Blok dziecięcy

Alicja Bobrowicz

Był namiastką szkoły i świetlicy. Zapamiętany i szczególnie wspominany przez byłych więźniów ze względu na poświęcenie wychowawców, blok dziecięcy odcinka B II b umożliwiał dzieciom, chociaż chwilowe oderwanie się od dramatycznej rzeczywistości.

Blok dziecięcy w terezińskim obozie familijnym nie był wyjątkiem w skali całego obozu. W tym samym okresie funkcjonował w Birkenau na odcinku B I b podobny blok dla dzieci deportowanych do obozu z okolic Mińska i Witebska. Potem, latem 1944 roku, blok dziecięcy istniał też na odcinku B I a i przeznaczony był dla dzieci z Warszawy, przywiezionych po Powstaniu Warszawskim.

Blok był miejscem tylko dziennego pobytu dzieci, swego rodzaju szkołą i świetlicą jednocześnie. Praca wychowawców była tak rozłożona, aby poszczególne grupy dzieci nie przeszkadzały sobie nawzajem. Kiedy więc jedne miały lekcje, inne w tym samym czasie gimnastykę, a pozostałe szły "na spacer", oczywiście tylko po obozie. Dzieci uczyły się piosenek, wierszyków, prac ręcznych. Te w wieku od 6 do 10 lat były podzielone na dwie grupy. Przedmioty, które wykładano odpowiadały tym obowiązującym w szkole podstawowej. Problemem były przybory szkolne, szczególnie papier i ołówki. Ale organizowano je. Matki pracujące w obozowej tkalni wynosiły z niej materiały potrzebne do prac ręcznych. Starsi chłopcy tworzyli nawet czasopismo na niezwykle trudnym do zdobycia papierze pakowym. W baraku była też mała scena, na której dzieci mogły występować dwa razy w tygodniu. Przedszkolaki miały swój teatrzyk kukiełkowy. Dzieci otrzymywały trochę lepsze wyżywienie niż reszta więźniów obozu.
Grupą wychowawców kierował Freddy Hirsch, dwudziestoośmioletni niemiecki Żyd, który wyemigrował do Pragi. Przybył do Birkenau z wrześniowymi transportami z Terezina. Był on indywidualnością w obozie. Pewny siebie, atrakcyjny sportowiec, potrafił zyskać sobie autorytet i popularność.
- Nie wiem jak udało się Freddiemu Hirschowi pozyskać Niemców dla tych wszystkich planów. Przypuszczam, że Hirsch wykorzystał ich plan, by zachować pozór, że przebywający w Terezinie byli traktowani humanitarnie. Prawdopodobnie zasugerował Niemcom, że młodzież może się zdeprawować przez kontakt z dorosłymi i że z wychowawczego punktu widzenia jest szkodliwe, kiedy wszystkiemu się przyglądają. Poza tym Freddy Hirsch, Niemiec z Rzeszy miał fascynującą osobowość, która robiła niemałe wrażenie na samych Niemcach - mówił Jehuda Bacon, były więzień obozu.
Kiedy zakończyła się sześciomiesięczna kwarantanna dla więźniów z transportów wrześniowych i zostali oni 7 marca 1944 roku oddzieleni od reszty więźniów, obozowy ruch oporu zwrócił się do Hirscha o poprowadzenie akcji oporu. Liczono na to, że przemówienie kogoś cieszącego się tak wielkim autorytetem mogłoby poderwać innych więźniów do buntu. Hirsch miał też możliwość zachowania życia, jeśli opuściłby dzieci, którymi się opiekował. 8 marca znaleziono go martwego. Otruł się tabletkami nasennymi. Z relacji byłych więźniów wynika, że Freddy Hirsch nie był w stanie opuścić swoich podopiecznych.

do góry




Projekt jest finansowany z funduszy Komisji Europejskiej w ramach programu "Działania związane z ochroną i zachowaniem ważnych miejsc i archiwów związanych z deportacjami". Kontrakt numer 2005-1725/001-003 CNA

Europa wg Auschwitz Laboratorium Reportażu Muzeum KL Auschwitz-Birkenau Muzeum w Terezinie