Laboratorium Re... > Studia > Studenci > Debiut filmowy: "Zanucę wam życie"  

Historia uchodźcy - moja historia

Debiut filmowy: "Zanucę wam życie"

O pierwszym filmie dokumentalnym z autorkami rozmawia Ewa Zbiegieni

Jak wygląda rzeczywistość człowieka, który pod presją prześladowań lub zagrożenia życia musi uciekać ze swojej ojczyzny? Jak odnaleźć się z dala od domu, wśród ludzi mówiących innym językiem, żyjących w zupełnie innej kulturze?
Na te pytania próbują odpowiedzieć w swoim filmie dokumentalnym "Zanucę Wam życie" studentki Laboratorium Reportażu - Maria Dreher oraz Dominika Podczaska-Tchórzewska.

Maria Dreher
Absolwentka Germanistyki na Wydziale Nauk Humanistycznych. Obecnie studentka Laboratorium Reportażu i Europejskiej Akademii Fotografii. Od 13 roku życia za kamerą. Do tej pory poruszała się w strefie filmowego eksperymentu, filmując m.in. widowiska teatralne, spektakle tańca współczesnego i realizując filmy krótkometrażowe.

Dominika Podczaska
Jest absolwentką Instytutu Dziennikarstwa oraz Ośrodka Studiów Amerykańskich na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie studentka Laboratorium Reportażu. Na co dzień redaktor, dziennikarz i fotoreporter.

Realizatorki poznały się podczas studiów w Laboratorium Reportażu, od tego momentu tworzą razem.

Jak narodził się pomysł filmu dokumentalnego na taki temat?
Dominika Podczaska-Tchórzewska: Dostałyśmy zlecenie od Caritasu. Ale temat miał być początkowo inny. Film miał opowiadać o pracownikach Caritasu, ich kontaktach z uchodźcami. Zaczęłyśmy odwiedzać centra organizacji w różnych miastach i spotykać bardzo wielu uchodźców np.: z Angoli, Etiopii, Czeczenii. Już wtedy zrozumiałyśmy, że powinien to być film o uchodźcach, nie o pracownikach. Wciąż jednak nie miałyśmy konkretnego pomysłu, wyrazistego bohatera. Nagrywałyśmy wiele godzin ciekawego materiału z uchodźcami, ale czegoś w tym brakowało. Termin realizacji był krótki - 2 miesiące, a my jeździłyśmy po Polsce już dwa tygodnie..., aż nagle trafiłyśmy do Kazimierza nad Wisłą.

Tam odnalazłyście to coś, czego wam brakowało?
Po 5 minutach rozmowy z Aszotem jednocześnie spojrzałyśmy się na siebie i już wiedziałyśmy, że to jest to. To był nasz wymarzony bohater, któremu warto poświęcić cały film. Odrzuciłyśmy wszystkie dotychczasowe pomysły, by skoncentrować się na jego historii. Poprzez tą postać można powiedzieć więcej nie tylko o innych uchodźcach w podobnej sytuacji, ale nawet o nas, o kondycji człowieka w ogóle.

Bohaterem filmu "Zanucę wam życie" jest nie tylko człowiek, ale i muzyka...
Maria Dreher: Tak. To opowieść poprzez muzykę. Ona wciąż się przewija. Była również w momencie naszego olśnienia na bazarze w Kazimierzu. To, co nas zaskoczyło przy pierwszym spotkaniu z Aszotem w scenerii straganowych świecidełek, tandety, przechodniów, że on mówił wciąż o muzyce, Szekspirze, filozofii. Zderzenie tych płaszczyzn było niezwykłe.

Muzyka stała się też uzewnętrznieniem tego, co dzieje się w duszy na przestrzenie czasu kręconego filmu, powolnego otwierania, przywoływania kolejnych wspomnień dalekiej ojczyzny. Jesteśmy świadkami katharsis bohatera. Na początku unikał tematów dotyczących sytuacji w Armenii, nie mógł też zaśpiewać, nie był w stanie, tylko nucił. Ton "nucenia" miały też jego wspomnienia. Pod koniec powiedział dopiero o wojnie, pod koniec też zaśpiewał. Pięknie, przejmująco, czysto.

Dlaczego ważne było zrobienie filmu właśnie o nim i jego rodzinie?
Oni czekają już 8 lat na status uchodźcy, gdy zazwyczaj w naszym kraju cała procedura trwa maksymalnie 4 lata. Aszot przyjechał z Armenii do Polski 10 lat temu z najstarszym synem. Po 2 latach dojechała reszta rodziny: żona, 2 młodszych synów, córka. Pokazywali nam stertę papierów dotyczących ich sprawy. Muszą co roku załatwiać przedłużenie pobytu, wydają przy tym dużo pieniędzy na wymagane zdjęcia. Jego pasją było zawsze rzeźbienie i oczywiście muzyka. Teraz cały niemal czas pochłania handel - jedyny sposób na przeżycie.

