Obóz familijny - BIIb
Tereziński obóz familijny powstał w Brzezince we wrześniu 1943 roku, kiedy przywieziono do niego dwa pierwsze transporty z czeskiego getta. Dla celów propagandowych umieszczeni w nim Żydzi zostali objęci sześciomiesięczną kwarantanną. Kiedy okres ochronny minął podzielili los innych europejskich Żydów.
Geneza
W połowie grudnia 1942 roku Himmler wydał zarządzenie o zwiększeniu dopływu siły roboczej do obozów koncentracyjnych. Naziści nakreślili wtedy plan wysłania 45 tysięcy Żydów do KL Auschwitz w czasie od 11 do 30 stycznia 1943 roku. Spośród tej liczby, tylko 10-15 tysięcy zdolnych do pracy osób miało zostać zarejestrowanych w obozie. Pozostali mieli zginać w komorach gazowych. W tych planach uwzględniono też deportacje około 10 tysięcy Żydów z getta w Terezinie. Między 20 stycznia a 1 lutego przywieziono do obozu 7001 terezińskich Żydów, z czego ponad 5600 uśmiercono w komorach gazowych zaraz po przybyciu. 16 lutego 1943 roku Himmler zdecydował jednak o wstrzymaniu deportacji z Teresienstadt, pisząc w liście do swoich podwładnych, że "w terezińskim getcie dla ludzi starych, Żydzi mogą w spokoju żyć i umierać".
Powodów tej zaskakującej decyzji trzeba szukać w polityce III Rzeszy z tamtego okresu. Koniec 1942 i początek 1943 roku do zwrot w dziejach II wojny światowej. Stawało się jasne, że naziści nie wygrają tej wojny. Pojawiły się złudne nadzieje na rozbicie antyhitlerowskiej koalicji poprzez sojusz z mocarstwami zachodnimi przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Himmler zaczął starania nawiązania rozmów z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Wysyłał swoich emisariuszy, którzy mieli wysondować, jaka jest możliwość sojuszu. Wywiad przynosił mu optymistyczne wieści, ale i rady, aby przede wszystkim przezorniej postępować w kwestii żydowskiej.
Himmler znalazł na to radę - postanowił wykorzystać Terezin, jako argument przeciwko szerzącym się informacjom o masowej zagładzie Żydów. W tamtym okresie na siedem miesięcy wstrzymano transporty z Terezina. Jednocześnie z całym okrucieństwem naziści kontynuowali akcję "ostatecznego rozwiązania" - zlikwidowali getto warszawskie i zakończyli deportacje Żydów z Berlina.
Transporty z Terezina zostały jednak wznowione z kilku powodów. Domagały się ich przede wszystkim władze SS, które miały getto pod bezpośrednią kontrolą. Ze względu na coraz większe zaludnienie miasta - twierdzy, zwiększało się zagrożenie wybuchu epidemii tyfusu. Obawiano się rozprzestrzenienia choroby poza granice Protektoratu. Epidemia, która w końcu wybuchła zimą 1942-43 przyczyniła się do podjęcia decyzji o wznowieniu deportacji. Ważnym tu czynnikiem był też wybuch powstania w getcie warszawskim. To wydarzenie dało nazistom do myślenia i zdali sobie sprawę, że muszą osłabić tereziński potencjał oporu. Dlatego też w pierwszych transportach po przerwie umieszczono wielu młodych Żydów czeskich.
Transporty wrześniowe i grudniowe
6 września 1943 roku wyjechały z Teresienstadt dwa transporty do KL Auschwitz. Pierwszy liczył 2479, a drugi 2528 osób. Oba oznaczone zostały jako transporty skierowane do pracy. Dobór więźniów do wysyłki był odmienny od wcześniej praktykowanego. W pociągach znaleźli się młodzi Żydzi z komand budowlanych, członkowie tzw. straży getta, pracownicy komand spedycyjnych, a wraz z nimi też ludzie starsi i dzieci. Do Birkenau dotarli 8 września, gdzie wbrew regułom obozowym nie zostali poddani selekcji, tylko bezpośrednio po przybyciu umieszczeni na odcinku B II b. Tak powstał, obok istniejącego już obozu familijnego dla Cyganów (B II e), specjalny tereziński obóz familijny. Był to obszar w kształcie prostokąta o wymiarach 600 na 130 m, otoczony ogrodzeniem z drutów kolczastych i rowem odwadniającym. W środku postawiono 32 drewniane baraki, z których część nie była jeszcze skończona, kiedy przybyły transporty wrześniowe, a w niektórych nie było prycz ani niczego do spania. Ulicę obozową zaczynano dopiero budować. W odróżnieniu do obozu cygańskiego, w obozie terezińskim, mężczyźni zostali rozdzieleni od kobiet i umieszczeni w oddzielnych barakach. Miejscem spotkań rozdzielonych małżonków stały się ustępy, wspólne dla wszystkich. Więźniowie tego obozu pracowali przede wszystkim przy jego rozbudowie. Budowali ulicę obozową, pogłębiali kanały przecinające obóz. Istniało także komando kobiece, tzw. tkalnia, które zajmowało się szyciem pasów do karabinów maszynowych z odpadów tekstylnych.
W połowie grudnia wysłano z Terezina dwa następne transporty. 15 grudnia wywieziono 2504, a w trzy dni później - 2503 więźniów. Kryteria selekcji osób przeznaczonych do transportów nie różniły się od tych wrześniowych. Miały na celu dalsze osłabienie potencjału sił oporu w getcie. Tym bardziej, że po wybuchu powstania w getcie warszawskim, zdarzyły się kolejne próby oporu m.in.: w Treblince, w getcie w Białymstoku, w Sobiborze. Te transporty dotarły do Birkenau 16 i 20 grudnia i podobnie jak poprzednie nie zostały poddane selekcji, a przywiezieni w nich Żydzi zostali umieszczeni na odcinku B II b.
Więźniowie z obu transportów zostali objęci sześciomiesięczną kwarantanną, po której miał nastąpić tzw. Sonderbehandlung, czyli śmierć bez wyroku sądowego. Źródła wskazują różnie: dość rozpowszechnione jest twierdzenie, że transport wrześniowy już w chwili przybycia został w ten sposób oznaczony, ale z relacji niektórych więźniów wynika, że listy z literami SB nadeszły dopiero po pewnym czasie. Trudno, zatem ocenić, na ile osoby z transportów wrześniowych mogły podejrzewać, jaki los ich czeka. Dalsze wydarzenia mogą jednak świadczyć o tym, że plany nazistów nie były im znane.
Transport do Heydebrecku
Początek marca 1944 roku przyniósł wieść, że więźniowie obozu familijnego z transportów wrześniowych mają zostać wysłani do obozu pracy w Heydebrecku, gdzie z pewnością zastaną lepsze warunki mieszkaniowe i pracy. W tym samym czasie więźniom rozdano korespondentki obozowe z poleceniem, aby napisali do swoich krewnych, że są zdrowi i powodzi im się dobrze. Na tych listach kazano im wpisać datę 25 marca, co tłumaczono koniecznością przejścia korespondentek przez cenzurę w Berlinie. W obozie panowały różne nastroje. Pewne uspokojenie przyniosło zarządzenie o przeprowadzeniu rejestracji więźniów transportów wrześniowych, z zaznaczeniem ich funkcji w obozie, aby w nowym miejscu mogli otrzymać te same obowiązki. 7 marca po porannym apelu komanda robocze nie wyszły do pracy, a wszyscy więźniowie otrzymali rozkaz pozostania w blokach. Po pewnym czasie więźniów z transportów wrześniowych przeniesiono do pustych baraków, a wieczorem na odcinek B II a, czyli obóz kwarantanny. Aby zachować pozory wyjazdu do obozu pracy, nie przeniesiono chorych z wrześniowych transportów, którzy przebywali w obozowym szpitalu. Następnego dnia komendant obozu familijnego Buntrock wybrał niektórych więźniów spośród tych zgromadzonych na odcinku B II a i odesłał ich z powrotem do obozu familijnego. Reszta otrzymała całkowity zakaz opuszczania bloków. Wieczorem na ten odcinek obozu przyjechała kolumna samochodów ciężarowych, a esesmani zaczęli opróżniać blok po bloku z więźniów i umieszczać ich w wozach. Więźniowie trafili do krematorium nr III. Taki sam los spotkał 540 chorych, umieszczonych wcześniej w bloku niedaleko krematorium.
Czekanie na wyrok
Po wydarzeniach marcowych pośród więźniów obozu familijnego przywiezionych w transportach grudniowych nie było już nadziei. Ich życie było oczekiwaniem na wykonanie wyroku po okresie sześciomiesięcznej kwarantanny.
W związku z zaplanowaną wizytą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w getcie w Terezinie i przeprowadzoną tam akcją "upiększania" miasta, wysłano do KL Auschwitz kolejne transporty z przeludnionego Terezina. 15 maja wywieziono 2503 więźniów, 16 maja 2500 i tyle samo 18 maja. Tym razem byli to przede wszystkim ludzie starsi, chorzy, sieroty. Po ich przybyciu do Birkenau w obozie familijnym znajdowało się około 11 tysięcy więźniów. W połowie czerwca władze obozu powtórzyły akcję pisania listów.
Z grozą oczekiwano 20 czerwca, bo to właśnie tego dnia wygasał okres sześciomiesięcznej kwarantanny dla więźniów z transportów grudniowych. Jednak tego dnia nie powtórzyła się sytuacja z marca, co przyniosło pewne złagodzenie napięcia. Wkrótce jednak zaczęło się sporządzanie list według wieku i zawodów. Decyzja o likwidacji obozu zapadła 2 lipca 1944 roku. Władze SS przeprowadziły selekcje, w czasie, których wybrano około 3500 młodych mężczyzn i kobiet zdolnych do pracy. Najbardziej dramatyczna selekcja odbyła się wśród kobiet z dziećmi. Mogły one pojechać razem z komandem roboczym, ale tylko, jeśli zostawią swoje dzieci. W tamtym czasie wszyscy już wiedzieli, co się wydarzy. Od 7 lipca zaczęły wyjeżdżać transporty z wyselekcjonowanymi więźniami do obozów pracy m.in. w Sachsenhausen, Blechhammer, czy Christianstadt.
Zanim jeszcze ostatnie komando robocze opuściło KL Auschwitz, w obozie familijnym zarządzono zakaz opuszczania baraków. W nocy z 10 na 11 lipca 1944 roku w komorach gazowych zginęła pierwsza część terezińskich więźniów. W obozie przebywało wtedy 2500 mężczyzn i chłopców oraz 4200 kobiet i dziewcząt. Następnej nocy obóz familijny już nie istniał.







