Laboratorium Re... > Teatr faktu > Recenzje, omówi... > Słodko-gorzki smak tiramisu...  

Dramat Joanny Owsianko w Teatrze Buffo

Słodko-gorzki smak tiramisu...

Krystyna Stefankiewicz

Zapraszamy na degustację. Najbliższe przedstawienia odbędą się w Teatrze Buffo 10, 17 i 18 stycznia 2006 roku. Bilety: 35, 45, 55 zł, wejściówki 15 zł.

Sztuka Joanny Owsianko jest opowieścią o młodych kobietach, którym udało się wygrać los na loterii - pracują w dużej agencji reklamowej, są zaradne, przebojowe i w zasadzie mają wszystko. Układy, zabawę, znajomości, prezenty.... Już sam fakt, iż tam właśnie pracują świadczy o ich doskonałości.

Każda z nich jest inna, każda ma swój sposób na zdobywanie tego, co niezdobyte, na przekonanie kontrahenta (koniecznie mężczyznę!) o swoich racjach... Jedna jest kotką, inna nimfetką, jeszcze inna stara się zdobyć łaski klienta poprzez swój charakter: matki - opiekunki, czy jak kto woli kury domowej, zapewniając mu absolutnie wszystko. Najważniejsze jest, by go zdobyć, nie ważne jak! To jest ich droga do sukcesu, to główny ich cel, również zdawałoby się życiowy.
Między kobietami nie ma rywalizacji zawodowej - nie wyczuwa się jej w sztuce bynajmniej. Wszystkie zgodnie ze sobą współpracują, tworzą zgrany team. Rywalizują natomiast ze sobą w zupełnie inny sposób i na innych płaszczyznach - jako kobiety. Każda z nich chce być zauważona, ba! Najlepsza! Kłamią po to, by nie okazać się gorszą, by nie wypaść z gry i często się w tych kłamstwach gubią, nie widząc gdzie jest prawda a gdzie fałsz, co przeżyły, a co chciałyby przeżyć... Smakują tego miłego, słodkiego życia, mamy jednak wrażenie, że pozostawia ono gorzkawy posmak...

Fot. Katarzyna Malinowska
Bohaterki opowiadają o swoich snach... Te sny, to splątane, różne, przedziwne sytuacje (jak to w snach, wszystko jest możliwe), w których się znalazły i urywki reklam które tkwią gdzieś w ich pamięci, podświadomości... Komiczne, ale czy na pewno? Czy tylko?

Sztuka jest dobrze skonstruowana. Doskonale widoczne jest przenikanie się dwóch przestrzeni, płaszczyzn. Pomiędzy monologami, dzięki którym możemy poznać prawdziwe oblicza kobiet, ich wrażliwość, delikatność, wplecione zostały sceny zbiorowe mówiące o panujących między nimi relacjach oraz o specyfice pracy w agencji. Scena finalna uświadamia nam, jak głęboki jest wpływ pracy, stresu z nią związanego na ich życie, jak bardzo są one przesiąknięte swoim życiem zawodowym.
Jest to opowieść jak najbardziej o dzisiejszych czasach, dotycząca i dotykająca tak naprawdę zarówno tematyki damskiej jak i męskiej. To sztuka o konieczności udawania, konflikcie wewnętrznym, konieczności "zakładania maski" i związanym z tym głębokim skrywaniem swojej prawdziwej osobowości, cech, wartości, po to, by spełnić oczekiwania otoczenia, by być przez nie (otoczenie) akceptowanym.
Jednocześnie sztuka jest dobrze osadzona w dynamicznej, zmieniającej się rzeczywistości. Na pewno dotrze do ludzi poszukujących siebie w codziennym, szybkim i dynamicznym życiu, jakiego wymaga duże miasto, konkurencja, konsumpcjonizm.
Przede wszystkim jest to jednak dramat o presji bycia wśród tych, którym się udało, o kłamstwie a właściwie o zakłamaniu z tym związanym i jednocześnie o ogromnej, przerażającej bezradności... Czyżby i o naszej także?

Komentarze

 czyżby?

Autor: ja (Piątek 29-04-2005 01:11)

skąd przekonanie, że bohaterki sztuki wygrały los na loterii? widziałam 'Tiramisu' i ani przez chwilę nie pomyślałam o nich w ten sposób...
Są przegrane już od samego początku. Przyglądałam się im bardzo uważnie i tak się teraz zastanawiam, gdzie widać ten niby wygrany przez nie los? ten bilet do raju, do nieba?
może mają o tym świadczyć markowe ciuchy? a może to, że dziewczyny pracują w agencji?

z tego co tu czytam ( i porównuję z tym co zobaczyłam w teatrze, zakładam, że autorka powyższego materiału również widziała sztukę) wynika, że osoba która wygrała los na loterii to sprzedajna, wyrachowana, głupia, zachłanna cwaniara, która tyra dla drugiej, jeszcze głupszej cwaniary, podkrada koleżnace faceta i pieprzy się dla zdobycia stanowiska, zysku lub kontraktu???!?

dla mnie wygrany los na loterii to szereg kompletnie innych rzeczy, od możliwości niepracowania począwszy!

tak więc nie wiem skąd to stwierdzenie???!?
Mój Boże, no bo przecież nie stąd, że dziewczyny były ubrane na biało...

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl