Laboratorium Re... > Studia > Majstrowie > Marek Nowakowski > Opinia Marka Nowakowskiego  

Opinia Marka Nowakowskiego

Marek Nowakowski

Marek Nowakowski mówi o swoich zajęciach. Dorzuca też garść uwag na temat studentów, z którymi przyszło mu pracować.

1. Gremium uczestników konwersatorium jest na wysokim poziomie ogólnego przygotowania humanistycznego. Świadczy o tym znajomość literatury pięknej, jak na czasy mediów wizualnych, duża wrażliwość i umiejętność wypowiadania się w mowie i piśmie.
2. Wyraźna skłonność uczestników zajęć do próby wstąpienia w szranki pracy twórczej, kreacyjnej. Pisanie opowiadań o charakterze czysto literackim. Bez najmniejszego związku z utylitarną stroną nauki pisania, związaną z różnymi doraźnymi gatunkami dziennikarskimi. Wręcz przeciwnie: zdecydowane ciągoty do literatury czystej, wysokiej.
3. Aktywny udział wszystkich uczestników w analizie i ocenie własnych prac literackich, które po głośnym czytaniu stanowią przedmiot dyskusji.
4. Doskonale także przyjęła się forma głośnego czytania krótkich nowel z kanonu arcydzieł gatunku. Np.: I. Babla, I. Bunina, E. Hemingwaya, Leo Lipskiego, Juliana Wołoszynowskiego. Następnie próba rozbioru, uchwycenie istoty waloru, kompozycji, stylu i faktów, które stanowią kanwę opowiadania.
5. Motywem przewodnim prowadzenia zajęć jest ścisłe powiązanie prób literackich wiedzą o życiu, znajomością opisywanych ludzi i zdarzeń. Podstawowe przesłanie: Patrzę i opisuję! Opisuję to co znam, przeżyłem, zapamiętałem, zaobserwowałem. Krótko mówiąc: silny związek z realnością. Unikanie abstrakcyjnej, niesprawdzalnej impresji, szacunek dla słowa pisanego. Jego ciężar właściwy. Mniej, a nie więcej. Trzebienie logoreji, wodolejstwa.
6. Kilka osób wykazuje jednoznaczne znamiona talentu literackiego. Należy im poświęcić baczną uwagę. Mogą to być przyszli pisarze, noweliści, reporterzy. Co nie znaczy, że na pewno będą. Zależy to od wielu okoliczności, których wyszczególnienie nie wchodzi w zakres naszych rozważań.
7. W ramach zajęć przydzielamy uczestnikom konkretne tematy, które mają opisać, trzymając się ściśle rzeczywistości, nie podnosząc ich na piętro fikcji. Jako zadanie opisują znanego mi osobiście handlarza ulicznego, żebraka, kloszarda, lub zdają relację z zaobserwowanych bądź przeżytych zdarzeń w pociągu, autobusie, itp. Piszą życiorys osoby bliskiej, dobrze znanej. Zwięzły, z pointą zamykającą czyjąś historię.
8. Dobrym pomysłem może być zaangażowanie niektórych uczestników kursu do prac zespołowych takich jak Sekty, Bazar Różyckiego, czy Saska Kępa.

Komentarze

 komentarz do audycji TV z 2.07.2008

Autor: apmar (Czwartek 03-07-2008 07:54)

W wywiadzie wspomniał Pan człowieka nazywanego w latach 50-tych "atom".
Urodziłem się11 listopada 1942r w Warszawie i do 1951r mieszkałem przy ul.Próżnej.W 1957 byłem na festynie
Trybuny Ludu pod Pałacem Kultury.
Była to wielka impreza-kilka scen,wiele samochodów z piwem i kiełbaskami i ogromna ilość ludzi.Wśród tańczącego tłumu byli i tacy jak "czerwony andrzej",
"atom","senior".rodzeństwo Operaczy i ja
Spotkaliśmy się tam aby dzielnica walczyła przeciwko innej dzielnicy.
Atom był z Grochowa,Senior z Włoch,Andrzej ze Śródmieścia,Operacze
z Bielan i ja wówczas z Żoliborza.
Trzech pierwszych pokonałem w bezpośrednich walkach.Nie miałem chęci do walki z Operaczem bowiem w każdą niedziele /po mszy-wszak byłem ministrantem/ jeździłem na Bielany i nie miałem ochoty być obiektem polowania.
Operaczy było bodajże trzynastu w większości chłopcy i męźczyźni.Pod Pałacem walczono wyłącznie na pięści
w odrużnieniu od Powiśla czy Targówka
gdzie należało się liczyć iż przeciwnik użyje noża,butelki czy szpadryny.W tymże 1957r poznałem na bazarze Różyckiego "Kolke" Kolczyńskiego z którym wydawałem pieniądze które zarabiałem jako konik.Najczęściej piliśmy
"pod Trójką" na Ząbkowskiej,w "Kolorowej" i "Wiśle" przy Targowej a także w prywatnych mieszkaniach na Ząbkowskiej lub Brzeskiej gdzie w wielu mieszkaniach prowadzono wyszynk.
W 1968r na ul.Magiery poznałem gościa
który twierdził że to on opowiedział Tyrmandowi historie opisaną w "Złym".
Do 1959r stoczyłem setki takich walk i
żadnej nie przegrałem.Gdy chodziłem na zajęcia do Pałacu Młodzieży Jan Mulak
gwałtem zaciągnął mnie do sekcji bokserskiej ale gdy bez rękawic pokonałem trzech najlepszych szybko mnie z niej usunął.Użył wtedy takich słów "w Pałacu znane są dwie osoby,
z nazwiska Kowalczyk /skoki do wody/
i ty którego nazwiska nikt nie zna.
Pozdrawiam

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl