamieszczania reklam w "Informatorze gminnym".... Przy artykule, obok zdjęcia rozdawanej przez rzecznika Misiłę wizytówki agencji, "Wieści Polickie" dały tytuł: "Promocja kombinatorstwa".

Gazeta Wyborcza:
Andrzej Marek...krytycznie opisywał promocyjną działalność naczelnika, sugerując, że promuje on głównie własną osobę. Nagłośnił też rzekomą niegospodarność urzędnika.

Monika Adamowska (Gazeta Wyborcza):
Marek zarzucał Misile to, że dzięki rodzinnym koneksjom i układom partyjnym został rzecznikiem prasowym oraz naczelnikiem wydziału promocji i informacji Urzędu Gminy w Policach, oraz że wykorzystywał funkcję publiczną dla osiągania prywatnych korzyści...

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych:
Pikanterii sprawie dodają okoliczności skazania dziennikarza. Przewodniczącym sądu grodzkiego w Policach jest bowiem Tomasz K. - szwagier urażonego urzędnika Piotra M. W momencie, gdy urzędnik składał w sądzie akt oskarżenia przeciwko dziennikarzowi, sędzia Tomasz K. i urzędnik Piotr M. mieszkali u swojego teścia. Sędzia Tomasz K. zasiadał w tym czasie w 3 osobowym składzie sędziowskim sądu w Policach wspólnie z sędzią Marcinem J., który skazał dziennikarza Andrzeja Marka.

Andrzej Marek (oskarżony dziennikarz):
Do napisania artykułu doszło po tym jak Piotr Misiło, będąc świeżo upieczonym naczelnikiem wydziału promocji i informacji w Policach, rozdawał wizytówki swojej prywatnej firmy w rozmowach handlowych. Ja to zauważyłem zupełnie przypadkowo, to było w jednej z polickich drukarni, Pan Misiło rozdawał swoje wizytówki, widziało to kilka osób, także nie obawiałem się tego opublikować, ponieważ była to sprawa łatwa do udowodnienia w przyszłości.

Krzysztof Grzesiowski i Henryk Szrubarz (Polskie Radio Program 1, Sygnały Dnia):
Piotr Misiło uważa, że wszystkie informacje zawarte w artykułach są nieprawdą.

Piotr Misiło (poszkodowany, rzecznik prasowy, naczelnik wydziału promocji i informacji Urzędu Gminy w Policach):
Ani razu nie przyszedł do urzędu gminy, nie zapytał jak jest naprawdę, nie przyszedł nigdy do mnie, tylko napisał to co mu ślina na język przyniesie. Wszystkie te rzeczy które napisał, to że byłem kombinatorem, że wykorzystywałem swoją publiczną funkcję dla celów prywatnych, to że szantażem zdobyłem tę funkcję publiczną, są nieprawdą i okazały się nieprawdą. To nie jest tak jak ten Pan napisał, na to wszystko znajdą się odpowiednie materiały, w aktach sprawy w urzędzie to można bardzo łatwo zweryfikować, udowodnić.
...Są to rzeczy wyssane z palca.

Andrzej Marek:
Nie stawiałem żadnych mocnych oskarżeń, prosiłem o wyjaśnienie wątpliwości.

Wojciech Czuchnowski (Gazeta Wyborcza):
Zamiast odpowiedzieć, rzecznik (red. Piotr Misiło) podał go do sądu, oskarżając o pomówienie i narażenie na utratę zaufania potrzebnego do sprawowania funkcji....Sąd Rejonowy w Szczecinie uznał dziennikarza za winnego i skazał go pod koniec 2002 r. na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Kazał mu też przeprosić rzecznika. Rok później sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok.
Sąd uznał zdjęcie nad tekstem i sam tytuł za przestępstwo.

Krzysztof Grzesiowski i Henryk Szrubarz (Polskie Radio Program 1, Sygnały Dnia):
Piotr Misiło wyjaśnił mi, że zanim skierował sprawę do sądu wielokrotnie domagał się jedynie przeprosin na łamach polickiej gazety.

Piotr Misiło:
Ja nie zamierzałem od razu tego dziennikarza pozwać do sądu, bo nie taka była moja intencja. Ważne było dla mnie to, żeby ów dziennikarz skoro napisał nieprawdę zechciał mnie przeprosić po tych pierwszych publikacjach w dwóch pierwszych numerach. Wysłałem stosowne sprostowania zarówno jako rzecznik prasowy urzędu gminy,... jak i również wysłałem ze 3 sprostowania jako Piotr Misiło, bo rzeczy które były wypisywane godziły zarówno w moje dobre imię i również było nieprawdziwe. Ten Pan tych sprostowań nie opublikował, żadnego powiem więcej napisał w swojej gazecie, że takie sprostowania napłynęły, ale że są przewrotną interpretacją tego, co on napisał i że nie są warte umieszczenia.

Andrzej Marek:
Wszystkie publikacje były prawdziwe i są poparte zeznaniami świadków...

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl