Karl Rahm
Karl Rahm był ostatnim z trzech komendantów getta w Terezinie. Jednocześnie, najgorzej wykształconym. Podczas gdy dwaj jego poprzednicy mogli poszczycić się akademickim wykształceniem, Rahm był jedynie ślusarzem. Wielokrotnie pogardzany przez swoich poprzedników, był jednocześnie Rahm tym komendantem, za władzy którego wydarzyło się w Terezinie najwięcej spektakularnych akcji, które na stałe zapisały się w historii getta.
Karl Rahm urodził się w 1907 roku w Klosterneuburgu w Austrii jako środkowe z trojga dzieci Karla i Wilhelminy Soldan. Jego ojciec był państwowym urzędnikiem, matka prowadziła dom. Po ukończeniu szkoły, ślusarskiej, Rahm długo nie mógł znaleźć pracy. W końcu, w 1927 roku, zaciągnął się do wojska na sześcioletnią służbę. Jednak po jej ukończeniu kłopoty ze znalezieniem pracy nie ustąpiły. Wtedy pomógł mu brat Stefan, lekarz medycyny. Za jego sprawą Rahm związał się z działającą jeszcze wówczas nielegalnie NSDAP. Działalność w partii miała mu wkrótce przynieść profity. Po Anschlussie Austrii w 1938 Rahm został mianowany naczelnym SS Hauptscharfuhrerem. Stamtąd trafił do Terezina. W 1943 roku został jego komendantem.
Według słów Karla Lowensteina, szefa Gettowache w Terezinie, miał większą mądrość życiową i lepiej potrafił obchodzić się z ludźmi niż jego dwaj poprzednicy. Był też bardziej przewidujący. Umiał dopasować się do sytuacji. Gdy jego siła była prawdziwa, gdy mógł bezkarnie wykonywać swoje obowiązki, nie wahał się być brutalny. Ale gdy czuł już nadchodząca klęskę nazistów, działał bardziej ugodowo. Układał się tak jak tego wymagała chwila.
Swoje obowiązki wykonywał sumiennie, wręcz nadgorliwie. Był niewykształcony i uchodził za prymitywnego. Między nim, a poprzednimi komendantami obozu, zwłaszcza Seidlem często dochodziło do konfliktów.
Kochał malarstwo, ale tylko to klasyczne. Sam próbował malować, jednak z mizernymi efektami. Cenił sztukę. Odwiedzał opustoszałe żydowskie siedziby i wybierał z nich sobie coś dla siebie. Obrazy, meble…
Jako komendant, Rahm zasłynął z dwóch spektakularnych, z dzisiejszej perspektywy wyjątkowo dziwacznych i cynicznych akcji.
Pierwsza z nich to tak zwane „upiększanie”. Nad gettem w Terezinie, dla światowej opinii Arkadią syjonizmu, wisiała groźba kontroli ze strony Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Było oczywistym, że Theresienstadt wypadnie w niej niekorzystnie. Dlatego postanowiono poddać getto jednorazowej, ale wielowymiarowej, akcji upiększającej. Całością zawiadywał komendant Rahm. Należało rzeczywistość Terezina przedstawić w jak najlepszym świetle. Więźniów poprzebierano w dobrej jakości ubrania. Na czas wizyty zwiększono dawkę żywieniową oraz jakość jedzenia. Wybudowano ogródki, zaczęto wystawiać spektakle (w tym słynną dziecięcą operę „Bundibar”). Akcja zakończyła się sukcesem. Międzynarodowa komisja uwierzyła w doskonałe warunki bytowania uwięzionych w Terezinie Żydów. Zaraz po jej wyjeździe wszystko wróciło do normy. Dekoracje zostały zniszczone, porcje jedzenia zmalały, ciemiężenie więźniów nie ustało.
Drugim wydarzeniem, którego przebieg Rahm nadzorował, był film o Terezinie. Podobnie jak w przypadku upiększania, stworzono w getcie pozory szczęścia, wszystko oczywiście dla potrzeb filmowej fikcji. Rahm filmował się na przykład z małymi dziećmi. Wręczał im czekoladę, a one musiały odpowiadać „Znowu czekolada, wujku Rahm?”. Po zakończeniu ujęcia słodycze były im odbierane.
Upiększanie i film jako forma kreowania nieistniejącej rzeczywistości rzucają na postać komendanta Rahma nieco perwersyjne światło. Ale to nie jedyne jego oblicze. Rahm osobiście nadzorował na przykład zbezczeszczenie dwudziestu pięciu tysięcy urn z prochami więźniów Terezina. Miały one spocząć w zbiorowym grobie na cmentarzu żydowskim w Pradze. Zamiast tego prochy nocą, potajemnie, wysypano do rzeki Ohrzy.
Przede wszystkim nie można jednak zapomnieć o roli Rahma w zagładzie terezińskich Żydów, decyzjach o ich deportacjach do Oświęcimia, wyrokach śmierci (wielokrotnie przypadkowych) przez niego wydawanych.
W maju 1945 roku Rahm oddał getto w ręce Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Kilka dni później uciekł. Próbował ukrywać się w Austrii, ale został złapany. Podobnie jak wielu innych zbrodniarzy wojennych, więziono go w Małej Twierdzy, tej samej, która wcześniej pochłonęła tyle jego ofiar.
Podczas procesu Rahm nie przyznawał się do postawionych mu zarzutów. Mimo to został skazany na śmierć. Wyrok wykonano 30 kwietnia 1947 roku.