Co czyni ten film tak uniwersalnym, że mówicie, iż to opowieść o człowieku - po prostu, nie tylko człowieku ze stygmatem uchodźcy?
To dramat człowieka, który za czymś bardzo tęskni. Pełnym marzeń, które nie mogą zostać zrealizowane. Ale nie chciałyśmy przygnębić, zresztą fenomen głównego bohatera tak nam ustawił klimat tej opowieści, że przez nostalgię i smutek ciągle przebija ciepło i uśmiech. Tego się właśnie możemy z tej historii uczyć. Czerpiemy z jego głębokiej mądrości. Bije od niego optymizm, mówi, że życie jest piękne, jak ważna jest rodzina. Przypomina nam najcenniejsze wartości, które jego rodzinę ocalają, trzymają - dosłownie - przy życiu. Umie też docenić każdy gest dobroci, mówi: "Nie wolno patrzeć tylko na to, co jest złe, co ktoś zrobił źle, ale pamiętać to, co ludzie zrobili dobrego", albo: "Zło jest zaraźliwe, ale zaraźliwe jest też dobro". A przecież wiemy, jak dużo zaznał zła, wojny w Armenii, o której nie jest w stanie mówić i innych przykrych przeżyć, a mimo wszystko promieniuje czymś pozytywnym.

Co osobiście dała wam praca nad tym filmem?
To nie były tylko doświadczenia techniczne, praktyczna nauka pracy nad dokumentem. Każde spotkanie z tą rodziną było dla nas wędrówką w głąb siebie. Miałyśmy momenty, że chciałyśmy wyłączałyśmy kamerę, wyjść, wypłakać się. Aszot mówił wtedy o sobie, ale każda z nas czuła, że to dotyczy też mnie. Wzbierało wtedy współczucie do samej siebie, do innych. To była wewnętrzna niesamowita przygoda. Odkryłyśmy też, że idealnie nam się współpracuje ze sobą, uzupełniamy się. Kiedy ja wymiękam, ona trzyma sztamę, kiedy ona słabnie, ja jestem ta silna. Poznałyśmy się w sytuacjach ekstremalnych.

Co chciałybyście osiągnąć tym filmem?
To, że uchodźcy żyją koło nas, to jest fakt. Ale funkcjonuje stereotyp, że są gorsi. Te stereotypy trzeba koniecznie łamać. Po to jest m.in. ten film.

W końcowych napisach widnieje nazwa - Laboratorium Reportażu, dlaczego?
Z samym filmem właściwie nie ma to związku poza tym, że obecnie jesteśmy po pierwszym roku tych podyplomowych studiów, ale chciałyśmy w ten sposób wyrazić szczególny rodzaj podziękowania. Otóż po każdym dniu zdjęciowym rozmawiałyśmy ze sobą bardzo dużo, podsumowywałyśmy go, szukałyśmy głębi w tym, co przyniósł - i za każdym razem okazywało się, że to, co słyszałyśmy na zajęciach u Marka Millera z reportażu, czy Michała Bukojemskiego z filmu dokumentalnego, że wszystko to nagle z nas wypływa, że zostało jakoś zakodowane i teraz umiemy intuicyjnie zachować się w wielu nowych sytuacjach. Na zajęciach nie zawsze się te wskazówki doceniało, a one właśnie przypominały nam się nagle w sytuacjach ekstremalnych i rewelacyjnie się przydały. Dlatego chciałyśmy podziękować Laboratorium Reportażu. To wszystko, czego tam się nauczyłyśmy, sprawdziło się w praktyce.

Maria Dreher i Dminika Podczaska-Tchórzewska o swoim filmie:

Jak wygląda rzeczywistość człowieka, który pod presją prześladowań lub zagrożenia życia musi uciekać ze swojej ojczyzny? Jak odnaleźć się z dala od domu, wśród ludzi mówiących innym językiem, żyjących w zupełnie innej kulturze?

Nasz film dokumentalny jest refleksją nad kondycją człowieka, który zmuszony do ucieczki pozostawia za sobą cały swój świat: smak lodów, uśmiech przyjaciela, troskę matki...
Te historie to prosta wizja uchodźcy, to lekcja pokory, wrażliwości dla każdego z nas i wiary w drugiego człowieka.
Bohaterami filmu jest rodzina uchodźców z Armenii. Innym bohaterem jest sama muzyka uchodźców - przewodnik po ścieżkach nam nieznanych, ale na których każdy z nas może się znaleźć.
Film powstawał w Warszawie i Lublinie, we współpracy z pracownikami Centrów Pomocy dla Uchodźców Caritas.
Każde spotkanie z uchodźcami dało możliwość spojrzenia na problemy, z jakimi borykają się każdego dnia, a o których warto coraz więcej mówić.
Caritas wydało książkę "Smak różnorodności", która zawiera przepisy kulinarne uchodźców z różnych stron świata. Do książki został dołączony film "Zanucę wam życie" autorstwa Marii Dreher i Dominiki Podczaskiej. Pieniądze ze sprzedaży książki zostaną przeznaczone na pomoc uchodźcom.

Komentarze

 zgadnij kto...

Autor: exxxtreme (Poniedziałek 26-02-2007 15:15)

brawo

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl