Cukiernia Irena
O ile nie lubisz wędrówek bez celu po Saskiej, do cukierni Irena trafić nie jest łatwo. Mimo że szyld ma duży i do tego świecący na niebiesko, ciastkarnio-kawiarnia leży w cichym i mało ruchliwym zaułku ulicy Zakopiańskiej. Spacer tam to prawdziwa uczta estety, niewielkie wille i otaczające je ogrody sprawiają wrażenie, jakby były wyjęte z innej epoki.
Cukiernia Irena też jest wyjęta z innej epoki. To nie jest nowoczesna kawiarnia, jakich pełno dziś w Centrum Warszawy, z minimalistycznym wystrojem i pięcioma odmianami cafe latte. Wystrój przypomina raczej wczesne lata dziewięćdziesiąte, początki dobrobytu przejawiają się w dużej ilości złota i nowoczesnych(jak na tamte lata) geometrycznych formach. Przeszklone szyby i dach pozwalają napawać się widokiem na Zakopiańską, co niewątpliwie było najlepszym z pomysłów architekta na to miejsce.
Są takie lokale, w których tort krzyczy zza lady "zjedz mnie!", a pączek wygląda tak, jakby za chwilę miał wskoczyć ci do ust. Cukiernia Irena do takich miejsc nie należy. Wybór ciast jest raczej standardowy, a ich forma w większości banalna. Wyjątkiem są świąteczne torty, bogato zdobione kolorowym marcepanem, spełniony sen szalonego cukiernika. W okresie świątecznym, co zaskakuje, nie można ich jednak wcześniej zamawiać, tylko bezpośrednio kupować na miejscu. Jak się okazuje, cukiernia jest za mała, żeby ogarnąć przedświąteczną gorączkę, zwłaszcza, że wszystkie ciasta wypiekane są na miejscu.
Firmowy specjał to mus czekoladowy z wiśniami. Specjał, nie specjał, zdecydowanie za słodki. Pół porcji wystarczy. Dużo lepsze wrażenie zostawia tarta z kruszonką i truskawkami. Lekko kwaskowa, przywołuje wspomnienie letniego popołudnia i podwieczorku u babci. Wyborne okazuje się francuskie ciastko z jabłkami i migdałami, odpowiednio słone i jednocześnie słodkie, po prostu w sam raz. Tiramisu rozczarowuje, krem jest raczej mdły i za mało kawowy, poza tym czuć w nim wyraźną nutę wina zamiast mojego ulubionego amaretto.
O świetności każdej cukierni świadczą jednak nie ekstrawaganckie cudzoziemskie desery, a ciastka najbardziej typowe. Jednym z nich jest oczywiście napoleonka, która u Ireny wypada nienajgorzej, ale też wcale nie wyśmienicie. To po prostu napoleonka jakich wiele, poprawna i mieszcząca się w kanonie, jednak żadne kremowe arcydzieło.
W tym miejscy przypominam sobie cukiernię, którą miałam zwyczaj odwiedzać podczas pobytu w Nowym Jorku. "Cudze chwalicie swego nie znacie" nie będzie miało niestety w tym miejscu zastosowania. Szef tamtej cukierni, Francuz, wygrywał chyba wszelkie możliwe cukiernicze konkursy. Produkowane przez niego ciastka były małymi dziełami sztuki. Ich smak pamiętam do dziś. Czekoladowy mus miał cudowną konsystencję i bogaty smak czekolady, a nie rozcieńczonego nesquika. Były też cuda z orzechów, nasączanych alkoholem gruszek i karmelowej pianki. Nie muszę chyba dodawać, że w napoleonce osiągnięto mistrzostwo.
Marzę sobie, żeby taką cukiernię odnaleźć kiedyś w Warszawie. I żeby nie było to miejsce odstraszające cenami, ale raczej kreujące wzór dla pozostałych. Póki co, oferta naszych rodzimych ciastkarni jest równie do siebie podobna, co nijaka. Pewnie dlatego, chwilę po opuszczeniu Ireny, żałowałam, że zamiast na ciastka, nie skusiłam się na kebaba. Niedaleko Zakopiańskiej podają podobno najlepsze kebaby w mieście. Z prawdziwej czekolady!
CUKIERNIA "IRENA", UL. ZAKOPIAŃSKA 20, SASKA KĘPA








Komentarze
Autor: Karol (Poniedziałek 05-05-2008 16:05)
Witam wszystkich sympatyków i mieszkańców Saskiej Kępy!
Jeśli szukacie źródła bieżących informacji na temat dzielnicy, informacji gdzie można dobrze zjeść, spędzić wieczór ze znajomymi, pograć w piłkę, naprawić zegarek, kupić gazetę itp to odwiedźcie portal www.e-saskakepa.pl !!
Możecie tu także m.in. ocenić każde miejsce z bazy podmiotów naszego serwisu, zamieścić własne ogłoszenie, skomentować dowolny artykuł a przede wszystkim podyskutować wspólnie na naszym forum !!
Serdecznie zapraszamy
Autor: mieszkaniec saskiej kępy (Czwartek 08-05-2008 14:08)
niemiła obsługa w cukierni irena a ciastka stare.W okolicy biegają szczury(mieszkam po sąsiedzku ), więc mogę tylko życzyć smacznego.
a na dodatek w środku cukierni śmierdzi kupą.
Autor: Klient (Poniedziałek 12-05-2008 17:10)
Witam wszystkich miłośników słodkich rarytasów! Jestem stałym klientem Cukierni Irena, a właściwie stałym odbiorcą tortów zamawianych na różne okazje... Torty są naprawdę godne polecenia, przepiękna dekoracja, mnóstwo świeżych owoców, a jedyne szczury, które widziałem w tej Cukierni, to te ulepione z masy cukrowej, które znajdują się na torcie. Przemiła Pani, która robi te torty zawsze służy fachową pomocą. Nie zgadzam się również z opinią o niemiłej obsłudze. Obsługa jest zawsze miła i uśmiechnięta. Jeśli chodzi o wszelkie krytyczne uwagi, to wydaje mi się, że Ci, którzy je piszą, zbyt dużo wymagają od innych, a zbyt mało od siebie!
Autor: Hanna (Czwartek 22-05-2008 08:58)
Kurcze ! nie zgadzam sie. Tam jest wszystko swieze i pyszne a swiadczy o tym sam smak i wyglad. Przeciez mozna zamawiac torty wczesniej sami wiemy. Tort ktory ostatnio zamowilam i kwietniu byl nie tylko piekny ale i …nieprzyzwoicie pyszny. Martwilismy sie ze taki wielki i nie pojdzie..a zniknal w mgnieniu oka….!
Mysle ze komus sie porzadnie narazili i stad ten SABOTAZ. To jest walka o rynek. I tak naprawde to moga nawet moze stracic jakis procent klientow ale mysle ze nie na dlugo….. Sama probowalam w kilku cukierniach na Saskiej Kepie i zadna sie nie umywala. IRENA jest n a j l e p s z a .
A myszy….?. a gdzie ich nie ma na Saskiej Kepie. NAPEWNO sa wszedzie. To bardzo stara dzielnica i stare budownictwo wiec i sa myszy. / Chociaz ja mieszkalam na Saskiej Kepie i myszy nie widzialam /
Obsluga ?.....zawsze bardzo mila i usmiechnieta.
Ja tam i tak swojego zdania nie zmienie poprzez puste i falszywe slowa i radze wszystkim nie dac sie podpuszczac przez podupadla konkurencje !!!!
Autor: Agneta (Poniedziałek 26-05-2008 09:44)
Znam tylko dwie GENIJALNE cukiernie w Warszawie. Jedna z nich, ta pierwsza, to IRENA. Cud, miód, malina. Ciasta mają unikalny smak, a torty? Takich wzorow i smakow nie spotkasz gdzie indziej. A jaki wybór na rozmaite okazje dziecięce. Chrzest? Roczek? Komunia? Czy myszki w serze albo piekne kremowe róże - wszystko smakuje idealnie. Do Ireny jeżdże teraz z innej dzielnicy bo juz nie mieszkam na Saskiej Kępie. Warto. A co do obsługi, wystroju, najbliższego otoczenia - dla mnie ideał. Spokój, elegancja, czystość i usmiech. Po prostu wspaniała.
Autor: saska (Piątek 11-07-2008 15:20)
W cukierni Irena ciastka są bardzo drogie a ciasta mizerne.Byłam tam kilka razy i zawsze ciacha mi nie smakowały.Poprostu drogo, niesmacznie a ciasta kruche jakby z tydzień stały.Więcej tam nie wstąpie.
Autor: Pan Antoni (Piątek 11-07-2008 16:21)
To co na opakowaniach piszą właściciele cukierni, że niby z tradycją od 1937r. To nieprawda bo Irene wybudowano w latach 90-tych.Właścicielka pochodzi ze wsi Łosice a jej mąż ze wsi Bachorze, więc gdzie ta tradycja. Poprostu przyjechało chamstwo do Warszawy.
Autor: Pracownik (Piątek 11-07-2008 16:27)
Pracowałam długi czas jako sprzedawca za ladą w Irenie. Po długi stażu pracy myślałam, że zasługuje u swojego pracodawcy na szacunek a tu zdziwienie przy wypłacie, poprostu marne grosze!!Później było tylko gorzej bo właściciele nie wypłacali mi przez długi czas wypłaty.Potwierdzam poprzedni komentarz WŁAŚCICIELE TO OSZUŚCi i CHAMSTWO ZE WSI
Autor: Mateusz (Niedziela 31-08-2008 15:48)
A Ty, Pracowniku, pewnie z miasta jesteś, co słychać, widać i czuć? Ad rem. Cukiernia jak cukiernia. W każdej są rzeczy dobre i takie sobie. Jeśli zaś chodzi o "Irenę" to naprawdę nie ma się czego czepnąć.
Autor: Alicja123 (Piątek 05-12-2008 09:28)
Moim zdaniem trzeba przyznać, że niektóre ciastka są nieporównywalnie lepsze niz gdzie indziej, a niektóre nie. Okropnie drogo jak dla mnie i obsługa raczej z łaski. Nie lubie tam chodzić. Chyba im uderzyło do głowy że są najlepsi a wcale tak nie jest.