Laboratorium Re... > Teatr faktu > Wokół teatru faktu > Teatr Faktu i t... > TEATR FAKTU - czy precyzyjne sformułowanie ?  

TEATR FAKTU - czy precyzyjne sformułowanie ?

Anna Serdiukow

„Pojęciem ‘teatr’ posługujemy się – w zależności od okoliczności i kontekstu – w trzech podstawowych znaczeniach; teatrem nazywamy: 1) pewien rodzaj sztuki widowiskowej,2) budynek, budowlę czy szerzej – miejsce prezentacji, gdzie wytwory artystyczne tej sztuki są przedstawiane publiczności, 3) instytucję (w znaczeniu zbliżonym do przedsiębiorstwa) , w której ludzie mają za zadanie – w sposób bezpośredni lub w mniejszym lub większym stopniu pośredni – tworzyć przedmioty sztuki i umożliwiać ich odbiór.”(1)

Oczywiście te definicje nie wyczerpują bogactwa znaczeń w jakich termin ‘teatr’ może być używany. Warto wspomnieć tu o jeszcze jednym, dla tej pracy chyba najistotniejszym. Otóż w Polsce, od kilkudziesięciu już lat, używa się terminu ‘teatr’ by określić nie tyle działalność widowiskową, czy też ogólnie artystyczną, ale wtedy gdy mówi się o twórczości literackiej, twórczości dramaturgicznej. Twórczość ta już w swoim zamierzeniu jest bardziej niż inne rodzaje literackie przeznaczona do wystawiania scenicznego, innymi słowy bardziej niż inne nadaje się do funkcjonowania jako składnik widowiska teatralnego. I tak, jako synonimów terminów ‘dramaturgia’ czy ‘dramaty’ używa się dziś takich sformułowań, jak np.: teatr Racine’a, teatr Słowackiego czy teatr Norwida.(2)
Tej reguły nie można jednak zastosować do terminu ‘teatr faktu’. Tutaj sprawa już się komplikuje, gdy chodzi o znaczenie samego sformułowania (zostawmy na razie problemy definicyjne). Używając pojęć takich jak: teatr Racine’a, teatr Słowackiego, teatr Norwida czy nawet teatr Witkacego, o ile będziemy zaznajomieni z dokonaniami tych twórców, o tyle będziemy mogli sobie, nawet mniej więcej, wyobrazić o jaki teatr chodzi. Dobre jest nawet to „mniej więcej”, bo w przypadku sformułowania ‘teatr faktu’, nawet to nie jest nam dane.
Oczywiście, ktoś mógłby zapytać analogicznie o ‘teatr monumentalny’, ‘teatr autorski’ czy ‘teatr ubogi’. Tutaj sprawa wygląda jeszcze trochę inaczej. Są to pojęcia podobnie jak ‘teatr faktu’ szerokie i nie mające w nazwie żadnych „wielkich” nazwisk, istnieje jednak pomiędzy nimi a terminem ‘teatr faktu’ dość istotna różnica. Otóż wszystkie one mają dość silne powiązania, już w sferze konotacyjnej, z poszczególnymi twórcami (mimo, że nazwiska tych twórców nie występują w powyższych terminach). I tak, mówiąc o ‘teatrze monumentalnym’ myślimy, prawie od razu, o Leonie Schillerze(3), ‘teatr autorski’ kojarzy nam się, prawie natychmiast, z Tadeuszem Kantorem, Jerzym Grzegorzewskim czy Krystianem Lupą, a ‘teatr ubogi’ powinien przywoływać nazwisko Grotowskiego.(4)
W przypadku ‘teatru faktu’ i tej zasady nie można zastosować. ‘Teatr faktu’ nie „przywiązał” do siebie żadnego konkretnego twórcy, reżysera, aktora czy chociażby teoretyka. Żadna też grupa nie podjęła się tylko i wyłącznie repertuaru z zakresu ‘dramatu faktu’(5). Mówiąc o grupie mam na myśli zawodową grupę teatralną, a nie amatorskie grupy aktorskie dla których, trzeba to przyznać, 'teatr faktu' stał się ważny w latach sześćdziesiątych.
Oczywiście można wyróżnić okresy kiedy ‘teatr faktu’ stawał się bardziej popularny i zyskiwał sobie przychylność twórców. Aby móc dobrze wyjaśnić owe wzrosty popularności, trzeba wprowadzić rozróżnienie na ‘teatr faktu’ i ‘teatr polityczny’. Warto jednak zaznaczyć, że ‘teatr polityczny’ może funkcjonować niezależnie od ‘teatr faktu’ i na odwrót. Przedstawienie może oczywiście spełniać kryteria jednego i drugiego, ale nie jest to regułą. W pewnych okresach, popularnym stawał się ‘teatr polityczny’, ale ten nie mający, lub mający mało wspólnego z ‘teatrem faktu’:

„zajął poczesne miejsce w naszym życiu teatralnym, zaczął być używany jako termin legalny, obok takich pojęć jak teatr antyczny, teatr szekspirowski, teatr romantyczny, teatr współczesny. Często jeden z jego członów teatr bywa zastępowany przez inne słowo: dramat. Mówi się wtedy o dramacie politycznym, rozumiejąc przez to pewien szczególny rodzaj literatury dramatycznej, który może być uznawany za przeciwieństwo na przykład dramatu poetyckiego albo dramatu obyczajowego.”(6)

‘Teatr faktu’ i ‘teatr polityczny’ niekoniecznie muszą oznaczać to samo, i jak w praktyce się okazuje, często nie oznaczają. ‘Teatr faktu’ może być jednocześnie ‘teatrem politycznym’, ale wcale nie musi, bo przecież może zajmować się problematyką zupełnie inną niż polityka. Warunkiem „stworzenia” ‘teatru faktu’ nie jest wcale owa polityczność, tylko po prostu autentyzm, prawda faktograficzna, natomiast sama tematyka jest absolutnie dowolna. To samo z ‘teatrem politycznym’. To wcale nie musi być ‘teatr faktu’, teatr na faktach oparty. Nierzadko tak się dzieje, jednak jest od tej, powiedzmy, zasady sporo odstępstw. Dla przykładu: czy dramat Tango Sławomira Mrożka można uznać za ‘teatr faktu’? Raczej nie. Ale do grupy z napisem ‘teatr polityczny’ można już go zaliczyć.

Rozprawmy się jednak do końca z pojęciem ‘teatr faktu’. To, że ‘teatr polityczny’ jest popularny, nie znaczy, że takimi samymi względami cieszy się ‘teatr faktu’.(7) Zazwyczaj twórcy, reżyserzy podejmowali niezobowiązujący romans z ‘teatrem faktu’, raz krótszy raz dłuższy, nie był to jednak nigdy związek na całe życie. Tak więc, trudno powiązać konkretnych twórców którzy tylko i wyłącznie zajmowali się ‘teatrem faktu’ i rozwijali ten nurt (co jest możliwe w przypadku innych „typów” teatru). Być może dlatego też termin ‘teatr faktu’ skrywa w sobie tak wiele niepewności i niedokładności w sferze samego tylko sformułowania nazwy, nie mówiąc już o jego definicji. Chyba dlatego też, trudno się o nim pisze dziś i trudno się go analizuje, szczególnie po tylu latach zapomnienia, kiedy po konwencję ‘teatru faktu’ nikt nie sięgał, czy sięgało po prostu niewielu.

Istnieje jeszcze jeden problem, który być może nie jest problemem pierwszoplanowym, ale na pewno daje do myślenia, szczególnie tym którzy próbują (próbowali...) zgłębić „tajemnicę” ‘teatru faktu’. Mnie, wydaje się on problemem, może nie tyle wartym rozwiązania, co przyjemnie intrygującym, dodatkowo pobudzającym zainteresowanie ‘teatrem faktu’.
Ale od początku.
Często mówiąc o życiu czy świecie używamy w zastępstwie pojęć takich jak ‘teatr’, ‘aktorzy’, ‘scena’. Nie jest to jakoś specjalnie odkrywcze:

„Tak twierdzą też wszyscy, którzy zgodzili się ze słowami Jakuba z drugiego aktu Jak wam się podoba: „Świat jest teatrem, aktorami ludzie,Którzy kolejno wchodzą i znikają”.”(8)

Zdarza nam się mówić o świecie jak o teatrze, jak o scenie, porównujemy ludzi do aktorów. Takie metaforyczne użycie tych teatralnych pojęć w stosunku do życia nikogo nie dziwi. Mówimy tak my, w codziennych rozmowach, w codziennych sytuacjach, mówią tak poeci, politycy, dziennikarze, artyści. „Teatralne terminy” mają szereg zastosowań w mniej poetyckiej, „szekspirowskiej” problematyce, dobrym przykładem jest chociażby współczesny zwrot typu: scena polityczna. Używamy tego rodzaju sformułowań bardzo często, nie zastanawiając się nawet dlaczego. Jednak porównywanie świata do teatru, a co za tym idzie, nas – ludzi do aktorów, może mieć jeszcze inne wytłumaczenie:

„U podstaw widzenia rzeczywistości w kategoriach teatralnych stała niekiedy światopoglądowa (mająca jeszcze platońską proweniencję) koncepcja theatrum mundi, w którym traktowanie świata jako teatru nie jest – jak w poprzednich przypadkach – jedynie porównaniem czy metaforą, ale wyrazem wiary w istnienie transcendencji. Niemożliwe byłoby bowiem traktowanie świata jako teatru (a więc widowiska), jeśli nie przyjęłoby się założenia, że widowisku temu ktoś się przygląda. Widowisko (teatr) jest – ex definitione – tylko wtedy widowiskiem, kiedy jest oglądane przez widza. Tak więc koncepcja theatrum mundi możliwa jest jedynie w ramach teologicznej wizji świata: jeśli cały świat traktuje się jako teatr, to tyko pod warunkiem, że ma on swojego Wielkiego Spektatora.” (9)

Tak więc, jak na razie, mamy dwa wytłumaczenia na używanie pojęć takich jak: scena, teatr, aktorzy, zamiennie z pojęciami: świat, życie, ludzie. Po pierwsze powody czysto językowe: człowiek nie musi być wierzący, żeby używać sformułowań typy ‘ja...marny aktor tego świata”, wystarczy chęć do poetyzowania i skłonność do depresji. Po drugie, powody te mogą mieć podłoże teologiczne, wywodzić się z koncepcji theatrum mundi – zwolennik takiej teorii wcale nie musi zachowywać szczególnej dbałości w zakresie poetyki języka, co nie przeszkadza mu wierzyć w to, że w istocie, świat to teatr, ludzie to aktorzy, a na dodatek Ktoś to wszystko jeszcze ogląda.
Jest jeszcze trzeci powód dla którego ludzie używają pojęć: ‘teatr’, ‘scena’, ‘gra’, ‘aktorstwo’ w sensie absolutnie przenośnym, nie mając na myśli ich podstawowego znaczenia:

„Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy w ludzkich działaniach życiowych doszukujemy się udawania, pozoru czy hipokryzji (słowo hypokratos w języku greckim oznaczało aktora) lub gdy dopatrujemy się w nich (albo zjawiskach naturalnych, niekiedy przyrodniczych) elementu widowiskowego, tzn. takiego, któremu warto się przyglądać, który przyciąga nasze spojrzenie”.(10)

Bez względu na to czym się kierujemy używając „teatralnych pojęć” i wplatając je w mowę potoczną (nawet jeśli robimy to nieświadomie, bo po prostu gdzieś zasłyszeliśmy takie sformułowania), to jedno jest wspólne dla tych naszych wszystkich, acz różniących się między sobą, powodów. Otóż godzimy się z tym, że ‘teatr’ to coś zaplanowanego, nieprawdziwego, coś mniej lub bardziej sztucznego, „ustawionego”, zagranego. Coś co jednak nie jest życiem, co nie wydarza się naprawdę. Taka interpretacja pojęcia ‘teatr’ w zestawieniu ze słowem fakt stawia termin ‘teatr faktu’ w dość niefortunnej sytuacji. Aby wyjaśnić jak bardzo jest to sytuacja niefortunna, ustalmy co oznacza słowo ‘fakt’:

„to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości; zdarzenie, zjawisko; określony stan rzeczy”.(11)

Sąsiedztwo słów: ‘teatr’ i ‘fakt’ nie jest oczywiście rażąco niestosowne. Termin, całkiem zresztą zgrabny i zapadający w pamięć: ‘teatr faktu’ jest tak naprawdę „zlepkiem” pojęć znaczących kompletnie co innego. Z jednej strony mamy trochę wystylizowany, trochę wymyślony, trochę udawany, nierzeczywisty świat ukryty pod terminem ‘teatr’, z drugiej strony mamy do czynienia z pojęciem ‘faktu’, czyli czymś co jest bardzo mocno osadzone w realiach świata rzeczywistego, co musi być prawdziwe, nie może być sztuczne, spreparowane, zagrane, ustawione. Bo jeżeli takie jest, to wtedy ‘TO’ przestaje funkcjonować jako FAKT a zaczyna jako KŁAMSTWO. Nawet nie chcę myśleć o tym, co by było, gdyby przyszło nam analizować termin ‘teatr kłamstwa’. Zresztą taki termin nigdy by nie powstał – biorąc pod uwagę powyższe wnioski, może wystarczyło by po prostu samo sformułowanie ‘teatr’.
Być może językoznawcy mogli by tutaj zwrócić uwagę, że podobna sytuacja zachodzi w przypadku terminu ‘literatura faktu’. Podobna, jednak nie taka sama. Pojęcie ‘literatura’ nie wyklucza „istnienia” świata realnego, rzeczywistego, prawdziwego. W jej ramach może się mieścić zarówno fakt jak i fałsz.

Dyskusyjne zestawienie słów w terminie ‘teatr faktu’ nie jest jakimś szczególnie istotnym problemem. Fascynujące jest jednak to, że dwa, tak naprawdę wykluczające się znaczeniowo pojęcia, mogą, wręcz harmonijnie, funkcjonować obok siebie.

Wszystkie powyższe problemy dotyczące sformułowania ‘teatr faktu” „pracują” na, być może, nieco upraszczający całą powyższą analizę wniosek, że ‘teatr faktu’ jest w istocie sformułowaniem dość ...niedoskonałym.

PRZYPISY (oznaczone w tekście nawiasem):

1 Sławomir Świontek, Teatr jako widowisko /W:/ Encyklopedia kultury polskiej XX wieku, red. M. Fik, Warszawa 2000, s.11
2 Tamże, s.11
3 Mówiąc o teatrze monumentalnym nie sposób nie wymienić także, a może przede wszystkim Wilama Horzycy, poety, krytyka, eseisty, tłumacza, teoretyka, propagatora i wręcz apostoła teatru monumentalnego. Wydaje mi się jednak, że paradoksalnie, mimo swoich zasług dla tegoż teatru, nie jest on tak dobrze znany szerszej grupie społeczeństwa jak L.Schiller.
4 Oczywiście kiedy piszę: ‘myślimy, kojarzy się, powinien przywoływać’ mam na myśli ludzi zaznajomionych z pojęciami, kategoriami, typami i rodzajami dziedziny sztuki jaką jest teatr. Niestety nie potrafię zdefiniować tej rzekomej grupy ludzi. Nie wiem czy bardziej tu powinna być mowa o teatrologach (chyba nie ) czy o zwykłych bywalcach i miłośnikach teatru. Wydaje mi się, że każdy kto interesuje się teatrem, może się na nim znać i względnie dobrze orientować w świecie teatralnych pojęć. Wiedza ta nie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla studentów Wiedzy o teatrze czy ich profesorów.
5 Może za wyjątkiem Niny Repetowskiej i jej ‘Krakowskiego Teatru Faktu’. Jest to jednak teatr którego dokonania trudno przyrównać do dokonań teatru Kantora czy Grotowskiego. Nie umniejszając zasług ‘Krakowskiego Teatru Faktu’, nie jest to teatr tej miary co te dwa ostatnie. Istnieje również warszawski Teatr Faktu „Res Humanae”, ale jego funkcjonowanie opiera się na trochę innych zasadach, a cele przyświecające tej grupie nie są celami tradycyjnie artystycznymi.
6 J.Koenig: Polityka – dokument – teatr , „Miesięcznik Literacki” 1966, nr.1
7 Szczególnie dobrze jest to widoczne na przykładzie naszego kraju, gdzie właściwie prawie wszystko, od Kochanowskiego i Mickiewicza, przez Wyspiańskiego, Witkacego do Mrożka można by zakwalifikować jako tworzywo teatru politycznego.
8 Piotr Mitzner: Zagrać wszystko . Wydawnictwo Książkowe Twój Styl 2003, s.37
9 Sławomir Świontek, dzieło cyt., s.12
10 Tamże, s.11
11 Mały słownik języka polskiego pod redakcją Elżbiety Sobol. Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 1993, s.191

do góry



Wspierają nas:
    Media Regionalne    Agencja Fotograficzna Forum    Aster: jeden kabel - trzy korzyści   

statystyki www stat.pl